REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 wiesia 219
2 kosa76 215
3 magi 207
4 cypek1910 203
5 abel55 202
6 robert77u 194
7 czackikom 193
8 EGON72 192
9 sebalat... 191
10 conrado... 188
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po meczu w Łęcznej
 
Poniedziałek, 1. kwietnia 2019, godz. 11:00

Pamiętać trzeba jak arcyważny był to mecz dla obu pretendentów do I ligi i trenerów tych byłych klubów ekstraklasy. Mamy z tego dwóch rannych (gospodarzy mocno, gości boleśnie, ale lżej). Po niedzielnym meczu i braku zwycięstwa w łódzkiej ekipie dominowała sportowa złość. Nauczyłem się odróżniać męskie wkur…. od pijarowskiej paplaninki. Mogę zaręczyć, że większość widzewiaków podejmie walkę.

Można krytykować Franciszka Smudę za wiele spraw. Przyznać jednak trzeba, że w II lidze pod jego wodzą Łęczna u siebie nie przegrała żadnego meczu. Jedynej drugoligowej porażki przed własną publicznością zielono-czarni doznali wcześniej z Olimpią Grudziądz 1:3, ale wtedy był inny trener. Z gości grających na tym stadionie łodzianie nie stracili gola jako pierwsi. Doceńmy to w sytuacji, gdy Widzew czekają dwa z rzędu wyjazdy do Stargardu i Elbląga. Tam będzie jak u Szekspira: „Być albo nie być”.

Patryk Wolański – 3. Czy to nie paradoks? Bramkarz Widzewa otrzymywał ode mnie wyższe noty za mecze, w których wpuszczał gole, a kiedy po raz pierwszy w tym roku zachował czyste konto, serwuję mu „trójkę”. Ta ocena jest jednak oparta o średnią zespołu, bo praktycznie Patryk nie miał okazji do poważniejszej interwencji.
REKLAMA

Łukasz Turzyniecki – 3. Do czwórki mu nie brakowało dużo. Z całą pewnością udowodnił, że należy mu się miejsce na prawej obronie w wyjściowej jedenastce łodzian. Nie pęka, walczy, jest szybki.

Sebastian Zieleniecki  – 2. W tym meczu do samych poczynań obronnych tego stopera o najdłuższym stażu w Widzewie nie można było mieć zastrzeżeń. Irytację wzbudzały jednak niecelne podania i wybory kierunku ataku po przejęciu piłki. Również jest ciekawe, czy pamięta kiedy ostatnio zagroził bramce rywali. A przecież wcześniej strzelał gole. Nogą, głową. Z bliska, z daleka. Różnie.

Daniel Tanżyna – 4.  Dla mnie był najlepszym zawodnikiem niedzielnego meczu. Praktycznie nie do przejścia dla gospodarzy. Wygrywał wiele główek. Jego twarde interwencje zniechęcały rywali. Udanie rządził defensywą. Włączał się do ataków przy stałych fragmentach gry.

Marcel Pięczek - 4. W tym roku grał tylko ostatni kwadrans w wygranym meczu w Wejherowie. Po drugoligowej pauzie powrót z występów w reprezentacji młodzieżowej był udany. Marcel nabrał pewności siebie, zmężniał, nie pomylił się w obronie, wyrzucał auty jak piłkarze Islandii w finałach ME 2016. Wygląda na to, że czwórka defensorów zagra w takim składzie także w Stargardzie, a może wkrótce w pierwszej lidze.
REKLAMA

Mateusz Michalski – 2. Może więcej niż demonstruje ostatnio. Za mało dostawał dokładnych celnych podań z głębi pola, ale od skrajnych pomocników także ich nie było. Najwyższa pora by przypomniał, że jest najskuteczniejszym strzelcem drużyny i jest w elicie klasyfikacji kanadyjskiej.

Dario Kristo – 2. Kapitan jest jednym z czterech widzewiaków, którzy grali w tym roku pełnych 5 meczów. Widzę jak męczy go fakt, że powinien dać więcej drużynie. Komu jak komu, ale wierzę w przełamanie tego Chorwata.
           
Kohei Kato – 4. Mimo niskiego wzrostu widzewski Japończyk był najbardziej widocznym zawodnikiem meczu. Wyjątkowo sprawnie wszedł w zespół i koledzy mu zaufali. Był najczęściej przy piłce, która go słucha. Ale w defensywie też nie odpuszcza. Nawet leżąc. To pierwszy cały mecz tego Azjaty w Widzewie. Jestem przekonany, że nie ostatni. 
          
Daniel Mąka – 2. Znów grał w wyjściowym składzie. Stara się udowodnić, że na to zasługuje. Ale był zbyt nerwowy. Nie próbował odważnych dryblingów w polu karnym (kiedy Widzew wykonywał karnego ?).

Adam Radwański – 2. Tym razem grał za plecami wysuniętego Chorwata i zadania ofensywne przeważały nad defensywnymi. Miał więcej udanych zagrań niż ostatnio. Zarówno Adam, jak i cały zespół gości, nie próbował strzelać zza pola karnego. Przecież w bramce stał debiutujący w II lidze młodzieżowiec Adrian Kostrzewski. Na dobrą sprawę ten były bramkarz UKS SMS Łódź i Włókniarza Konstantynów nie został poważniej sprawdzony.
REKLAMA

Filip Mihaljević – 2. Wypadł lepiej niż w poprzednich meczach z Resovia i Elaną. Głównie dlatego, że był aktywny, szukał gry w różnych strefach boiska. Ale do dyspozycji z debiutu z Łęczną w Łodzi było jeszcze daleko. Wtedy dostawał więcej prostopadłych podań. W niedzielę tego zabrakło.
            
Michael Ameyaw - 3. Ten nastolatek poczyna sobie coraz odważniej. Zaliczył czwarty mecz z rzędu i ma prawo liczyć, że zagra w kolejnym spotkaniu. Ma szanse zatuszować brak leczącego uraz Konrada Gutowskiego oraz Marcina Pieńkowskiego.
 
Daniel Świderski  – 1. Mógł mieć „Wejście Smoka”. Zmarnował w zdumiewający sposób świetną szansę na gola w minutę po wejściu na boisko. Po płynnej akcji prawym skrzydłem błąd popełnił bramkarz gospodarzy i leżał na ziemi. Główkujący w polu bramkowym Daniel nie trafił do pustej bramki. Skoczył zbyt wcześnie, a timing był fatalny. Zdenerwowany niepowodzeniem wpadał w pułapki ofsajdowe jak trampkarz.
 
Rafał Wolsztyński – 2. Rozegrał trzeci mecz w drugiej lidze. Był bardziej widoczny niż w poprzednim z Elaną, ale dał gorszą zmianę niż w Rzeszowie. Zapewnia, że następny mecz już wygramy. Tak przekonująco, że mu wierzę. 

Mikołaj Gibas – niesklasyfikowany, grał zbyt krótko.  Drugi raz w tym roku był zmiennikiem w końcówce. Strata piłki ostatnich sekundach była zarzewiem chyba najgroźniejszej kontry gospodarzy. Nie o takich dublerów nam chodzi.

Bogusław Kukuć