REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 magi 193
2 kosa76 193
3 wiesia 184
4 cypek1910 184
5 robert77u 177
6 EGON72 173
7 Papay 173
8 sebalat... 171
9 abel55 170
10 FeelFaza 165
REKLAMA
 
Widzew popadł w marazm. Czy lekarstwem powinna być zmiana trenera?
 
Poniedziałek, 1. kwietnia 2019, godz. 07:29

Widzew zremisował czwarty mecz z rzędu. Do tego zaliczył kolejny występ, który trudno uznać za udany. Jedyny pozytyw to uniknięcie starty bramki, ale to niewiele daje, gdy goli się nie strzela.

Widzewska ekipa wyraźnie popadła w pewien marazm. Trudno jednoznacznie stwierdzić, jaka jest jego przyczyna. Problem raczej nie wynika z przygotowania fizycznego. W tygodniu poprzedzającym mecz z Górnikiem Łęczna widzewiacy przeszli badania. Z tego co wiemy, większość zawodników miała dobre wyniki. Podobno jedynie wyniki Marcina Pieńkowskiego wskazywały na przemęczenie. Dlatego został on w Łodzi. 
REKLAMA

Czy zatem przyczyna leży w psychice zawodników? Nad tym też w zeszłym tygodniu pracowano. W poniedziałek w klubie był trener mentalny Paweł Frelik, który miał indywidualne rozmowy z zawodnikami. Z naszych informacji wynika, że sami gracze zorganizowali też w środku tygodnia spotkanie integracyjne. Niewiele to jednak zmieniło. Zespół się zaciął. Może gdy odniesie w końcu zwycięstwo, to się odblokuje. 

Jednocześnie coraz głośniejsze stają się głosy kibiców, że należy dokonać zmiany trenera. Takie rozważania są nieuniknione, gdy drużynie nie idzie. Moim zdaniem, za wcześnie na to. Faktem jest, że drużyna nie wygrywa i prezentuje się poniżej oczekiwań, ale też nie przegrywa i nadal utrzymuje się na pozycji premiowanej awansem. Dlatego warto dać jeszcze czas trenerowi Radosławowi Mroczkowskiemu, żeby przerwał niekorzystną serię. To doświadczony szkoleniowiec, który jest w stanie poradzić sobie z tą sytuacją. 
REKLAMA

Pamiętać też trzeba, w jakich okolicznościach Mroczkowski obejmował zespół. Przed ostatnim meczem poprzedniego sezonu wziął na siebie bardzo duże ryzyko, bo awans wisiał na włosku. Bez wahania odrzucił wtedy lepszą finansowo ofertę z pierwszoligowego klubu. Choćby z tego względu nie wypadałoby go zwalniać w sytuacji, gdy na wiosnę nie doznał nawet porażki. 

Tomasz Andrzejewski