REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 wiesia 219
2 kosa76 215
3 magi 207
4 cypek1910 203
5 abel55 202
6 robert77u 194
7 czackikom 193
8 EGON72 192
9 sebalat... 191
10 conrado... 188
REKLAMA
 
Resovia - Widzew Łódź 1:1 (1:0)
 
Sobota, 16. marca 2019, godz. 14:58

Widzew tylko zremisował z Resovią 1:1, po bramkach Bartłomieja Makowskiego i Rafała Wolsztyńskiego. Nasi zawodnicy zagrali słabo, dostosowując się poziomem do rywali sobotniego starcia. Nie tak powinien prezentować się murowany faworyt w walce o awans do II ligi.

Czerwono-biało-czerwoni, wspierani przez liczną grupę kibiców, jechali w stronę Podkarpacia ze świadomością powagi swojego zadana. W stolicy regionu na widzewiaków czekał zespół Resovii, który jest szalenie groźny na swoim boisku. Przekonała się o tym między innymi Elana, która w 23. kolejce musiała uznać wyższość gospodarzy. Trener Mroczkowski decydując o składzie postawił na wariant ofensywny. Do podstawowej jedenastki wrócili Marcin Pieńkowski, Mateusz Michalski i Filip Mihaljević. Do składu wskoczył również Tomasz Wełna, który odpokutował karę za 4. żółtą kartkę. 
REKLAMA

Pierwsze minuty meczu minęły pod znakiem delikatnej przewagi Widzewa. W budowaniu akcji przeszkadzał rwący wiatr, więc piłkarze musieli skupić się na rozgrywaniu po ziemi. Szczególnie niepewnie rozpoczęli spotkanie gospodarze, którzy popisali się kilkoma kiksami. Swoje sytuacje na zdobycie bramki miał Filip Mihaljević, ale dwukrotnie zabrakło mu dokładności w wykończeniu. Drugie 10 minut zaczęło się nietypowe, bo od centro-strzału Marcina Pieńkowskiego. Niestety bramkarz Resovii sparował uderzenie na rzut rożny. Trzy minuty później gospodarze odpowiedzieli strzałem z dystansu, ale na posterunku był Patryk Wolański.

Z każdą kolejną akcją Widzew zyskiwał przewagę na boisku. Goście starali się celnie dorzucić piłkę w pole karne resoviaków, ale długo brakowało ostatniego podania lub strzały widzewiaków były blokowane. Ciekawe uderzenie z pierwszej piłki oddał Konrad Gutowski, jednak minimalnie nad poprzeczką. Niestety, dobry okres gry widzewiaków został przerwany przez kontrowersyjną decyzję sędziego. Po wrzutce w pole karne Widzewa, piłka dotarła pod nogi Kamila Antonika. Aktywny zawodnik gospodarzy potknął się o nogi Konrada Gutowskiego, a arbiter zinterpretował to jako faul. Niestety, „jedenastkę” na bramkę zamienił Bartłomiej Makowski w 37. minucie. 
REKLAMA

Po stracie bramki widzewiacy żwawo ruszyli do ataku, jednak ponownie brakowało dokładności lub dobrej decyzji. Tak było w 43. minucie, kiedy w pole karne wbiegł Gutowski. Pomocnik zamiast podać od razu zdecydował się na jeszcze jeden zwód, przez co wbiegającego Banaszaka uprzedził bramkarz Daniel. Ostatecznie widzewiacy schodzili na przerwę przegrywając z Resovią 0:1.

Na drugą połowę łodzianie wybiegli bez zmian w składzie, ale po wznowieniu gry zespołowi nie udało się wykreować  groźnych sytuacji. Swoją szansę miała Resovia, kiedy przed polem karnym został faulowany Antonik. Na szczęście, strzał z rzutu wolnego był niegroźny. W 55. minucie trener Mroczkowski zdecydował się na wymianę napastników, a na boisku pojawili się Daniel Mąka i Rafał Wolsztyński.

W 57. rozpoczął się prawdziwy rollercoaster dla kibiców Widzewa. Najpierw szybki rzut wolny ze środka boiska wykonali zawodnicy Resovii, czemu łódzka defensywa tylko się przyglądała, a Patryk Wolański bezsensownie sfaulował rywala w polu karnym. Piłkę na jedenastym metrze ponownie ustawił Bartłomiej Makowski, ale tym razem górą w pojedynku nerwów był bramkarz Widzewa! To nie koniec emocji, chwilę później swój atak przeprowadzili widzewiacy, a piłka spadła pod nogi debiutanta Wolsztyńskiego. Ten przytomnie przyjął piłkę na kolano, minął obroncę zwodem i w 61 minucie pokonał Daniela! Mogło być 2:0, a było 1:1, a Widzew był dalej w grze o trzy punkty w tym spotkaniu. 
REKLAMA

Po zdobyciu wyrównującej bramki wydawało się, że nasi zawodnicy wreszcie „poczuli krew”. Mecz zdecydowanie przyspieszył, a piłkarze obu zespołów mieli okazje do zdobycia bramki. Akcje cechowało błyskawiczne rozegranie za pomocą długich podań na połowę rywala. Z czasem, gra ponownie się uspokoiła, a szkoleniowiec Widzewa zdecydował się na kolejne zmiany – do gry weszłi Ameyaw i Turzyniecki.

Końcowe minuty wyglądały jednak bardzo słabo. Resoviacy, którym brakowało sił skupiali się głównie na przerywaniu i utrudnieniu gry. Natomiast widzewiacy nie potrafi stworzyć groźnej sytuacji bramkowej, a zły stan murawy nie może być tu wytłumaczeniem. Do końca spotkania swoje szansy mieli też Kristo i Wolsztyński, ale wynik nie uległ zmianie. Widzew zremisował z CWKS Resovią Rzeszów 1:1. To już druga strata punktów z rzędu, co gorsza, po słabym meczu w wykonaniu widzewiaków.


Resovia - Widzew Łódź 1:1 (1:0)

Bramki:
1:0 Makowski (37)
1:1 Wolsztyński (61)

Składy:
Resovia
Daniel - Geniec, Zalepa, Makowski, Mikulec, Antonik (88, Twardowski), Adamski (71, Obłoza), Świechowski (73, Górka), Kaliniec, Pyrdek (67, Buczek), Hass
Widzew: Wolański - Zieleniecki, Tanżyna, Wełna - Pieńkowski (67, Turzyniecki), Kristo, Radwański, Michalski, Gutowski (71, Ameyaw) - Mihajlević (55, Wolsztyński), Banaszak (55, Mąka).

Kartki:
Hass (Resovia), Kristo, Wełna (Widzew)

Jakub Dyktyński