REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 wiesia 219
2 kosa76 215
3 magi 207
4 cypek1910 203
5 abel55 202
6 robert77u 194
7 czackikom 193
8 EGON72 192
9 sebalat... 191
10 conrado... 188
REKLAMA
 
Pieńkowski: "Będę walczył o pierwszy skład na mecz z Resovią"
 
Poniedziałek, 11. marca 2019, godz. 19:31

Niektórych kibiców Widzewa może to zdziwić, ale wejście Marcina Pieńkowski na drugą połowę meczu z ROW Rybnik było dla tego piłkarza... debiutem w drugiej lidze. Po spotkaniu rozmawialiśmy z nim właśnie między innymi o jego wrażeniach z pierwszego występu na tym poziomie ligowym.

- Jak oceniasz swój debiut w drugiej lidze?
Marcin Pieńkowski: - Tak, to był dla mnie pierwszy mecz w drugiej lidze na tym stadionie. Wcześniej grałem tutaj, ale potem miałem trochę przerwy. Teraz wszedłem w drugiej połowie i chciałem pokazać się z dobrej strony. Mam nadzieję, że to się udało. Był też błędy indywidualne z mojej strony, ale również z tego można wyciągnąć pozytywne wnioski.
REKLAMA

- Czyli jesteś zadowolony ze swojego występu przeciwko drużynie z Rybnika?
- Przede wszystkim liczy się wynik końcowy całej drużyny. Siebie też oczywiście oceniam w jakiś sposób, ale to tylko prywatnie. Natomiast jako zespół tylko zremisowaliśmy i nie możemy być do końca z tego zadowoleni.

- Gdy jednak pojawiłeś się na boisku, to w twojej stefie boiska było widać więcej aktywności drużyny. Oprócz tego, że zaliczyłeś ładną asystę przy golu Mateusza Michalskiego, to miałeś jeszcze kilka dobrych zagrań i podań.
- Grałem przede wszystkim na swojej pozycji, na boku pomocy, gdzie mogłem pokazać swoją szybkość plus pojedynki jeden na jeden z wrzutką w pole karne. Myślę, że pokazałem się z dobrej strony, jeśli chodzi o moją grę.
REKLAMA

- A jak wyglądała pierwsza połowa w wykonaniu Widzewa z perspektywy ławki rezerwowych? Czy rywale nie zaskoczyli was między innymi wysokim wychodzeniem do waszego ustawienia na boisku?
- Na pewno cały tydzień przygotowywali się do naszego ustawienia i wiedzieli jak gramy, dlatego byli przy nas blisko i chcieli nas zaskoczyć właśnie tym pressingiem.

- W pierwszej połowie nie grałeś, ale w drugiej, gdy już byłeś na boisku, nadal było dużo niedokładności w waszej grze. Trochę sparaliżowała was presja trybun?
- Nie, to nie było spowodowane żadną presją. Chcieliśmy jak najszybciej dogonić ten wynik i to nas przede wszystkim dekoncentrowało. Zbyt szybko chcieliśmy rozegrać piłkę do przodu i przez to może były te błędy indywidualne, jak i w grze drużyny.

- W Rzeszowie zaczniesz mecz w pierwszym składzie.
- Będę o to walczył.

KW