REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 wiesia 219
2 kosa76 215
3 magi 207
4 cypek1910 203
5 abel55 202
6 robert77u 194
7 czackikom 193
8 EGON72 192
9 sebalat... 191
10 conrado... 188
REKLAMA
 
Różne debiuty Pieńkowskiego
 
Niedziela, 10. marca 2019, godz. 13:40

10 marca 2018 roku, o 19:10, Marcin Pieńkowski wychodzi w podstawowym składzie Widzewa na mecz z Victorią Sulejówek. Wygranym 2:0, ale dla samego zawodnika bardzo przeciętnym. Nie byłoby przesadą, gdyby ten debiut na trzecioligowych boiskach określono najgorszym występem młodego zawodnika w jego widzewskiej przygodzie. 

Redaktor Bogusław Kukuć ocenił jego „popis” na notę „1” i tak zrecenzował ten występ: „Zagrał od początku, co jest efektem udanych sparingów. Trener podkreślał, że ten młodzieżowiec bardzo przeżywał debiut. Kilometry wybiegał, lecz gubił go młodzieńczy optymizm przy odważnych dryblingach, które niestety przegrywał. W gorących momentach czasem trzeba mieć chłodną głowę”.
REKLAMA


Mija rok, niemal równy, 9 marca 2019 roku, tym razem o 20:10, bo dopiero po zmianie stron, Pieńkowski melduje się na boisku, znów po udanym zimowym okresie przygotowawczym. Pierwszy raz gra w drugiej lidze. I to jest już zupełnie inny piłkarz. Wychowanka Startu Łódź łączy jedna rzecz, nadal imponuje dynamiką, ale jest mądrzejszy, rozsądniej porusza się po boisku. Lepiej czyta grę. W końcu zalicza asystę przy wyrównującym trafieniu Mateusza Michalskiego. 

Redaktor Kukuć ocenia go na „4”, był jednym z dwóch najlepszych zawodników na placu. „Doczekał się drugoligowego debiutu. Marzył o tym jeszcze od czwartej ligi jeszcze w drużynie trenera Witolda Obarka. Był jedynym łodzianinem, który grał odważnie do przodu i nie człapał. Był szybszy od gości, wygrywał większość pojedynków „jeden na jednego”. Nie zrażał się niepowodzeniami. Jego asysta była wręcz podręcznikowa. Brak drugoligowego ogrania sprawił, że sam nie strzelił gola, bo po odważnych, indywidualnych szarżach miał kilka okazji” - pisze. 

Teraz należy życzyć Pieńkowskiemu, by w kolejnej lidze nie debiutował znów po roku. Wydaje się, że wyciągnął wnioski, wie, że ze względu na swoją szybkość jest narażony na urazy mięśniowe, i jeżeli zacznie regularnie występować, to Widzew powinien mieć z niego sporo pożytku. Również w wyższej lidze. 

PK