REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kosa76 167
2 magi 161
3 robert77u 153
4 wiesia 145
5 EGON72 142
6 cypek1910 140
7 FeelFaza 140
8 Papay 139
9 sebalat... 136
10 tomaszf... 134
REKLAMA
 
W sobotę Widzew ma umocnić pozycję lidera
 
Piątek, 8. marca 2019, godz. 09:31

W ostatnim sobotnim meczu 23. kolejki II ligi o godz. 19.10 Widzew (42 pkt) podejmuje ROW Rybnik (18 pkt). Na stadion przy Al. Piłsudskiego, jedyny w tym sezonie, na którym nie wygrali goście, przyjeżdża zespół zamykający tabelę, co wskazuje na zdecydowanego faworyta spotkania. 

Kiedy przed tygodniem piłkarze wznawiali rozgrywki mieliśmy przykłady różnego podejścia do meczów z ostatnimi drużynami. W I lidze do Łodzi zawitała zajmująca ostatnią lokatę Garbarnia i została wygarbowana 3:0, choć w pierwszej rundzie wygrała w Krakowie z zespołem z Al. Unii 3:2. Przypadek mniej poważnego podejścia faworyta mieliśmy w Elblągu. Tam zajmująca ostatnie miejsce w II lidze Olimpia pokonała lidera 2:1, choć latem przegrała w Radomiu 0:5. To tylko wskazuje jak poważne konsekwencje może mieć zlekceważenie rywala. Mam nadzieję, że w sobotę lider II ligi będzie właściwie zmotywowany, zwycięży i zwiększy przewagę nad zespołem dzielącym czwartą lokatę (nie ma możliwości, by w Bełchatowie wygrały zarówno GKS jak i Łęczna).
REKLAMA

Kiedy Górny Śląsk był piłkarską potęgą ROW 1964 Rybnik grał 7 sezonów w ekstraklasie. Na tym szczeblu rozegrał 4 mecze z Widzewem: w rozgrywkach 1975/1976 łodzianie wygrali w Łodzi 3:1 i przegrali w Rybniku 1:2, a w następnym sezonie zwyciężyli u siebie 3:1, remisując na Śląsku 2:2. Spotkanie w 1975 roku dobrze pamięta Zbigniew Boniek, bo obecny prezes PZPN strzelił wtedy pierwszego w karierze gola w ekstraklasie (dwie pozostałe bramki zdobył Ryszard Kowenicki). Później rybniczanie przeżywali trudne chwile, a w dnie kryzysu występowali nawet w śląskiej okręgówce 2003/2004.

ROW odbudował się na tyle, że jeszcze w rozgrywkach 2013/2014 był pierwszoligowcem. Ostatnio jednak broni się desperacko przed degradacją z II ligi. Podobnie jak Widzew ma jeden zaległy mecz (w Resovii 3 kwietnia). Goście mają 18 punktów (3 wygrane, 9 remisów, 9 porażek, gole 17-28). Na boiskach rywali zwyciężyli tylko raz (w Tarnobrzegu 2:0). Na wygraną czekają najdłużej z drugoligowców, bo od dwunastej kolejki, gdy pokonali Ruch 1:0. 

Mimo odległej lokaty sobotni rywale łodzian potrafią unikać porażek z czołówką. Przecież zremisowali z Radomiakiem 2:2, Olimpią Grudziądz 1:1, w Boguchwale ze Stalą 1:1 i niestety także z Widzewem (w Rybniku 22 sierpnia 2:2). Był to słabiutki występ łodzian, którzy w ostatnim kwadransie dali się zepchnąć do defensywy i mogli nawet przegrać. Dla ROW gole strzelili Jan Janik z karnego w 40 minucie i Krystian Kujawa po rogu w 88 minucie, a dla widzewiaków Konrad Gutowski w 61 min i Radosław Sylwestrzak w 69 minucie. 
REKLAMA

Najlepszym strzelcem rywali jest 21-letni pomocnik  Kamil Spratek – zdobywca 5 bramek. 4 gole strzelił Janik (wszystkie z karnych). Młodzieżowcami są tam urodzeni w 2000 roku Michał Rostkowski i Dominik Zawadzki, a ich zmiennikiem 20-letni Krzysztof Koch.

W pierwszym tegorocznym meczu ROW przegrał u siebie z Elaną 0:1. Po czwartej kartce w tym meczu w Łodzi nie wystąpi pomocnik Bartłomiej Wasiluk. 

Od 8 listopada trenerem ROW jest 47-letni Jacek Trzeciak. Ten były piłkarz i trener Polonii Bytom ma kontrakt do 30 czerwca 2019 roku, automatycznie przedłużony w przypadku uniknięcia degradacji. Grając w bytomskim klubie Trzeciak odegrał istotną rolę w degradacji Widzewa w sezonie 2007/2008. Wystąpił w meczu z RTS w Bytomiu (1:1),  a w rewanżu w Łodzi strzelił nawet gola i bytomianie wygrali 4:2, utrzymując się w ekstraklasie kosztem łodzian. 

Wiele wskazuje na to, że przed łódzką publicznością wystąpią pierwszy raz Daniel Tanżyna i Łukasz Turzyniecki oraz po rocznej nieobecności Adam Radwański, zdobywca gola z Gryfem. Nie można wykluczyć, że na lewej obronie w miejsce pauzującego za kartki Tomasza Wełny zagra kolejny tegoroczny debiutant Marcel Stefaniak, pozyskany z Pogoni Szczecin. Może wreszcie doczeka się drugoligowego debiutu 21-letni Marcin Pieńkowski. Sparingi zimowe zapowiadały, że dostanie szanse. 

Bogusław Kukuć