REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kosa76 167
2 magi 161
3 robert77u 153
4 wiesia 145
5 EGON72 142
6 cypek1910 140
7 FeelFaza 140
8 Papay 139
9 sebalat... 136
10 tomaszf... 134
REKLAMA
 
Radwański: "Zdobywałem już bramki w trzeciej i pierwszej lidze, ale w drugiej jeszcze nie"
 
Poniedziałek, 4. marca 2019, godz. 19:00

Zawodnikiem nr 1 drugoligowego meczu w Wejherowie był Adam Radwański. Odzyskany zimą do Widzewa młodzieżowiec, po rocznym wypożyczeniu do lidera I ligi Rakowa, zaprezentował się jako dojrzały piłkarz środka pola, rządzący grą kolegów, zaskakujący rywali różnorodnymi podaniami. To on zdobył pierwszego gola zapewniającym prowadzenie i przewagę psychologiczną łodzian nad walecznymi rywalami.

- Sobotnia wpadka Radomiaka oraz rezultaty innych kandydatów do pierwszej ligi były dla nas dobrym ostrzeżeniem przed występem w Wejherowie. Wykorzystaliśmy szanse objęcia pozycji lidera. Nic dziwnego, że się cieszę, choć kilka razy twardo grający gospodarze potraktowali mnie ostro i nogi to czują. Powrót do Łodzi i do zespołu był dla mnie łatwiejszy, bo znam wielu kolegów. Ale z nowymi też znaleźliśmy szybko wspólny język. Choćby z Kristo, z którym razem gramy w środku drugiej linii. To Dario podał mi piłkę, którą zamieniłem na prowadzenie – komentuje na gorąco po meczu Radwański.
REKLAMA

- Oczywiście najważniejsze jest zwycięstwo drużyny, zwłaszcza na wyjeździe i to pierwszym tegorocznym meczu. Ale dla mnie samego, to też udany początek, bo przecież to mój pierwszy gol nie tylko w tych rozgrywkach, ale także w drugiej lidze, o czym przypomnieliście na Widzewiaku.pl jeszcze zimą. Zdobywałem już bramki w trzeciej lidze, w pierwszej lidze, ale w drugiej ta z Gryfem jest pierwsza. Mam nadzieję, że nie ostatnia. Było trochę nerwów po tym karnym. Przecież boczny lepiej to widział i wyraźnie wskazywał na róg, ale główny podjął decyzję o jedenastce. Chętnie obejrzę powtórkę tego incydentu. Na szczęście nakręciło to nas pozytywnie i szybko odzyskaliśmy prowadzenie i po trochę nerwowej końcówce, odnieśliśmy zwycięstwo. Po nim przyjdą kolejne. Jestem przekonany, że tak będzie – kończy uśmiechnięty pomocnik łodzian.

Bogusław Kukuć