REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 wiesia 219
2 kosa76 215
3 magi 207
4 cypek1910 203
5 abel55 202
6 robert77u 194
7 czackikom 193
8 EGON72 192
9 sebalat... 191
10 conrado... 188
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po meczu w Wejherowie
 
Poniedziałek, 4. marca 2019, godz. 11:34

Już pierwsza tegoroczna kolejka zmieniła lidera II ligi. Z ośmiodrużynowej czołówki wygrało aż 6 zespołów. Wśród nich Widzew, który powrócił na pierwsze miejsce. Inauguracja okazała się bezkompromisowa: po raz trzeci nie było remisu (wcześniej w drugiej i trzynastej kolejce).

Największą niespodzianką była przegrana 1:2 lidera Radomiaka w Elblągu z zimującą na ostatnim miejscu Olimpią. Tę wpadkę faworyta wykorzystał z całą bezwzględnością Widzew zwyciężając w Wejherowie 2:1. Łodzianie są także na czele drużyn najczęściej zwyciężających na wyjazdach (po raz piąty). To także pierwsza wygrana łodzian w rundzie rewanżowej.
REKLAMA

Warto podkreślić, że w wyjściowej jedenastce niedzielnego meczu z Gryfem grało tylko 3 zawodników z drużyny, która zaczynała spotkanie z tym rywalem w Łodzi (Wolański, Zieleniecki, Gutowski). To dobrze oddaje obraz zmian kadrowych w ekipie trenera Radosława Mroczkowskiego. Z pozyskanych zimą łodzian zagrało trzech i cała trójka miała spektakularny, widowiskowy debiut. 

Patryk Wolański – 4. Bramkarz łodzian do przerwy nie miał dużo pracy i zapowiadało się, że będę jego notę budował na średniej ocen zespołu. Ale w drugiej połowie Patryk był często w centrum wydarzeń. Obronił kilka strzałów, wielokrotnie piąstkował. Nie załamał się wpuszczonym karnym. Inna sprawa, że przy jednym jego zagraniu musimy spuścić zasłonę milczenia.
REKLAMA
      
Łukasz Turzyniecki – 4. Powiedział nam po meczu, że był to dla niego podwójny debiut, gdyż zagrał pierwszy raz oficjalny mecz w Widzewie, ale także powrót po 11 miesiącach przerwy po ciężkiej kontuzji. Udanie wrócił do gry wśród nowych kolegów, z którymi szybko znalazł wspólny język. Pełnym zaangażowaniem, boiskową zaradnością, zabezpieczył strefę defensywy, w której jesienią wybuchało zbyt dużo min.
  
Sebastian Zieleniecki – 2. Poprawił tegoroczny rekord sezonu: 22 pełnych meczów i do tego bez kartkowej kary. Ale też ustanowił swój rekord życiowy niecelnych podań i jednak w niedzielę był najsłabszym punktem solidnej w sumie defensywy. Czyżby jeszcze nie doszedł do siebie po urazie jakiego doznał w końcówce zimowych przygotowań?
    
Daniel Tanżyna – 4. Już w sparingach widziałem, że ten po męsku walczący obrońca rządzi defensywą, a jego okrzyk „pary, pary” przy stałych fragmentach gry, straszy rywali i mobilizuje kolegów do realizacji przedmeczowych założeń. A okazji do walki w obu szesnastkach, zwłaszcza po przerwie, było dużo, a głównie wysocy obrońcy gospodarzy walczyli dzielnie do ostatnich sekund. W trudnych sytuacjach nie traci głowy. To może być jego wiosna.

Tomasz Wełna – 4. Dziewiąty mecz Tomka w Widzewie był jednym z najlepszych i można go porównać tylko do zwycięskiego  występu w Chorzowie. Nie było już krycia „na radarek”. Interwencje były konkretne, twarde, a współpraca z operującym w pobliżu Tanżyną udana. Trochę zbyt mało widoczny przy akcjach ofensywnych. Czwarta kartka eliminuje go z meczu z najbliższego meczu z ROW.
REKLAMA
 
Daniel Mąka – 4. W wyjściowej jedenastce na prawej pomocy spodziewano się raczej Pieńkowskiego albo Michalskiego, ale zapewne drobne urazy obu sprawiły, że na tej pozycji wystąpił Daniel. Był aktywny, szukał gry, a przede wszystkim strzelił drugiego gola w tym sezonie. O ile jego pierwsza bramka z Siarką była efektem dobijania słabej Siarki w Łodzi, o tyle tym razem strzelony „na raty” gol na nierównym przedpolu zadecydował o błyskawicznym odzyskaniu prowadzenia na trudnym terenie z groźnym rywalem. Boiskowe ogranie trzydziestolatka zaowocowało pierwszą tegoroczną wygraną.

Dario Kristo – 4. Kapitan pracował na całej długości boiska. Już w sparingach Chorwat potwierdził, że w środku pomocy będzie stanowił groźny, rozumiejący się duet, razem z Radwańskim. Wiele ataków inicjował prostopadłymi, otwierającymi podaniami. Zaliczył też asystę przy golu na 1:0.
  
Adam Radwański – 5. Po roku wrócił do Widzewa. W wielkim stylu. Ten młodzieżowiec był zawodnikiem nr 1 meczu. Do przerwy grał na poziomie ekstraklasy, po przerwie prezentował poziom pierwszoligowy. Nie chodzi tylko o gola strzelonego precyzyjnie lewą nogą z linii szesnastki. Kreował poczynania ofensywne łodzian, świetnie się ustawiał, przewidywał bieg wydarzeń, nadał inną jakość widzewskiej drugiej linii. 
  
Konrad Gutowski – 3.  Grał lepiej, do przodu, aktywniej niż w końcówce jesieni, kiedy cały zespół miał zadyszkę. Było widać kilka odważnych prób dryblingu. Obstawiam, że w następnym meczu z ROW ten pomocnik już strzeli gola. Zresztą w Rybniku zdobył bramkę.
REKLAMA

Przemysław Banaszak – 3. Bieganiem, aktywnością, zamęczył agresywnie, ale dość „słoniowato” grających obrońców rywali. Pewnie gdyby płyta boiska była lepsza, to mógłby dopisać sobie gola, a nie tylko kornery. Ale widać, że robi postępy.
  
Filip Mihaljević – 3. Skończył bez gola, a przynajmniej raz powinien trafić. Nie oszczędzał się. Było go widać przy pressingu, podwajaniu, żmudnej robocie, nie pozwalającej Gryfowi przejąć inicjatywy. Bałkańska dusza ujawniła się w kilku przepychankach z agresywnymi rywalami. Stąd żółta kartka, których sędzia pokazał aż 7 w meczu, w którym nie grali grzeczni chłopcy.
REKLAMA

Daniel Świderski – 1.  W pierwszym tegorocznym występie widzewscy dublerzy byli bezbarwni. „Świder” dał wiele gorszą zmianę niż w meczu z Gryfem w Łodzi, kiedy wywalczył karnego i go sam wykorzystał. Teraz dużo biegał i nic poza tym.
 
Marcel Pięczek – 2. Ze zmienników był najmłodszy, ale najbardziej widoczny. Kilka razy przytrzymał piłkę, przesunął grę na połowę rywali. Emocje trudnej końcówki nie udzieliły się najmłodszemu nastolatkowi. To dobrze rokuje. 

Marek Zuziak – niesklasyfikowany.  W ostatnim kwadransie miał okazje uderzyć kilka wolnych i przede wszystkim najbardziej klarowną szansę zmiany wyniku, ale w pojedynku sam na sam z bramkarzem zawiódł. Może Słowak jeszcze nie nauczył się polskiego słowa „koncentracja”.
  
Mikołaj Gibas  – niesklasyfikowany. W nerwowej końcówce trener wzmocnił defensywę wysokim zawodnikiem, bo główkujący rośli obrońcy gospodarzy walczyli o wyrównanie do ostatnich sekund. Łodzianie kończyli zwycięski mecz na trudnym terenie czwórką młodzieżowców. To też się liczy.  

Bogusław Kukuć