REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kosa76 189
2 magi 186
3 cypek1910 177
4 wiesia 176
5 EGON72 170
6 robert77u 167
7 Papay 167
8 sebalat... 166
9 abel55 164
10 FeelFaza 161
REKLAMA
 
Finanse Widzewa, czyli upadek mitu prezesa, który każdą złotówkę oglądał z dwóch stron...
 
Poniedziałek, 11. lutego 2019, godz. 08:01

Od początku roku Widzew ma nowy zarząd. Dzięki temu, członkowie stowarzyszenia RTS Widzew (przypomnijmy - właściciela spółki) poznali szczegóły dotyczące finansów klubu. Jakby dziwnie to nie brzmiało, w ostatnich miesiąca swojej prezesury, Przemysław Klementowski odmawiał nie tylko stowarzyszeniu, ale nawet radzie nadzorczej spółki, dostępu do wielu informacji na temat funkcjonowania klubu. Po prostu ignorował pytania rady nadzorczej i to pomimo, że zgodnie z przepisami prawa był zobowiązany udzielać informacji.

Dlaczego tak postępował? Były już prezes w takich sytuacjach dawał do zrozumienia, że czuł się urażony, że ktoś chciał go sprawdzać. Każdy może sobie tą sytuację ocenić samemu. Naszym zdaniem, w takiej spółce, jak klub sportowy, transparentność działania powinna być naczelną zasadą. Nie tylko członkowie stowarzyszenia, ale także kibice powinni mieć wiedzę (i to dużo szerszą, niż wynikającą z jawnych bilansów), jak klub funkcjonuje. W końcu to oni w dużej mierze go finansują.
REKLAMA

Nowe władze spółki podczas spotkania stowarzyszenia RTS Widzew przed tygodniem przedstawiły sytuację finansową, w jakiej klub został przejęty po poprzednikach. Należy podkreślić, że sytuacja finansowa Widzewa jest dobra, nie ma żadnego poważniejszego zagrożenia. Chociaż są pewne niepokojące sygnały. 

Przychody Widzewa w 2018 roku wyniosły około 14,8 milionów złotych, koszta natomiast opiewały na kwotę 13,7 mln złotych. Co jednak istotne i niepokojące, przychód z działalności operacyjnej był mniejszy, niż w koszta działalności operacyjnej. Dodatni wynik to zasługa dotacji z UMŁ, księgowanej jako przychód dodatkowy, bo z zasady niepewny i niezależny od spółki.
REKLAMA

Niepokoi też porównanie przychodów i kosztów z lat 2018 i 2017. Rok wcześniej przychody klubu (w pierwszych miesiącach stowarzyszenia, potem spółki) wyniosły bowiem 13,5 mln złotych, a koszta 8,5 mln złotych. To oznacza, że przychody w 2018 roku wzrosły o 9,6%, natomiast koszta wzrosły aż o 61,1%. A podobno prezes Przemysław Klementowski każdą złotówkę przed wydaniem oglądał z dwóch stron. Średnio ponad 1 mln złotych miesięcznie na funkcjonowanie klubu to wcale nie jest mało. 

Co więcej, wzrost przychodów na takim poziomie w aktualnej sytuacji nie może być satysfakcjonujący. Wszak w 2018 roku, podniesione zostały ceny karnetów i aż o 20% wzrosły ceny wynajmu lóż skybox. To wygenerowało spore kwoty i wskazuje, że na innych płaszczyznach przychody spadły rok do roku. Do tego latem sprzedano sporo karnetów na cały sezon, co oznacza, że do klubu trafiła część przychodów z wiosny 2019 roku. 
REKLAMA

Niepokojącym jest też fakt, że klubowy sklep, mimo dość dużych przychodów, zanotował nieznaczny zysk, który trudno uznać za satysfakcjonujący. Ta sytuacja ma być szczegółowo analizowana, nowy zarząd podjął decyzję o przeprowadzeniu audytu sklepu, który ma być wykonany przez osobę z zewnątrz.

To wszystko wskazuje, że sytuacja Widzewa wcale nie jest nadzwyczaj komfortowa. Nic złego na szczęście się nie dzieje, ale powodów do samozachwytu nie ma. Mamy wrażenie, że zmiana władzy nastąpiła w ostatniej chwili, bo klub – zamiast nabierać impetu – raczej wyhamowywał.

Tomasz Andrzejewski