REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 wiesia 219
2 kosa76 215
3 magi 207
4 cypek1910 203
5 abel55 202
6 robert77u 194
7 czackikom 193
8 EGON72 192
9 sebalat... 191
10 conrado... 188
REKLAMA
 
Fair play ze starą znajomością w tle
 
Sobota, 9. lutego 2019, godz. 09:31; źródło: Warta Poznań

Tuż przed przerwą meczu sparingowego z Wartą Poznań sędzia Paweł Malec podyktował rzut karny przeciwko Widzewowi. Chwilę trwało zamieszanie, które zakończyło się… zdziwieniem kibiców. 

Otóż Jakub Kiełb wyjaśnił arbitrowi, że nie było przewinienia. - Zawodnik z Widzewa trafił w piłkę, ale też spowodował, że się przewróciłem. Na pewno nie było faulu. Z perspektywy sędziego to mogło nawet wyglądać, ale chyba inni widzieli, że nie byłem faulowany. Powiedziałem sędziemu: „Paweł, nic nie było. Przypadkowo się przewróciłem” - wyjaśnił po spotkaniu w rozmowie z oficjalną stroną pierwszoligowca.
REKLAMA


Skąd taka decyzja u byłego gracza UKS SMS Łódź i ŁKS? - Nie chciałem wygrać sparingu dlatego, że oszukałem. Wolałem, żebyśmy udowodnili, że jesteśmy lepsi piłkarsko, a nie korzystali na błędzie sędziego. To byłoby nie fair. Poza tym, tak się składa, wychowywałem się w Łodzi od 12. roku życia. Bramkarz Widzewa Patryk Wolański to mój kolega, znamy się wiele lat. Sędzia dzisiejszego sparingu prowadził mecze, w których grałem, gdy miałem 12 lat. Jesteśmy po imieniu - uzupełnił.

Przypomnijmy, że Warta ostatecznie wygrała 2:0. Był to ostatni sprawdzian widzewiaków w trakcie obozu w Uniejowie. Następnym rywalem będzie w środę GKS Tychy. 

PK