REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kosa76 145
2 magi 141
3 robert77u 132
4 cypek1910 127
5 OdZawsz... 127
6 EGON72 123
7 Papay 123
8 wiesia 121
9 rafi4414 121
10 bromba59 121
REKLAMA
 
Szymański: "Rozmowy na temat Akademii Widzewa dotyczą jej rozwoju, a nie osób"
 
Czwartek, 7. lutego 2019, godz. 09:31




W środę „Przegląd Sportowy” podał informację, jakoby Maciej Szymański miał zostać nowym dyrektorem Akademii Widzewa. Szymański obecnie pracuje w Akademii Piasta Gliwice, gdzie trafił w czerwcu 2017 roku z AP Legii Warszawa, w której pełnił funkcję koordynatora szkolenia. Ma za sobą również doświadczenie zdobyte między innymi w UKS SMS Łódź.

REKLAMA


Postanowiliśmy dowiedzieć się, co na ten temat sądzi sam zainteresowany. Członek sztabu Jacka Magiery w reprezentacji Polski U-20 w rozmowie dla „Widzewiaka” opowiedział między innymi o różnych wizjach na budowę szkolenia w klubach. 

- Pierwsze pytanie nasuwa się samo. Czy mam przyjemność rozmawiać z przyszłym dyrektorem Akademii Widzewa?
Maciej Szymański:
- Na wstępie muszę dodać, że byłem zaskoczony doniesieniami medialnymi dotyczącymi mojej osoby. Obecnie jestem związany z reprezentacją Polski do lat 20 i z zespołami młodzieżowymi Piasta Gliwice, projekty te są dla mnie najważniejsze w tym sezonie.

- Nie zaprzeczy Pan jednak, że rozmowy trwają?
- Powiem w ten sposób, że rozmowy trwają od kilku lat. Miałem okazję rozmawiać jeszcze z panem Milewskim (były pełnomocnik zarządu ds. organizacji – przyp. red.), gdy Widzew był w IV lidze. Obecne rozmowy dotyczą bardziej ewentualnego kierunku rozwoju Akademii, niż personaliów.

- Co w takim razie jest najważniejsze w budowaniu Akademii? Zaplecze, zdolna kadra, szeroki sztab trenerski w drużynach młodzieżowych?
- Tych czynników będzie kilka i na pewno muszą być spójne ze sobą. Ja zawsze akcentuje rzeczy miękkie, umiejętność zbudowania relacji zawodnikami, danie poczucia, że ludzie przy takim projekcie mogą się rozwijać, ale też dobrze w nim czuć. 

- Akademie obejmując różne grupy młodzieży, działają według schematu piramidy. U podstawy mamy szerokie masy najmłodszych dzieciaków, a u szczytu są już zawodnicy, którzy pukają do drzwi pierwszego zespołu lub są transferowani do innych klubów. Myśli Pan, że w Widzewie jest to możliwe na szeroką skale?
- To jest konieczne, nie tylko możliwe! Tylko zależy od tego jaką strukturę przyjmiemy. Należy sobie odpowiedzieć, czy w ramach klubu zawodowego powinno być to działanie stricte selekcyjne gdzie promujemy tylko najlepszych zawodników w Akademii, czy może to powinno być też działanie masowe, gdzie zachęcamy do uprawiania sportu i z tej grupy wybieramy utalentowanych zawodników. To kwestia danego modelu. W różnych krajach i różnych sytuacjach wykorzystuje się odmienną strukturę. Dla przykładu Monaco ma tylko najstarsze roczniki, ale wiemy jaka jest specyfika tego kraju i jak ciężko jest tam zbudować szeroką podstawę. Najważniejsze jest to, by dopasować to do specyfiki klubu. Widzew jest ogromną marką i to trzeba wykorzystać w budowaniu tego klubu. Kibice w całej Polsce też ułatwiają organizację takiej „masowości”. A co do tych zawodników, którzy mają pukać do drzwi pierwszego zespołu, to musimy otoczyć ich profesjonalną opieką i to też warunkuje to, że tych kandydatów nie powinno być za dużo. 

- Przejrzałem Pana dotychczasową karierę, z Pana doświadczenia czerpie się w kadrze młodzieżowej oraz ekstraklasowym klubie. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że ewentualne stanowisko dyrektora w Widzewie byłoby dla Pana największym dotychczasowym wyzwaniem. 
- Życie polega na podejmowaniu wyzwań i na tym polega sport, by rozwijać się i uczyć nowych rzeczy. To proces naturalny, ale też taki, do którego trzeba być przygotowanym. Poza ambicją trzeba mieć pomysł spójny ze strategią klubu. To bardzo istotne, by włodarze klubu patrzyli na strategię podobnie do wykonawców. 

- Mówi Pan, że wizja wykonawcy powinna być spójna z wizją właścicieli. Ma Pan w takim razie wgląd w to co dzieje się w Widzewie? To nigdy nie był klub kojarzony ze szkoleniem młodzieży. Ma się to zmienić, może Pan powiedzieć coś na ten temat?
- Jestem z Łodzi i jest mi o tyle łatwo, że w klubie spędziłem wiele lat jako zawodnik grup młodzieżowych, a później szkoleniowiec. Dzięki temu do dziś mam kontakt z trenerami pracującymi w Widzewie. Nie chciałbym jednak oceniać obecnych działań klubu, czy traktować informacji ze struktur jako pewnik. Wiadomo, że pewne sprawy od kuchni wyglądają inaczej niż w rzeczywistości. 

- Kończąc pozwolę sobie zapytać, czy po zakończeniu obecnego sezonu i wywiązaniu się z zobowiązań wobec obecnych pracodawców, temat Widzewa jest w jakiś sposób realny?
-  Myślę, że to pytanie do obu stron, nie tylko do mnie. Jestem związany z tym klubem emocjonalnie, mimo że nie mieszkam w Łodzi. Chciałbym, by Widzew grał w jak najwyższej lidze a jego struktury się rozwijały. Zawsze będę trzymał kciuki za klub, a jakie będą decyzje dotyczące ewentualnej współpracy, to pokaże czas. Teraz ciężko to wyrokować, bo tak jak mówiłem wcześniej to nie tylko płaszczyzna osobowa, ale też kwestia wizji rozwoju klubu i tego gdzie chcemy, by ta akademia się docelowo znalazła. ago gdzie chemy, by ta akademia się znalazła. 



Jakub Dyktyński