REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kosa76 168
2 magi 161
3 robert77u 154
4 wiesia 149
5 EGON72 147
6 cypek1910 144
7 Papay 143
8 sebalat... 140
9 FeelFaza 140
10 jacekz 137
REKLAMA
 
A jednak się udało! Jeden problem w Widzewie mniej...
 
Wtorek, 8. stycznia 2019, godz. 07:52

W poniedziałek Widzew poinformował o zakończeniu współpracy ze Zdzisławem Kapką. W cztery dni robocze nowe władze łódzkiego klubu poradziły sobie z problemem, którego nie był w stanie rozwiązać przez pół roku Przemysław Klementowski. 

Kapka do Widzewa trafił latem 2017 roku, razem z Franciszkiem Smudą i na jego wyraźne żądanie. Ówczesne władze łódzkiego klubu podpisały z nim umowę o pracę na czas nieokreślony, jakby nie znając realiów polskiej piłki, w której roszady personalne w klubach dokonują się dość często. Do tego, wiek Kapki sprawiał, że nie można było go zwolnić, bo jest w okresie ochronnym przed emeryturą. 
REKLAMA

Oczywiście, stało się to problemem dopiero w momencie odejścia Smudy. Po zmianie trenera Kapka przez jakiś czas przebywał na zwolnieniu lekarskim, potem wrócił i zgłosił gotowość do pracy, ale nie bardzo było wiadomo, co miałby robić. Jedynym znanym szerzej jego zaangażowaniem w tym okresie był wyjazd do... Chorwacji w poszukiwaniu piłkarzy. 

Nie wiadomo za bardzo, dlaczego akurat do Chorwacji. Nie wiadomo też, kto ten wyjazd przygotowywał (planował mecze do obejrzenia, wskazywał piłkarzy do obserwacji). Ostatecznie w Widzewie nie pojawił się żaden nowy chorwacki piłkarz. Natomiast Chorwat pojawił się zaraz potem na testach w Górniku Łęczna, prowadzonym już wtedy przez Smudę. No cóż, takie zbiegi okoliczności się zdarzają.
REKLAMA

Inny zbieg okoliczności? Po powrocie Kapki, okazało się, że w tym samym czasie w Chorwacji przebywał też menadżer z Krakowa, który zrobił w poprzednich latach kilka transferów do Widzewa. No cóż, okazuje się, że świat jest mały...

Dalej jest jeszcze ciekawiej. Za rozwiązanie problemu zatrudnienia Kapki zabrał się zatem prezes Klementowski. I udało mu się wynegocjować aneks do umowy, na mocy którego Kapka zgodził się na mniejsze o około 20% wynagrodzenie. Za to Widzew zmniejszył mu zakres obowiązków, czyniąc skautem na... Małopolskę. To pozwalało Kapce mieszkać w domu bez konieczności stawiania się w Łodzi w pracy.
REKLAMA

Po zmianach we władzach spółki, była silna presja, by tą kuriozalną sytuację zmienić. Nie wiadomo, jakich argumentów użyli działacze Widzewa, ale okazały się skuteczne. Kapka zgodził się na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron.  

Tomasz Andrzejewski