REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Mikita: "Problem widzieli kibice, którzy byli do mnie negatywnie nastawieni"
 
Piątek, 5. października 2018, godz. 09:32

"Widzewiak" przed sobotnim meczem z Radomiakiem skontaktował się z grającym tam Patrykiem Mikitą. Zawodnik kojarzony z gry w warszawskiej Legii, był piłkarzem Widzewa wiosną 2014 roku. Zagrał w 7 spotkaniach, nie strzelając bramki. Teraz napastnik stara się pomóć swojej drużynie w awansie do I ligi. 

- Zacznijmy od pytania nie spoza piłki. Jak to jest być legionistą w Widzewie? 
Patryk Mikita:
- Powiem szczerze, że to nie jest za przyjemna sprawa od strony kibicowskiej. Jako piłkarz nie miałem z tym żadnego problemu, ale problem
widzieli kibice, którzy byli do mnie negatywnie nastawieni, przez to, że przyszedłem z Legii.
REKLAMA

- Odczułeś to jakoś negatywnie podczas swojego pobytu?
- Tak, zdarzało się kilka nieprzyjemnych incydentów, takich jak wyzwiska czy np. porysowanie auta. Było tego trochę. 

- Kibicowskie przywiązanie to jedno, ale przyszedłeś do Widzewa przede wszystkim grać. Jak ocenisz ten czas?
- Na początku grałem, chyba z Piastem to było moje pierwsze spotkanie. Ogólnie oceniam ten pobyt dobrze, dużo się nauczyłem, zdobyłem pewne doświadczenie. Pod koniec rundy już nie grałem, bo odniosłem kontuzję kolana. Następnie trener zwolnił mnie wcześniej z wypożyczenia i mogłem wrócić do Warszawy.
REKLAMA

- Jak oceniasz pracę z trenerem Skowronkiem?
- Oceniam to pozytywnie, czegoś się nauczyłem i doświadczyłem. Każdy trener prowadzi zespół trochę inaczej i od każdego można czerpać coś innego. Jeśli chodzi o trenera Skowronka to wspominam go raczej pozytywnie. 

- Do Radomia przyszedłeś w lutym w zeszłej rundzie. Czego zabrakło Radomiakowi, by awansować do I ligi. 
- Nie zastanawiamy się już nad tym. Nie udało się i mamy to za sobą, skupiamy się by teraz powalczyć o dobry wynik, a tym będzie na pewno awans. Liczymy, że się uda, a do zeszłego sezonu nie chcemy już wracać.
REKLAMA

- W klubie jest presja, by awansować? 
- Mamy dobrego trenera, dobrą drużynę i chcemy zrobić dobry wynik. Wszyscy przyszli tu, by zrobić awans i chcemy tego jak najbardziej. To nasz główny cel.

- A jak ocenisz dotychczasowe rezultaty. Idzie nieźle, utrzymujecie kontakt z miejscami premiowanymi awansem. 
- Powiem tak, dobrze idzie nam na naszym stadionie. Na wyjazdach mamy problem, bo nie możemy wygrać. Trener cały czas nas uczula, że jak chcemy zrobić ten awans to musimy przywozić pnkty z obcych boisk. Teraz jednak skupiamy się na meczu w sobotę, bo przyjeżdża fajny rywal. 
REKLAMA

- No właśnie, przejdźmy do meczu z Widzewem, który ma problem z grą na wyjeździe. Z kolei Wy na swoim stadionie, kilka razy wygraliście naprawdę wysoko. 
- Podchodzimy do tego meczu, jak do każdego innego. Wiadomo, chcemy pokazać się z jak najlepszej strony i wygrać, a co będzie to zobaczymy. Mam nadzieję, że będzie dobry mecz i trzy punkty zostaną w Radomiu.

- Liczysz na wsparcie kibiców? Zapowiada się pełen stadion.
- Kibice w Radomiu wspierają nas w każdym meczu. Podobnie do  kibiców na Widzewie, tylko tutaj jest mniejszy stadion. Liczę, że będzie gorąca atmosfera. 
REKLAMA

- Wątpię, byś chciał coś udowadniać komuś w Widzewie, ale tak szczerze, jako legionista, chciałbyś strzelić bramkę i utrudnić rywalowi awans do I ligi?
- Gram na pozycji napastnika i jestem rozliczany z bramek. W meczu z Widzewem również chciałbym ją strzelić. Myślę, że nie muszę nikomu nic udowadniać i skupiam się tylko na tym, by wykonać moją robotę jako napastnik. 

- Jakie cele  ma Patryk Mikita na kolejne sezony?
- Przede wszystkim chciałbym teraz awansować z Radomiakiem i pograć trochę na poziomie I ligi. Potem, kto wie, marzy mi się, by znów  zagrać w ekstraklasie. Zobaczymy, co czas przyniesie. 

JD