REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 182
2 mario74... 170
3 wiesia 169
4 conrado... 162
5 Jazz_1910 162
6 przemyk79 161
7 robert77u 158
8 siwy071910 157
9 wirgiliusz 156
10 magi 152
REKLAMA
 
Stawowy: "Chciałem pomóc Widzewowi"
 
Czwartek, 17. listopada 2016, godz. 15:46

Wojciech Stawowy prowadził Widzew w ostatnim sezonie, kiedy klub występował w I lidze. O ten okres zapytał byłego szkoleniowca łodzian portal Interia.pl.
REKLAMA


Stawowy nie miał w Widzewie dobrej opinii. Kibice zapamiętali, że preferował przesadną grę piłkę, tzw. tiki-takę. To niezły pomysł, ale miał za słabych piłkarzy do tak kombinacyjnego futbolu. - Dzisiaj mógłbym powiedzieć, że żałuję przyjścia do Widzewa, bo to pewnie też ma wpływ na to, że teraz ciężko jest mi znaleźć pracę - mówi Interii.pl Stawowy. - Kojarzy się mnie z Widzewem i z tym, że spadł z ligi, rozpadł się i gra w III lidze. Ja chciałem temu klubowi pomóc i nie żałuję tego, że próbowałem. Szedłem do klubu, gdzie sytuacja była trudna i spadek był przesądzony, ale jako wieczny optymista, wierzyłem, że da się to uratować. Traktuję to jak doświadczenie, które może się kiedyś przydać.

Stawowy podkreśla jednak, że gdyby objął drużynę od początku sezonu, los klubu mógłby potoczyć się inaczej. - Runda rewanżowa, w której prowadziłem łodzian, pokazała, że uzbierałem tyle punktów, że w perspektywie sezonu, na pewno zakończylibyśmy sezon na miejscu, które dawało utrzymanie - mówi aktualny dyrektor sportowy FCB Escola Varsovia. - Ta strata z pierwszej rundy i nasze słabsze mecze wiosną sprawiły, że się nie udało. Życzę Widzewowi, żeby jak najszybciej wrócił do Ekstraklasy, bo tam jest jego miejsce. To wielki klub i to było dla mnie, pomimo całej sytuacji, wielkie wyróżnienie, że mogłem tam pracować. Nie chciałem, aby zasłużony klub spadał z ligi, ale ta misja mi się nie udała i na nikogo tego nie zwalam. Zapłaciłem za to wysoką cenę, być może nawet wciąż ją płacę. Żałuję jedynie tego, że Widzew spadł.

Kibice zapewne pamiętają, że Stawowy obiecywał podczas pracy w Widzewie, że za kilka lat klub będzie ponownie grał w Lidze Mistrzów. Stało się zgoła inaczej. - To nie był element motywacji czy wiary, to był element planu - podkreśla szkoleniowiec. - Podpisałem pięcioletni kontrakt i musiałem ten czas jakoś zaplanować. Podzieliłem się modelem, który opracowałem, a potem stało się to powodem do nabijania czy szydzenia. Z kontekstu wyrwane było tylko to, że chciałbym, żeby Widzew grał w Lidze Mistrzów, a gdyby prześledzić cały plan, to nie byłoby się z czego śmiać. Zakładałem utrzymanie, potem awans i dwa lata w Ekstraklasie na budowanie zespołu, który walczyłby o mistrzostwo, gwarantujące eliminacje Ligi Mistrzów.

Wracając do "tiki-taki" Stawowy cieszy się, że jest utożsamiany z takim stylem gry. Może teraz uda mu się wprowadzić taki futbol w polskiej szkółce FC Barcelona? - Dla mnie to wielkie wyróżnienie. Jeśli chodzi o Ligę Mistrzów, to tym, którzy się śmieją, mogę jedynie współczuć, bo albo są to mało inteligentni ludzie, albo złośliwi - kończy były szkoleniowiec Widzewa.

Więcej w portalu Interia.pl.