REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 wiesia 219
2 kosa76 215
3 magi 207
4 cypek1910 203
5 abel55 202
6 robert77u 194
7 czackikom 193
8 EGON72 192
9 sebalat... 191
10 conrado... 188
REKLAMA
 
Krakus: "Będzie już spokojnie"
 
Czwartek, 17. listopada 2016, godz. 11:37

Po środowym walnym zgromadzeniu stowarzyszenia RTS do zarządu weszło pięć nowych osób. Jak zapowiada Rafał Krakus, sytuacja w klubie powinna się już uspokoić.

Maciej Nowocień: - Na środowym walnym było gorąco?
Rafał Krakus: - To było spokojnie spotkanie organizacyjne. Większych emocji nie było. Skupiliśmy się na racjonalnej ocenie sytuacji i wyborze do władz stowarzyszenia. Omówiliśmy także kierunki, które trzeba ruszyć i musieliśmy przez to zaangażować więcej osób.

- Zarząd został poszerzony o pięć osób. Było więcej kandydatów?
- Było zgłoszonych pięć osób z sali i wszystkie weszły do zarządu. Każdy dostał poparcie walnego zgromadzenia stowarzyszenia. Wszyscy wcześniej byli członkami Reaktywacji Tradycji Sportowych, więc nie ma nikogo z zewnątrz.

- Każdy z nich będzie miał oddzielną funkcję?
- Zarząd ma się w najbliższym czasie ukonstytuować i obieramy trzy kierunki działań. Pierwszym jest opieka nad pionem sportowym. Drugi to sprawy zagospodarowania nowego stadionu, przygotowanie go do imprez masowych, negocjowanie różnych umów m.in. z Miejską Areną Kultury i Sportu, a trzecia grupa zajmie się współpracą z dotychczasowymi sponsorami oraz nowymi partnerami. Chcemy czerpać jak najwięcej z nowego stadionu, czyli sprzedawać karnety, miejsca w skyboksach, karnety SuperVIP, reklamy na telebimach czy bannerach. Jednym słowem mówiąc: wszystko, co jest związane ze sprzedażą w klubie.
REKLAMA

- Ktoś może jeszcze wejść do zarządu?
- Na razie jest sześć osób. Statut przewiduje od trzech do siedmiu, więc teoretycznie jest jedno wolne miejsce.

- Dla nowego prezesa?
- Na przykład.

- Pana już w zarządzie nie ma...
- Złożyłem rezygnację, a następnie podjąłem się roli kontaktów z mediami ze względu na to, że dalej jestem blisko klubu i zarządu. Dysponuję informacjami, które w prasie mogą być przydatne. Klub musi to przekazywać na zewnątrz, bo nie możemy się zamknąć w skorupie i wydawać tylko oświadczenia. Codzienny kontakt z mediami jest istotny, bo kibiców interesuje, co na bieżąco się dzieje w klubie i to nie tylko pod względem sportowym, ale także organizacyjnym. Do czasu, gdy nowy zarząd nie powoła rzecznika prasowego, to ja będę odpowiadał na pytania dziennikarzy.

- Kilka dni temu pytałem pana o ewentualne powołanie spółki. Teraz oficjalnie już ogłosiliście, że jest taki plan.

- Jeżeli szukamy strategicznego sponsora, to dla takiej firmy forma stowarzyszenia raczej nie odpowiada. Jeśli ktoś chce zainwestować jakieś większe pieniądze, to chciałby mieć jakieś udziały w klubie, żeby mieć bezpośredni wpływ na to, co się dzieje w klubie. Powołanie spółki właśnie temu ma służyć. Chcemy być przygotowani i nie tracić kolejnych miesięcy na takie formalności.

- Teraz głównym zadaniem jest znalezienie takiego sponsora?
- Tak do tego nie podchodzimy. Głównymi zajęciami są trzy tory, o których mówiłem: sport, stadion i sprzedaż. Będziemy szukać takiego inwestora, ale nie jest to takie proste. Mam nadzieję, że nowy stadion pomoże.

- To powinien być magnes.
- Chodzi o to, jak to się przełożyć na odbiór społeczny. Drużyna musi grać tak, żeby szansa na awans wciąż była realna. To musi wciąż ludzi porywać. Frekwencja jest bardzo ważna. Po tych dwóch dniach, w których sprzedaliśmy 1200 karnetów i uważam, że to bardzo pozytywnie.

- Wręcz wyśmienicie, jak na czwarty szczebel rozgrywkowy.
- Widzew to jednak marka. Ludzie wyczekują stadionu, a tu też działa efekt nowości, lepszej jakości tego obiektu. Na al. Piłsudskiego będzie się chodziło niemal jak do teatru. Nie ma co tego porównywać ze stadionem SMS, na którym byliśmy przez ostatnie półtora roku. Nie będzie na co narzekać.

- Nowy sponsor może zostać prezesem?
- Nie chcę się wypowiadać na ten temat. Najpierw taki inwestor musi się pojawić, a potem będziemy dywagować. To wszystko zależy też od udziałów. To melodia przyszłości, oby niedalekiej.

- Jaka jest
na tę chwile sytuacja finansowa klubu?
- Faktycznie, wyciekały niepokojące informacje, ale chcę uspokoić, że wszystkie zobowiązania regulujemy na bieżąco, zarówno dla zawodników, jak i ZUS, podatki i tak dalej. Nie ma zagrożenia, jeśli chodzi o płynność finansową.

- Zmiany w zarządzie wiążą się ze zmianami na innych stanowiskach?
- Raczej nie. Dyrektorem klubu dalej jest Waldek Krajewski, a w pionie sportowym wspomaga nas Mirosław Leszczyński. Kierownikiem drużyny dalej pozostaje Marcin Pipczyński. Runda jeszcze trwa. Jeżeli dojdzie do jakichś zmian, to po rundzie, ale nie tego przewidujemy. Nie ma żadnych zastrzeżeń do ich pracy.

- Macie już jakieś plany kadrowe na rundę wiosenną?
- Musimy zacząć od trenera. Ciężko na tę chwilę powiedzieć, bo runda wciąż trwa, mamy dwa mecze, a Tomek Muchiński będzie słuchał, że nie dostanie szansy dalszego prowadzenia zespołu. To niezbyt motywujące. W pionie sportowym decyzje będzie podejmował m.in. Mirek Leszczyński, oczywiście w konsultacji z zarządem. Trener to oceni i dokona odpowiednich roszad, które uzna za stosowne.

- Tych roszad dokona Franciszek Smuda?

- (śmiech) Rozmawiam z wieloma osobami. Z panem Franciszkiem ostatnio rozmawiałem podczas obchodów 20-lecia Widzewa w Lidze Mistrzów. Trzeba rozmawiać z różnymi kandydatami i szukać rozwiązań. Pan Franciszek postawił sobie za cel znalezienie pracy za granicą. Jeśli jego plany wypalą, to tej współpracy nawiązać się nie uda. Nie ukrywam, że gdyby pracował u nas, to byłby nasz wielki sukces. To przecież wielka postać w polskiej piłce. To też byłby świetny strzał marketingowy. To przełożyłoby się na frekwencję, a także na pion sportowy, bo to przecież inna myśl szkoleniowa. Pan Franciszek nie miał jeszcze okazji pracy na tak niskim szczeblu rozgrywkowym. Wróciłby do widzewskiej rodziny, a takie powroty dużo robią. No i zmobilizowałby piłkarzy, bo grać u takiego trenera to zaszczyt.

- Po zmianach będzie spokojniej?
- Zdecydowanie w ramach stowarzyszenia wszystkie sprawy, które wymagały wyjaśnienia, zostały wyjaśnione. Teraz skupiamy się już tylko nad pracą dla dobra klubu. Będzie już spokojnie.


Maciej Nowocień