REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 sebalat... 86
2 cypek1910 85
3 Motylan... 81
4 abel55 80
5 mario74... 80
6 przemyk79 79
7 Bogdan 77
8 wiesia 77
9 kosa76 76
10 robert77u 76
REKLAMA
 
Kowalewski: "Widzew na szczęście wychodził nie z takich opresji. Zawsze walczył do końca"
 
Czwartek, 10. kwietnia 2014, godz. 12:28

Sławomir Kowalewski znany jest przede wszystkim z działalności artystycznej. Od wielu lat jest jednak także wielkim kibicem sportowym. Regularnie bywa na meczach Widzewa, przyjaźni się z byłymi piłkarzami i trzyma kciuki za obecnych.

- Kiedy zaczęła się pana przygoda z Widzewem?
Sławomir Kowalewski: - To był początek lat 70-tych. Ten klub od razu przypadł mi do gustu i wzbudził u mnie sympatię. Kiedy Widzew zaczął odnosić pierwsze sukcesy, napisałem o nim piosenkę. wróżąc mu mistrzostwo Polski. Na zakończenie tej piosenki, były słowa o powtórzeniu tego mistrzostwa. Jak każdy pamięta, rok później udało się ponownie wywalczyć ten tytuł. To były piękne czasy. Spotykałem się z Bońkiem, Młynarczykiem, z Dziubą, Piętą, Tłokińskim, Smolarkiem, Gapińskim, Gręboszem, Wragą...

- Znajomości przetrwały?
- Dużo się zmieniło ale niektóre znajomości przetrwały, obecnie zaprzyjaźniony jestem ze Stowarzyszeniem Byłych Piłkarzy Widzewa Łódź im. Ludwika Sobolewskiego. To wspaniali piłkarze, ikony Wielkiego Widzewa. Prowadzone i założone przez Marka Piętę stowarzyszenie emanuje miłą i serdeczną atmosferą. Dlatego chętnie znajduję tam swoje miejsce. Jeżeli mam wolny czas od moich obowiązków zawodowych, bywam z nimi na meczach obecnego Widzewa.

 - Pana kolega z "Trubadurów" Marian Lichtman kibicuje ŁKS.
- Myślę że z Marianem kibicujemy całej sportowej Łodzi, także ŁKS i leży nam na sercu ten sportowy dramat, który zdarzył się w naszym mieście. Bywałem wielokrotnie na meczach przy al. Unii. Przypomnę że roku 1971 napisałem piosenkę dla ŁKS a Trubadurzy zagrali na stadionie przed meczem koncert. Było to wielkie święto sportowe i duma Łodzi. Chciałbym doczekać jeszcze takich czasów.

- Dziś Marian Lichtman może pozazdrościć panu, że to przy al. Piłsudskiego jest ekstraklasa.
- Marna to pociecha, widząc co się dzieje z Widzewem. Nie jest mi w ogóle do śmiechu. A ŁKS-owi współczuję i życzę szybkiego awansu do ekstraklasy. Widzew nie może stracić udziału w ekstraklasie. Trzymam mocno kciuki!

- Widzew znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Przede wszystkim sportowej, ma ogromne długi. Jak pan ocenia, to co dzieje się w klubie i wokół niego?
- Jest to niewątpliwie dramatyczna sytuacja klubu. Ale ten dramat nie jest jedynie dramatem władz piłkarskiej spółki. Odczują to kibice i wszyscy obywatele miasta. RTS był wielką chlubą Łodzi i Polski. Widzew przecież kładł na kolana super gwiazdy europejskie, inny był poziom reprezentacji dzięki zawodnikom Widzewa. Ten neon świecił pięknym blaskiem, a nasze miasto było na ustach całej Europy.




- Ktoś powiedział, że jak drużyna spadnie, to trzeba zamawiać pogrzeb dla klubu.
- Oby te słowa zamieniły się w g...o. Widzew na szczęście wychodził nie z takich opresji. Zawsze walczył do końca. Dziś jest w bardzo trudnej sytuacji, nie tylko sportowej, ale może i finansowej - tego nie wiem. Ale pogrzebu Widzewa nigdy nie będzie. Nie tak dawno obchodził swoje święto 100-lat Widzewa i z tej okazji napisałem "Uwerturę Widzewską" z tekstem byłego zawodnika Widzewa i reprezentanta Polski Mirosława Tłokińskiego. Widzew przetrwa i następne 100 lat. Tego mu życzą chyba wszyscy!

- Co pana najbardziej wkurza, kiedy myśli pan dziś o Widzewie?
- Wkurza mnie to, że jak oglądam mecz Widzewa, to nieraz odnoszę wrażenie, że jestem na treningu. Tak przecież wygląda ta gra. Brakuje dobrych zawodników. Nie może być tak, że w drużynie wszyscy są średniakami. Byli dobrzy zawodnicy i szybko opuścili Widzew np. Robak, strzela bramki w innym klubie. W tej bajce potrzebna jest technika, kondycja oraz szybkość połączona ze skutecznością pod bramką przeciwnika - trzeba zdobywać gole! Widzew był z tego znany i niejeden znany nam zespół się o tym przekonał.

- Widzew już dwa razy zmienił szkoleniowca w tym sezonie. To na pewno nie sprzyjało dobrym wynikom.
- Powiem tak: Jeżeli znakomity dyrygent będzie miał kiepskich muzyków, to orkiestra będzie na słabym poziomie.
REKLAMA

- Klub dziś przypomina zamek z piasku, który nie ma solidnych podstaw i przy pierwszym podmuchu wiatru zostanie zburzony.
- Ja się dziwię, że ktoś, kto jest w stanie temu zapobiec, doprowadza do tego. Nasze miasto, które i tak nie ma się czym specjalnie poszczycić - oprócz Manufaktury i innych "perełek" tego typu, straci za chwilę ważny element swojej historii.

- Właściciel powinien wyłożyć kasę na transfery?
- Proszę zapytać o to pana Sylwestra Cacka. Niewątpliwie są potrzebne do tego pieniądze i to nie małe.

- Miasto też mogłoby jeszcze bardziej wesprzeć klub?
- W innych miastach jest chyba więcej zdrowego rozsądku i większa liczba sponsorów

- Widzew niestety nie ma wielu możnych sponsorów. Coś z tym fantem można zrobić?
- Wydaje mi się, że najwyższa pora, aby właściciel klubu spotkał się z łódzkim biznesem. W tym spotkaniu mogłaby uczestniczyć również Pani Prezydent. Może to przyniosłoby spodziewany skutek. Jeśli były zrobione błędy w przeszłości, można je naprawić. Trzeba rozmawiać. Trzeba temu zaradzić

- Właściciel, całkiem niedawno rzucił hasło: gdyby ode mnie zależało zamknięcie trybun dla kibiców, to bym to zrobił. Co pan na to?
- Wydaje mi się, że takie decyzje nie są dobre dla żadnego klubu. Mecz piłkarski bez kibiców to jak koncert bez publiczności. Znam pana Sylwestra Cacka i myślę że nie to miał na myśli. Nie zdziwiło mnie to, że kibice w końcówce meczu z Zagłębiem, dali upust swoim emocjom i niecenzuralnymi okrzykami wyrazili swój doping... Było to w pełni uzasadnione. Przez 80 minut zagrzewali do boju swoją drużynę. Klub kibica Widzewa stwarza właściwą, stadionową atmosferę, oczywiście z wyjątkiem, niecenzuralnych krzyków obrażając gości, co miało miejsce z Wisłą Kraków. Chciałbym pogratulować zawodnikom zwycięstwa, tak upragnionego przez nas wszystkich. Wygrany mecz z Wisłą 2;1 obudził we mnie nadzieję i optymizm na przyszłość.

- Zdarzyło się, żeby zespół "Trubadurów" został chociaż raz wygwizdany?
- Nie. Nigdy nie było takiej sytuacji, żeby publiczność nas wygwizdała i nigdy nie obrzucono nas pomidorami czy jajkami. Może dlatego, że szanujemy i kochamy naszą publiczność - gramy i śpiewamy na żywo i w kolorze. To dzięki tej publiczności doczekaliśmy pięknego jubileuszu "STUKNĘŁO NAM 50-LAT", który obchodzimy w tym 2014 roku.

- Co stanie się z Widzewem, jeśli nie utrzyma się w ekstraklasie?
- Wtedy spadnie do pierwszej ligi, a tam też nie jest łatwo wygrywać mecze. Wierzę że Widzew sobie poradzi, trzeba wzmocnić za wszelką cenę ten klub i utrzymać pozycję w ekstraklasie. Prawdę mówiąc, boję się o przyszłość Widzewa, ale tak po cichu jestem umiarkowanym optymistą. W meczu z Wisłą piłkarze Widzewa pokazali wszystko to, o czym napisał z okazji 100-lat RTS WIDZEW w "Uwerturze Widzewskiej" ikona świetności Widzewa i polskiego futbolu - Mirosław Tłokiński. Jeszcze raz gratuluję zwycięstwa i mam nadzieję, że chyba będzie dobrze!