REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 Papi11 48
2 cypek1910 45
3 kris64 44
4 abel55 44
5 jari48 44
6 wirgiliusz 43
7 sebalat... 43
8 przemyk79 43
9 Motylan... 43
10 Money 42
REKLAMA
 
TME: Podsumowanie 24. kolejki
 
Poniedziałek, 29. kwietnia 2013, godz. 21:19

Była to wyjątkowa kolejka T-Mobile Ekstraklasy. Przede wszystkim dlatego, że po raz pierwszy solidarnie wygrały mecze wyjazdowe oba zespoły zajmujące miejsca spadkowe. Tej sztuki nie potrafił dokonać warszawski lider. Po sześciu z rzędu zwycięstwach, Legia tym razem nawet nie zdobyła bramki. Remis z beniaminkiem w Gliwicach uatrakcyjni wyścig o tytuł mistrza. Piast zachował szanse na medal, co jest bodaj największym zaskoczeniem tego sezonu. Inna sprawa, że zespół Marcina Brosza nie wygrał żadnego z trzech meczów z rzędu. I jak tu nie mówić o wyścigu żółwi?

Wynik lidera uskrzydlił wicelidera, który zmniejszył stratę do legionistów do dwóch punktów. Lech został pierwszą drużyną czołówki, która wygrała z Jagiellonią, rewanżując się za porażkę w Poznaniu 0:2. Katem najbliższych rywali Widzewa był Gergo Lovrencsics. Madziar tuż przed przerwą wykorzystał gapiostwo Alexisa Norambueny. To dwunaste zwycięstwo poznaniaków w trzynastym meczu na boiskach rywali. W Białymstoku fani są załamani. Jaga wygrała tam tylko 3 mecze.
REKLAMA


Za plecami walczących o tytuł Legii i Lecha ważne przetasowanie. Górnik powrócił na trzecie miejsce, które ostatnio zajmował po pierwszej kolejce rundy rewanżowej. Być może właśnie zabrzanie wygrają ten wyścig żółwi, bo tak nazwaliśmy rywalizację o miejsce premiowane awansem do kwalifikacji Ligi Europy. Jak znamy Adama Nawałkę, to się nie obrazi o to określenie, bo przecież Górnik przegrał wiosną już 6 spotkań. Łodzianie zazdroszczą mu nie tyle drużyny, ile szybko rosnących trybun nowego stadionu, który będzie miał o dwa miejsca więcej, niż Pepsi Arena Legii.

Kompromitującej porażki doznali wrocławianie. Jak można marzyć o obronie mistrzostwa kraju, skoro bilans goli w dwumeczu z lokalnym rywalem z Dolnego Śląska ma się 0:6? Człapiący Sebastian Mila, kompromitujący się w bramce Marian Kelemen, wykonujący przebieżki Waldemar Sobota, reanimowany do futbolu Krzysztof Ostrowski i patrzący na to smutnym wzrokiem Czech Stanisław Levy, poprzednio trener mistrza Albanii Skenderbeu Korce. Ale może w Lubinie oglądaliśmy "zasłonę dymną" przed czwartkowym pierwszym meczem finału Pucharu Polski z Legią? Na tle obrońców tytułu Pavla Hapala imponowała ofensywnym stylem gry i odniosła swoje najwyższe zwycięstwo w sezonie. Mogła strzelić kolejne 4 gole. Gdyby nie 3 minusowe punkty, to lubinianie mogliby walczyć o miejsce na podium tego sezonu.

Kompletnie zawiódł Widzew. Nie wykorzystał niepowtarzalnej szansy na przełamanie serii niepowodzeń w meczach z Wisłą. Był to najsłabszy występ łodzian tej wiosny. Widzew przegrał wcześniej trzy spotkania, ale w każdym gospodarze byli też w opałach. W Krakowie nowicjusz w bramce "Białej Gwiazdy" Michał Miśkiewicz chyba żałuje, że nie zabrał telefonu, bo miałby czas na gadanie z narzeczoną. Tego wieczoru nie miał nic do roboty, choć krakowianie przez ostatnie pół godziny grali w dziesiątkę. Gdyby wybierano Antyjedenastkę Kolejki, to na prawej obronie pewne miejsce miałby Dino Gavrić, za podanie-prezent do Patryka Małeckiego. W efekcie słaba Wisła nadal śni o pucharach, a Widzew stoi przed groźbą meczu o czternaste miejsce z Podbeskidziem w ostatniej kolejce w Łodzi.

Pierwsze zwycięstwo tej wiosny odniosła Pogoń. To zarazem pierwszy sukces Dariusza Wdowczyka w roli trenera szczecinian, który wcześniej cierpiał za grzechy podczas pracy w kieleckim klubie. Pomógł mu w tym zdobywca dwóch goli Hernani, który wiele lat był filarem pokonanej Korony. Goście są jedyną drużyną, która w tym sezonie nie potrafiła wygrać poza własnym stadionem.

Jedynym trenerem, który nie przegrał w tym sezonie jest z kolei Czesław Michniewicz. Prowadzone przez niego Podbeskidzie odniosło trzecie z rzędu zwycięstwo na stadionach rywali. Nie było to specjalnie trudne, bo gospodarze grali z pustą bramka (bramkarza udawał Michał Buchalik). W formie jest nie tylko przedostatni zespół tabeli, ale i jego szkoleniowiec. Na pomeczowej konferencji skromnie stwierdził: "W Gdańsku dwa razy wygrał del Bosque i ja też, zatem nie jest źle". Z takimi barwnymi tekstami Czesio mógłby zmienić Czesława i siedzieć obok Tatiany Okupnik i Kuby Wojewódzkiego w jury X Factor w show TVN. Ciekawostką meczu było powitanie kapitanów na PGE Arena Jarosława Bieniuka (Lechia) i Bartłomieja Koniecznego (Podbeskidzie). Obaj byli wcześniej stoperami Widzewa. Sprawozdawcą Polsatu Sport był Tomasz Łapiński (też były stoper RTS).

Zajmująca drugie miejsce po 17 kolejkach Polonia jest na równi pochyłej. Przegrała siódmy mecz z rzędu. Widać, że nie jest to tylko kryzys sportowy. Dla bełchatowian było to pierwsze zwycięstwo na boiskach rywali w tym sezonie i rewanż za porażkę 0:5 przy Sportowej. Decydujący gol jest zasługą Kamila Wacławczyka, który perfekcyjnie wykonał wolnego. To szósty mecz wiosną, w którym litewski bramkarz Emilijus Zubas zachował czyste konto.

Rzadko się zdarza, by z pierwszej ósemki listy strzelców nikt nie potrafił zdobyć bramki. Lider Danijel Ljuboia jest bez gola od 269 minut i wcale nie będziemy zdziwieni, gdy ktoś wyprzedzi Serba. Najdroższy piłkarz Legii nigdy nie był królem strzelców. Nie był także mistrzem żadnego kraju, co fanów futbolu w stolicy zaczyna niepokoić.


Wyniki meczów 24. kolejki:
Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 0:1 (0:1)
(Lovrencsics)
Zagłębie Lubin - Śląsk Wrocław 4:0 (1:0)
(Małkowski x2, Papadopulos, Jeż)
Górnik Zabrze - Ruch Chorzów 2:0
(1:0)
(Kopacz, Jeleń)
Polonia Warszawa - GKS Bełchatów 0:1
(0:0)
(Wacławczyk)
Lechia Gdańsk - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:2 (0:0)
(Frankowski - Górkiewicz, Chmiel)
Piast Gliwice - Legia Warszawa 0:0
(bez bramek)
Pogoń Szczecin - Korona Kielce 2:1 (2:1)
(Hernani x2 - Malarczyk)
Wisła Kraków - Widzew Łódź 1:0 (0:0)
(Małecki)

Bogusław Kukuć