REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 Papi11 59
2 cypek1910 56
3 abel55 54
4 kris64 54
5 wiesia 52
6 sebalat... 52
7 przemyk79 52
8 rs333 49
9 mario74... 49
10 rexsar 48
REKLAMA
 
Radzio: "Wolę grać w pomocy, niż w ataku"
 
Piątek, 11. stycznia 2013, godz. 17:21

Po powrocie z wypożyczenia do Ruchu Radzionków w zeszłym sezonie, Sebastian Radzio został w Widzewie i dostał szansę na przebicie się do pierwszej jedenastki. Jak przyznaje zawodnik, z rundy jesiennej w swoim wykonaniu nie jest do końca zadowolony. Zdecydowanie lepiej ocenia rundę w wykonaniu całej drużyny.

Sebastian Radzio: - Zdecydowanie była na plus. Przede wszystkim biorąc pod uwagę najważniejsze, czyli dorobek zespołu, który mimo wielu zmian, zdołał zapewnić sobie bezpieczne miejsce i nawet początkowo postraszył mocno rywali. Mnie pech jesienią nie ominął i bałem się, że będzie gorzej. Najpierw złamałem nos, a później doznałem kontuzji kostki i pauzowałem miesiąc. Mimo tego, trener o mnie nie zapomniał i dał mi szanse w pięciu meczach, z których Widzew przegrał tylko jeden, z Lechem.
REKLAMA


- Ale gola nie strzeliłeś, a zespół ma tylko 17 zdobytych bramek. Mało.
- Pewnie gdybym wykorzystał okazję w Białymstoku, to może nawet byśmy pokonali Jagiellonię i ja bym trafił coś więcej. Wierzę, że wiosną pomogę poprawić ten dorobek. Choć jeśli mam być szczery, to wolę grać w pomocy, niż w ataku. Występując w drugiej linii też można strzelać gole. Lecz decyduje o tym trener. Jak mi wyznaczy inne zadania, to stanę na głowie, by je zrealizować.

- W klubie z al. Piłsudskiego powiększa się grono młodych piłkarzy, urodzonych w latach dziewięćdziesiątych. Jak was traktują weterani?
- Muszę przyznać, że w zespole nie ma podziału na starych i młodych. Nawet tego trochę się bałem przechodząc do Widzewa, ale byłem miło zaskoczony. Dużo zyskujemy na kontaktach z bardziej doświadczonymi kolegami nie tylko sportowo, ale także poza boiskiem. Trenerzy też starają się, by nie było takich barier pokoleniowych. Najłatwiej to tłumaczyć tym, że wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Przecież starsi zawodnicy też dostrzegają, że widzewska młodzież wnosi coraz więcej, czasem decyduje o wyniku. Młodzież ciepło wspierali dopingiem kibice. Szkoda, że jesienią było ich mniej, niż poprzednio. Są potrzebni właśnie młodym. Wierzę, że wiosną wrócą na stadion.

- Wprawdzie rozstałeś się z Wigrami Suwałki dwa lata temu, ale byłeś z Widzewa wypożyczony do Ruchu Radzionków. Zdążyłeś polubić Łódź?
- Oczywiście. Nie wiem dlaczego tak wielu narzeka na Łódź. Chyba dlatego, że jej nie znają. Ma swoją specyfikę. Mieszkam razem z moją dziewczyną, która studiuje na filologii angielskiej na Uniwersytecie Łódzkim. Ona też lubi Łódź.

- To chyba nie masz kłopotów z angielskim?
- Jasne, że nie mam. A to dla piłkarza ważne, bo nie wiadomo czy nie wykorzystam znajomości angielskiego występując w zagranicznym klubie.

- Do kiedy masz kontrakt z Widzewem?
- Do końca grudnia 2013 roku, z opcją przedłużenia o dwa lata. Nie muszę dodawać, że liczę na wywalczenie choćby tej opcji.

Bogusław Kukuć