Cel transferowy Widzewa: lewy obrońca
 
Poniedziałek, 13. czerwca 2011, godz. 18:46
Okienko transferowe formalnie jeszcze nie otworzyło się, ale zmiany kadrowe są w okresie między sezonami tematem numer jeden. W Widzewie jednak wielu zakupów raczej tego lata nie będzie. I słusznie, łódzki klub musi przede wszystkim pozbyć się piłkarzy, którzy nie mają szansy na grę w pierwszym zespole, a często sporo zarabiają. Już jakiś czas temu opublikowaliśmy listę zawodników, których w klubie może zabraknąć.

Wiceprezes Mateusz Cacek zapowiada, że łódzki klub latem skoncentruje się na poszukiwaniach młodych graczy. "Należy spodziewać się transferów przede wszystkim do Młodej Ekstraklasy. Zależy nam na pozyskiwaniu zdolnych piłkarzy, którzy będą się rozwijać w naszym klubie. Chcielibyśmy też wzmocnić pierwszą drużynę o lewego obrońcę" - wyjaśnia członek zarządu łódzkiego klubu.

Transfer lewego obrońcy jest wskazany, bo Dudu właściwie nie ma zmiennika. Domyślamy się, że na tym jednym transferze Widzew nie poprzestanie, ale inne posunięcia będą pewnie uzależnione od tego, jacy piłkarze zwolnią miejsca w kadrze pierwszego zespołu. Gdyby na przykład odeszli Ugo Ukah i Bruno Pinheiro, których nie chce trener Czesław Michniewicz oraz Wojciech Szymanek, któremu akurat kończy się kontrakt, to łódzki klub musiałby się rozejrzeć za nowym stoperem.

Być może warto, aby w tym kontekście rozważyć kandydaturę Michała Stasiaka. O jego umiejętnościach nikogo przekonywać nie trzeba. Problemem byłyby raczej korupcyjne grzechy zawodnika, z powodu których musiał on odejść z Zagłębia Lubin. Włodarze Widzewa na tym punkcie są bardzo wyczuleni i to nic dziwnego, bo łódzki klub poniósł przecież bardzo dotkliwą (niewspółmierną do win) karę za przewinienia byłego współwłaściciela.

Z drugiej strony, Stasiak poniósł już karę za to, co zrobił. Kto teraz ma do niego wyciągnąć rękę, jeśli nie JEGO klubu? Stasiak nie jest co prawda wychowankiem Widzewa, ale stąd wypłynął na szerokie wody i z tym klubem się identyfikuje. W dzisiejszym świecie przywiązanie zawodników do barw klubowych kończy się najczęściej w momencie wygaśnięcia kontraktu. Ze Stasiakiem jest inaczej, o czym świadczy fakt, że odrzucił propozycję gry w ŁKS, bo czuje się widzewiakiem.

Tomasz Andrzejewski