Po sezonie: Podsumowanie sezonu w MESA
Sobota, 11. czerwca 2011, godz. 21:02

O ile w Ekstraklasie Widzew tylko formalnie był beniaminkiem, bo na tym poziomie rozegrał już ponad 30 sezonów, to w Młodej Ekstraklasie był absolutnym beniaminkiem. Co prawda, te rozgrywki zostały utworzone jeszcze przed dwuletnią banicją Widzewa na drugim froncie, ale w pierwszym sezonie ich istnienia łódzki klub jako jedyny odmówił udziału w nich. Nie do końca wiemy dlaczego. Chyba trochę z powodów finansowych, a trochę dla zasady. W każdym bądź razie, po tym precedensie przepisy uległy zmianie, a gra w MESA stała się obowiązkowa.
Widzew był nowicjuszem w gronie zespołów MESA, ale nie tylko w tym sensie był to nowy zespół. Seniorska drużyna awansował z pierwszej ligi i wymagała tylko drobnych zmian. Drużynę MESA trzeba było zbudować od podstaw. Bazowano oczywiście na piłkarzach, którzy w poprzednim sezonie grali w czwartoligowych rezerwach, ale zimą większość z nich i tak się wykruszyła. Jak na tak szaleńcze tempo konstrukcji tej ekipy, efekty są bardzo dobre. Nie chodzi już nawet o wyniki (6. miejsce z siedmiopunkotwą stratą do podium), ale o efekty szkoleniowe.
Ich wymiarem były występy piłkarzy z MESA w meczach pierwszego zespołu. Takich przypadków było kilka. Jesienią debiutów doczekali się Damian Radowicz i Bartosz Kaniecki, który w zasadzie sezon zaczynał jako pierwszy bramkarz MESA i wówczas niespodzianką było, że od razu stał się pierwszym zmiennikiem Macieja Mielcarza, by później wygrać z nim konkurencję. O pierwszy zespół otarł się też Damian Zawadzki, choć występu doczekał się tylko w pucharowym meczu z Zawiszą Bydgoszcz. Wiosną byliśmy świadkami debiutów Piotra Mrozińskiego, Sebastiana Zalepy i Sebastiana Radzio.
Jeśli chodzi o wyniki, to zdecydowanie lepsze były wiosną. To także ma związek z przebudową drużyny w czasie przerwy zimowej. Znamienne jest to, że jesienią na rezultaty miało wpływ to, ilu zawodników z pierwszego zespołu zagra w MESA. Wiosną istotniejsze stało się, ilu zawodników z kadry MESA zostanie zabranych na mecz pierwszej drużyny i tym samym, jak bardzo zostanie ona osłabiona. To pokazuje, że trener Radosław Mroczkowski przez ten rok wykonał kawał dobrej roboty. Jeśli będzie mógł ją kontynuować - a to wydaje się oczywiste - to w przyszłym sezonie Widzew może nawet powalczyć o miejsce na podium MESA. Choć sam szkoleniowiec podkreśla, że w Młodej Ekstraklasie nie wynik, ale praca szkoleniowa jest priorytetem.
Oprócz szkoleniowca, na pochwały zasłużyło także kilku zawodników. Poza tymi, którzy zdołali zagrać w meczach pierwszej drużyny, także napastnik Sebastian Ceglarz oraz obrońca Jakub Bartkowski. To zawodnicy, na których trener Czesław Michniewicz powinien zwrócić baczną uwagę w przyszłym sezonie. Dobrze prezentował się momentami Mikołaj Zwoliński, który już od kilku lat uważany jest za wielki talent, ale głównie przez problemy zdrowotne, nie zdołał rozwinąć skrzydeł. Kontuzje sprawiły też, że nieudany sezon miał Rafał Serwaciński, który przed rozgrywkami nie tylko był na zgrupowaniu pierwszego zespołu, ale wręcz zrobił tam furorę i wydawało się, że może nawet wskoczyć do pierwszego składu.
Podobnie z Damianem Ceglarzem, który miał przyzwoite i słabe mecze. Zabrakło tych bardzo dobrych, a i on przecież swego czasu otwarł się o pierwszy zespół. Perypetie zdrowotne utrudniały grę również Piotrowi Wlazło. Ostatnie mecze, w których grał w roli stopera, miał jednak bardzo dobre. Ciekawe, jaka będzie przyszłość tego zawodnika, który ma już 22 lata i w MESA może grać tylko jako senior. Podobna sytuacja jest z Radowiczem. Znana jest już przyszłość Zawadzkiego, który jesienią był bliski debiutu w pierwszym zespole. Wiosną, gdy zespół stał się mocniejszy, przegrał jednak rywalizację i Widzew postanowił z niego zrezygnować. Pożegnany został również Rafał Rzędzicki.
Tomasz Andrzejewski
Copyright © 1998 - 2009 "Widzewiak". All Rights Reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
























