REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 wiesia 219
2 kosa76 215
3 magi 207
4 cypek1910 203
5 abel55 202
6 robert77u 194
7 czackikom 193
8 EGON72 192
9 sebalat... 191
10 conrado... 188
REKLAMA
 
Widzewiak, który pierwszy strzelił gola ŁKS
 
Sobota, 6. marca 2010, godz. 22:11
Derby Łodzi, jakie znamy, czyli pojedynki Widzewa z ŁKS w najwyższej klasie rozgrywkowej, rozgrywane są od 1948 roku. Wcześniej jednak dochodziło do meczów na niższych szczeblach oraz - o czym wiele osób zapomina - do spotkań z nieistniejącymi już łódzkimi klubami.

Historia łódzkich derbów sięga lat dwudziestych ubiegłego wieku. Wówczas o prymat w mieście walczyły drużyny ŁKS i Klubu Turystów. Pierwszy raz zmierzyły się one w walce o ligowe punkty 3. kwietnia 1927 roku. Wówczas fioletowi (taki przydomek nosił Klub Turystów) przegrali z czerwonymi (tak z kolei nazywano wtedy ełkaesiaków) 0:2. Co warto podkreślić, już w tamtym spotkaniu zagrał piłkarz z widzewską przeszłością - Stanisław Walter.
REKLAMA


Do rewanżu doszło po pięciu miesiącach, 7. sierpnia 1927 roku. Klub Turystów wygrał 4:2, a pierwszym w historii derbów Łodzi zawodnikiem, który pokonał bramkarza ŁKS, był Edmund Bałczewski (w 21. minucie gry). Kolejne gole dołożyli Michalski (dwa) i Błaszczyński. W zwycięstwie miał swój udział także wspomniany wcześniej Stanisław Walter.

Co wiemy o Edmundzie Bałczewskim (na zdjęciu)? Z notki w piątym tomie Encyklopedii Fuji wynika, że był on wychowankiem Widzewa i poza dwuletnim okresem służby w wojsku (w latach 1922-24) oraz grą w ekipie Klubu Turystów (w latach 1927-30) przez cały czas grał w biało-czerwonych barwach. Czyli w RTS spędził minimum 12 lat. Nie jest to do końca prawda, bo od kwietnia 1934 roku Bałczewski reprezentował barwy Klubu Tramwajarzy.

We wspomnianej Encyklopedii Fuji piszą o jego popularności, że był "przebojowy, silny i odważny". Skoro tak charakteryzuje się boiskowego wojownika, prawdziwego widzewiaka z charakterem - niech będzie. W każdym razie, zadzior był z niego straszny. Już w październiku 1922 roku młody Edmund został ukarany trzymiesięczną dyskwalifikacją za to, że jako widz rozrabiał na meczu z SS Unionem. Prawdopodobnie, grał w przedmeczu rezerw, a nie wytrzymał podczas walki pierwszych jedenastek. Mógł też nie załapać się do wyjściowego składu i obserwował mecz jako kibic. W każdym razie był członkiem ekipy Widzewa Łódź.

Znów o młodym widzewiaku głośno było wiosną 1923 roku w meczu ze Szturmem. W 70. minucie pojedynku łodzianie zeszli do szatni, w geście solidarności z Bałczewskim, który pokłócił się z arbitrem. Jego zdaniem, sędzia nie miał najlepszego dnia. W kolejnym sezonie Bałczewski uczestniczył w rozróbie w czasie listopadowej gry z GMS. Po tym incydencie zdyskwalifikowano go na rok!

W 1926 roku został ukarany 6-tygodniowym zakazem gry po czerwcowym boju z Unionem. Na kolejną karę, w tym samym wymiarze, czekał tylko do listopada, narozrabiał w meczu z ŁTSG. Nic dziwnego, że dla zdolnego, ale z rogatą duszą piłkarza, szansą była zmiana środowiska, czyli przejście do wyżej notowanego wówczas Klubu Turystów...

Był bowiem bardzo dobrym piłkarzem. W barwach jedenastki z Wodnej w 31 meczach w ekstraklasie zdobył 14 bramek. Kapitulowali przed nim bramkarze najlepszych ówczesnych firm piłkarskich w Polsce: Ruchu Chorzów, Wisły Kraków i Pogoni Lwów. Jest w pierwszej trójce najlepszych strzelców wszechczasów w fioletowych i najskuteczniejszym ich snajperem w 1928 roku.

Świetnie grał w pierwszym, po wielkiej wojnie, zwycięskim meczu Widzewa z ŁKS 5:3 w październiku 1926 roku, zdobył wtedy aż cztery gole. W kolejnym spotkaniu z GMS uzyskał trzy trafienia. Grał też w robotniczej reprezentacji Łodzi w meczu z robotnikami z Palestyny w sierpniu 1931 roku i zdobył w nim bramkę.

Edmund Bałczewski to - można zaryzykować takie stwierdzenie - pierwowzór łódzkiego futbolisty z widzewskim charakterem. Jako fioletowy, ale jednak nasz, pierwszy uciszył ełkaesiaków w Wielkich Derbach Łodzi. Warto o nim pamiętać.

Włodzimierz Gawroński