REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 138
2 rs333 131
3 przemyk79 129
4 mario74... 127
5 wirgiliusz 126
6 wiesia 124
7 siwy071910 123
8 robert77u 123
9 Bogdan 122
10 magi 122
REKLAMA
 
Wesołowski: "Nie ma rzeczy niemożliwych"
 
Czwartek, 13. sierpnia 2009, godz. 01:39

Trener ełkaesiaków Grzegorz Wesołowski w piłkarskich derbach Łodzi uczestniczył już kilkakrotnie, zarówno jako szkoleniowiec, jak i jako zawodnik. Nigdy jednak nie miał tak trudnego zadania. Kadra jego drużyny jest coraz węższa, lecz on sam nie traci optymizmu.
 
- Mecze derbowe są wyjątkowe. Zawsze elektryzują piłkarską Łódź.
Grzegorz Wesołowski: - Na pewno. Zawsze derby Łodzi były świętem. Zarówno środowisko ŁKS, jak i Widzewa podchodziły do tego w sposób szczególny. Wyzwalała się wówczas większa determinacja i chęć zwycięstwa.
 
- Miał pan okazję uczestniczyć w derbach zarówno jako szkoleniowiec, jak i jako piłkarz.
- Byłem w sztabie szkoleniowym podczas ostatnich derbów, które wygraliśmy 2:0. Natomiast jako piłkarz czterokrotnie w nich uczestniczyłem.
 
- Z której perspektywy te mecze są bardziej emocjonujące? Z ławki czy z boiska?
REKLAMA

- Zupełnie inaczej się to odbiera. Kiedy biega się po boisku, to stres i presja mijają z pierwszym gwizdkiem sędziego. Natomiast będąc trenerem, olbrzymie obciążenie psychiczne odczuwa się od pierwszej do ostatniej minuty. Z kolei grając, walczy się do utraty tchu. Można nawet powiedzieć, że zostawia się zdrowie na boisku, bez względu na skutki. Z pewnością prowadzenie zespołu jednak jest trudniejsze, niż sama gra.
 
- Rok temu drużynie ŁKS po raz pierwszy od 11 lat udało się pokonać Widzew.
- Tak i to zasłużenie, ponieważ graliśmy wtedy bardzo dobrze. W tym roku będzie to trudniejsze, ale nie ma rzeczy niemożliwych.
 
- Pańska kadra jest coraz szczuplejsza. Do Zagłębia Lubin odszedł właśnie Piotr Świerczewski.
- Każde odejście zawodnika, który grał u nas wiosną, można nazwać ciosem w serce. Stworzyliśmy niezły zespół, wykonaliśmy kawał dobrej roboty, a teraz ubywa kolejny element tej maszyny, która dobrze funkcjonowała. Mnie to bardzo boli, jednak nie mam na to zupełnie wpływu. Będziemy grać w składzie, na jaki nas stać.
 
- W piątkowy wieczór zdecydowanym faworytem jest Widzew?
- Nie takie cuda w piłce nożnej się zdarzały. My będziemy walczyć o zwycięstwo, oczywiście w miarę swoich możliwości. Wiadomo, że Widzew jest faworytem, ale tanio skóry nie sprzedamy. W piłce nożnej wszystko jest możliwe.


Jakub Jankowski