REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kosa76 145
2 magi 141
3 robert77u 132
4 cypek1910 127
5 OdZawsz... 127
6 EGON72 123
7 Papay 123
8 wiesia 121
9 rafi4414 121
10 bromba59 121
REKLAMA
REKLAMA
 
Który z nowych zawodników okazał się najlepszy?
Michael Ameyaw
 27
Przemysław Banaszak
 153
Mikołaj Gibas
 12
Grzegorz Gibki
 6
Konrad Gutowski
 1092
Sebastian Kamiński
 32
Nika Kwantaliani
 23
Filip Mihaljević
 274
Damian Paszliński
 10
Simonas Paulius
 14
Tomasz Wełna
 36
Ogółem oddano 1679 głosów.
REKLAMA
 
A jednak się udało! Jeden problem w Widzewie mniej...
 
Wtorek, 8. stycznia 2019, godz. 07:52

W poniedziałek Widzew poinformował o zakończeniu współpracy ze Zdzisławem Kapką. W cztery dni robocze nowe władze łódzkiego klubu poradziły sobie z problemem, którego nie był w stanie rozwiązać przez pół roku Przemysław Klementowski. 

Kapka do Widzewa trafił latem 2017 roku, razem z Franciszkiem Smudą i na jego wyraźne żądanie. Ówczesne władze łódzkiego klubu podpisały z nim umowę o pracę na czas nieokreślony, jakby nie znając realiów polskiej piłki, w której roszady personalne w klubach dokonują się dość często. Do tego, wiek Kapki sprawiał, że nie można było go zwolnić, bo jest w okresie ochronnym przed emeryturą. 
REKLAMA

Oczywiście, stało się to problemem dopiero w momencie odejścia Smudy. Po zmianie trenera Kapka przez jakiś czas przebywał na zwolnieniu lekarskim, potem wrócił i zgłosił gotowość do pracy, ale nie bardzo było wiadomo, co miałby robić. Jedynym znanym szerzej jego zaangażowaniem w tym okresie był wyjazd do... Chorwacji w poszukiwaniu piłkarzy. 

Nie wiadomo za bardzo, dlaczego akurat do Chorwacji. Nie wiadomo też, kto ten wyjazd przygotowywał (planował mecze do obejrzenia, wskazywał piłkarzy do obserwacji). Ostatecznie w Widzewie nie pojawił się żaden nowy chorwacki piłkarz. Natomiast Chorwat pojawił się zaraz potem na testach w Górniku Łęczna, prowadzonym już wtedy przez Smudę. No cóż, takie zbiegi okoliczności się zdarzają.
REKLAMA

Inny zbieg okoliczności? Po powrocie Kapki, okazało się, że w tym samym czasie w Chorwacji przebywał też menadżer z Krakowa, który zrobił w poprzednich latach kilka transferów do Widzewa. No cóż, okazuje się, że świat jest mały...

Dalej jest jeszcze ciekawiej. Za rozwiązanie problemu zatrudnienia Kapki zabrał się zatem prezes Klementowski. I udało mu się wynegocjować aneks do umowy, na mocy którego Kapka zgodził się na mniejsze o około 20% wynagrodzenie. Za to Widzew zmniejszył mu zakres obowiązków, czyniąc skautem na... Małopolskę. To pozwalało Kapce mieszkać w domu bez konieczności stawiania się w Łodzi w pracy.
REKLAMA

Po zmianach we władzach spółki, była silna presja, by tą kuriozalną sytuację zmienić. Nie wiadomo, jakich argumentów użyli działacze Widzewa, ale okazały się skuteczne. Kapka zgodził się na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron.  

Tomasz Andrzejewski