REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kosa76 145
2 magi 141
3 robert77u 132
4 cypek1910 127
5 OdZawsz... 127
6 EGON72 123
7 Papay 123
8 wiesia 121
9 rafi4414 121
10 bromba59 121
REKLAMA
REKLAMA
 
Który z nowych zawodników okazał się najlepszy?
Michael Ameyaw
 27
Przemysław Banaszak
 153
Mikołaj Gibas
 12
Grzegorz Gibki
 6
Konrad Gutowski
 1092
Sebastian Kamiński
 32
Nika Kwantaliani
 23
Filip Mihaljević
 274
Damian Paszliński
 10
Simonas Paulius
 14
Tomasz Wełna
 36
Ogółem oddano 1679 głosów.
REKLAMA
 
Twarowski: "Każdy chciałby oglądać derby Łodzi, czy mecze Widzewa z Legią"
 
Sobota, 5. stycznia 2019, godz. 19:10

Przy okazji turnieju Gwiazdy na Gwiazdkę porozmawialiśmy z Andrzejem Twarowskim, dziennikarzem Canal+, który wielokrotnie miał okazję komentować spotkania Widzewa. Jak wspomina łódzki klub i czy interesuje się jego losami? Czy obecność łodzian w ekstraklasie zwiększy zainteresowanie ligą?

- Jak wygląda forma dziennikarzy na tle byłych i obecnych piłkarzy?
Andrzej Twarowski:
- W zeszłym roku wygraliśmy ten turniej, ale też pamiętam, że mieliśmy w składzie Sebastiana Stebleckiego, który tak szczerze mówiąc na sali wygląda jak Brazylijczyk, jak Neymar na takim trawiastym, zwyczajnym boisku. 

- Na czym polega fenomen tego turnieju? 
- Magnesem jest Maciej Rybus. To jest jego rodzinne miasto. Maciek się do kogoś odezwie, to nie wyobrażam sobie, by ktoś odmówił. My jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że kiedyś, jeszcze jako Canal+, przyjechaliśmy na jeden mecz. Ten kontakt jest podtrzymywany. Poza tym to jest szczytny cel, a z Warszawy nie jest daleko. Warto tutaj być i to przeżyć, dla nas to też miłe doświadczenie, że możemy pograć przy ta licznej publiczności. 
REKLAMA

- Na trybunach i na boisku można spotkać wielu byłych widzewiaków. Spytam zatem, czy pamięta Pan jeszcze Widzew z ekstraklasy?
- Wie pan co, na pewno pamiętam przepiękną bramkę Hermesa. Taką w okienko. Jeszcze piłka odbiła się od słupka, ale ta końcówka nie była najlepsza. Jakby mnie pan spytał o skład w jakim Widzew kończył ostatni sezon w ekstraklasie to miałbym problem. Chociaż znając siebie obejrzałem wszystkie mecze. Staram się żyć teraźniejszością, tym co się aktualnie dzieje i  tym co wydarzy się za chwilę. Bardziej pamiętam ten Widzew z mojego dzieciństwa, który tak świetnie grał w europejskich pucharach. Pamiętam też te słynne mecze decydujące o tytule mistrzowskim, choćby słynne 3:2 przy Łazienkowskiej, czy zwycięstwo Widzewa 2:1. Niesamowity awans do Ligi Mistrzów.

- Jak to jest w polskim futbolu, że wiele klubów musi przejść taką drogę jak ten mityczny Feniks odradzający się z popiołów?
- Wynika to ze złego zarządzania. Niczego mądrego się nie wymyśli. W futbolu jest o tyle łatwiej, że możesz odbudować coś, co ma już swoją markę. W biznesie, jeżeli zostaniesz bankrutem, to nie wrócisz pod tą samą nazwą. Tutaj masz tradycję, kibiców, wspomnienia i masz szansę, żeby znowu zaistnieć na szczytach krajowego futbolu. W innych krajach takie historie też mają miejsce. Wspomnę TSV Monachium, czy Leeds United, które też się gdzieś błąkało. To jest gdzieś wpisane w los klubów, los kibicowski. Najważniejsze, że są ludzie, którzy mają serca przepełnione miłością do jakiegoś klubu i mają chęć to wszystko odbudować.

- A docierają do Pana informacje o tym, co się dzieje obecnie w Widzewie? 
- Nie będę ukrywał, nie znam drużyny, nie śledzę meczów na bieżąco. Jestem na tyle zorientowany, że wiem, że jest szansa na awans do I ligi. Bardzo tego życzę Widzewowi, bo to jest jeden z klubów, na których się wychowywałem. Połykałem tego piłkarskiego bakcyla na początku lat osiemdziesiątych. 
REKLAMA

- Czy marka Widzew to coś takiego, co przyciąga telewidzów?
- Oczywiście, to jest marka. Jak ze wszystkim. Jak są Czerwone Gitary, to znajdzie się ktoś kto zechce przyjść na ich koncert. Tak samo jest z tymi mocnymi, piłkarskimi szyldami. Sukcesy takich klubów są potrzebne nie tylko kibicom tej drużyny, ale także przeciwnikom. Założę się, że każdy chciałby oglądać derby Łodzi, czy mecze Widzewa z Legią. To jest naturalne. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości znowu będą derby Łodzi w ekstraklasie.

- Jak to jest, że taki Śląsk Wrocław, klub z dużego miasta, z tradycjami, ma problem z zapełnieniem trybun. Tutaj, w trzeciej klasie rozgrywkowej, ludzie walczą o karnety, by tylko móc zasiąść na stadionie Widzewa.
- Gdybym znał na to receptę, to bym się nią podzielił, bo też by mi zależało, żeby stadiony ekstraklasy były wypełnione ludźmi. To jest najlepsza reklama produktu jaka może być. Słabą reklamą są puste miejsca na stadionie. Wydaje mi się, że na pewno to jest głód futbolu w Łodzi. Poza tym dzisiaj Widzew jest trochę w niewdzięcznej dla siebie sytuacji, bo nie jest na poziomie I ligi, czy też ekstraklasy, ale też o tyle jest to wdzięczne, że tutaj cały czas wygrywasz. Kibic się przyzwyczaja do zwycięstw. Pytanie, co się stanie jak wejdziesz do I ligi i się okaże, że po pięciu kolejkach masz jeden punkt. Pytanie co będzie w kolejnych sezonach. Na pewno jest to też kwestia wytworzenia pewnej kultury chodzenia na stadion. U nas tego brakuje. Też te wybryki, które mają miejsce na stadionach zniechęcają ludzi. Chciałbym, żebyśmy oddali piłkę normalnym kibicom, a nie takim, co machają szalikami i wzywają piłkarzy na rozmowy. Dla mnie takie coś to nie jest kibicowanie. 

Kamil Wójkowski