REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kosa76 145
2 magi 140
3 robert77u 131
4 OdZawsz... 127
5 cypek1910 126
6 EGON72 123
7 Papay 122
8 bromba59 121
9 wiesia 120
10 rafi4414 120
REKLAMA
 
Obrachunki z sezonem (3): Łodzianie nie wytrzymali tempa
 
Piątek, 7. grudnia 2018, godz. 11:20

Dla mnie nie ulega wątpliwości. Zdobycie 39 punktów i zimowanie na miejscu premiowanym awansem do I ligi są mocnym argumentem za zdecydowanie pozytywną oceną dokonań Widzewa jesienią 2018 roku.

Ogarniętym manią wielkości legendarnego klubu z Al. Piłsudskiego przypominam, że jeszcze wiosną w Ostródzie drżeliśmy do ostatnich sekund przedłużonego czasu gry ostatniej kolejki III ligi. Dopiero ta wygrana 3:2 z Sokołem zapewniła łodzianom drugoligowy status. Nie zapominajmy, że do centralnych rozgrywek dostawał się zespół, który zdobył po punkcie w dwumeczach z Ursusem oraz Łomżą i przeszedł do historii Wikielca, jako czterokrotny mistrz Polski, z którym drużyna z tej wsi nie przegrała remisując 2:2.
REKLAMA

Większość piłkarzy z tego sezonu miała podbijać drugą ligę. Do tego okres wypoczynku po stresującej końcówce i przygotowań był znacznie krótszy niż rywali. Filar wiosny Chorwat Dario Kristo przeszedł operację i przechodził rehabilitację już w trakcie nowego sezonu. Wielu nowych widzewiaków nawet nie grało sparingów, a kilku wchodziło do zespołu wręcz po zamknięciu okienka transferowego. Zresztą działania transferowe z początku lata były nerwowe i nie rzucały na kolana. W tych działaniach widać było, że Widzew jest tylko nowicjuszem na centralnym szczeblu rozgrywek.

Nie było ciągłości w sztabie szkoleniowym. Wystarczy przypomnieć, że debiut z Olimpią Elbląg był zaledwie drugim meczem pod wodzą Radosława Mroczkowskiego po powrocie po latach do widzewskiego klubu. On poznawał zalety i wady nie tylko „nowych”, ale i „starych” piłkarzy. 

Początek był na szczęście udany, a pozycja lidera z bilansem goli 5-0 jakby potwierdzał, że słynny klub będzie się liczył. Zimnym prysznicem w upale był tylko remis 1:1 ze Zniczem w Łodzi i porażka 0:3 w Boguchwale ze Stalą. Sam podkreślałem, że strata 5 goli z rzędu bez bramkowej odpowiedzi łodzian, jest światełkiem ostrzegawczym.
REKLAMA

Trener poukładał jakoś tę „kadrową kostkę Rubika”. Ewenementem chyba nawet krajowym był fakt, że żadnego z 20 meczów Widzew nie rozpoczynał w składzie takim, jak w poprzednim spotkaniu. Konsekwencje braku stabilizacji składu były jednak widoczne niemal w każdym meczu (brak automatyzmu, płynności w grze, nieporozumienia nie tylko między formacjami, ale także między partnerami grającymi obok siebie).

To, czego dokonał Mroczkowski do piętnastej kolejki (wygrana z Ruchem w Chorzowie 3:1), pozwala na najwyższe oceny. 7 z rzędu zwycięstw zapewniło powrót na pozycję mocnego lidera. Ale też nastąpiło samouspokojenie zarówno wśród piłkarzy, jak i w kierownictwie klubu. Optymistyczne nastroje wspierał wypełniony stadion, którego zazdrościli wszyscy. Z potentatami ekstraklasy włącznie.
  
Zapowiedzią kłopotów na finiszu jesieni był prestiżowy (zwłaszcza w regionie) mecz z GKS Bełchatów. Przy Piłsudskiego remis tłumaczono dwoma wykluczeniami i wykartkowaniem gospodarzy, złym dniem katowickiego arbitra Rafała Rokosza, sprytną prowokacją Patryka Rachwała. Ale nawet ten mecz wpisywał się w udany widzewski serial spotkań z najgroźniejszymi konkurentami, którzy nie potrafili strzelić gola łodzianom (1:0 w Radomiu, 0:0 w Toruniu, 3:0 z Łęczną, 0:0 z GKS).
REKLAMA

Szokująca wpadka nastąpiła tydzień później po 12 meczach bez porażki. W Grudziądzu prowadzący 2:0 w przedostatniej minucie Widzew dokonał wielkiej sztuki, przegrywając z Olimpią 2:3. Wydawało się, że zespół odkuje się za tą kompromitację na kolejnej Olimpii, ale prezes gospodarzy z Elbląga odwołał pierwszy mecz rundy rewanżowej mecz, uznając że tamtejsza policja nie zapewni bezpieczeństwa na stadionie i poza nim. Dwie instancje PZPN uznały wyczyn księdza za słuszny i walkower dla łodzian nie został przyznany. Choć nawet prezes Zbigniew Boniek był zdziwiony tymi decyzjami.

Wyniki i styl trzech spotkań rundy wiosennej były już wielce niepokojące dla fanów Widzewa. Zamknięty już bilans dwumeczów z Rozwojem (4 pkt), ze Zniczem (1 pkt) oraz Stalą (1 pkt) jest słabiutki jak na dokonania kandydata do I ligi. 

Te stresujące dni łodzian wykorzystali udanie inni pretendenci na czele z Radomiakiem, który zdobył 48 goli i został najbardziej bramkostrzelnym z 52 klubów szczebla centralnego. Po tak słabym finiszu łodzianie muszą zimować jako wiceliderzy z dwupunktową stratą oraz zaległym meczem w Elblągu.

Zimowy przegląd kadry Widzewa musi być surowy, a wzmocnienie przynajmniej pięcioma nowymi piłkarzami wskazanymi przez Mroczkowskiego jest niezbędne, by wiosna nie była rozczarowaniem. 

Bogusław Kukuć