REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kosa76 145
2 magi 140
3 robert77u 131
4 OdZawsz... 127
5 cypek1910 126
6 EGON72 123
7 Papay 122
8 bromba59 121
9 wiesia 120
10 rafi4414 120
REKLAMA
 
Zmiany we władzach Widzewa. Czy jest się czym martwić?
 
Wtorek, 4. grudnia 2018, godz. 08:55

W poniedziałek Widzew wydał komunikat informujący o dymisji dwóch członków zarządu spółki. Z końcem roku z zarządu odejdą Przemysław Klementowski i Dawid Lambrecht. Oczywiście, taka rekonstrukcja wzbudziła niepokój wśród kibiców. Naszym zdaniem, zupełnie niesłusznie.

Oczywiście, szerzej komentowane jest odejście Klementowskiego, który częściej pojawiał się w mediach i jest bardziej kojarzony, niż Lambrecht, który na ogół był w cieniu. Ale to ten drugi był zdecydowanie wyżej oceniany przez członków stowarzyszenia RTS Widzew, które jest właścicielem spółki. Przede wszystkim ze względu na pracowitość. Dla tego z pewnością Lambrecht dostanie propozycję innej roli w klubie, która będzie mniej absorbująca czasowo.
REKLAMA

Klementowski natomiast był w ostatnich miesiącach mocno krytykowany przez osoby ze stowarzyszenia, które zarzucały mu, że ucieka od istotnych spraw. Takich sytuacji było kilka, na przykład w kryzysowym momencie, gdy zwalniany był Franciszek Smuda. Wówczas zapadła kolegialna decyzja o zmianie trenera, prezes jednak odmówił zakomunikowania jej trenerowi. Także w rozmowach z Termotonem i Murapolem na temat podpisanych latem umów sponsorskich prezes nie chciał brać udziału i ostatecznie wzięli je na siebie członkowie rady nadzorczej.

Warto przy tym podkreślić, że Widzew nie jest spółką o sztywnym ładzie korporacyjnym. W bieżące zarządzanie klubem zaangażowani są nie tylko członkowie zarządu, ale często włączają się także członkowie rady nadzorczej. Większość, jeśli nie wszystkie kluczowe decyzje były podejmowane kolegialnie. 
REKLAMA

Żeby być uczciwym w ocenie prezesury Klementowskiego, która trwała formalnie od czerwca 2017 roku, ale faktycznie rozciąga się na okres od października 2016 roku, gdy został on członkiem zarządu, miał on też zasługi. Szczególnie w tym pierwszym okresie, gdy porządkował sytuację po poprzedniku. W żadnym wypadku nie można mu odmówić dobrych chęci i oddania Widzewowi. Ale tak, jak była konieczność wymiany niektórych piłkarzy po kolejnych awansach, tak samo był już czas najwyższy, by stery w spółce przejęła inna osoba, gotowa do działania w innych realiach, niż dwa lata temu.

Tomasz Andrzejewski