REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kosa76 145
2 magi 140
3 robert77u 131
4 OdZawsz... 127
5 cypek1910 126
6 EGON72 123
7 Papay 122
8 bromba59 121
9 wiesia 120
10 rafi4414 120
REKLAMA
 
Widzew Łódź - Stal Stalowa Wola 0:0
 
Sobota, 1. grudnia 2018, godz. 21:10

Dobrze, że ta runda już się skończyła. To chyba najlepszy komentarz do tego, co działo się dzisiaj na stadionie Widzewa. A działo się niewiele, zwłaszcza ze strony drużyny gospodarzy, która nie potrafiła zakończyć złej passy meczów bez zwycięstwa. Fatalny listopad widzewiaków przedłużył się na początek grudnia.

Kibice Widzewa znowu na początku meczu przeżyli "powtórkę z rozrywki". Piłkarze trenera Radosława Mroczkowskiego zaczęli mecz niemrawo, za to goście od początku byli aktywni. W pierwszych czterech minutach Stal miała dwie sytuacje pod bramką Patryka Wolańskiego. Niebezpiecznie zrobiło się w polu karnym widzewiaków po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Piłkę głową próbował uderzać Andrzej Trubeha, ale na szczęście nie trafił do bramki Widzewa.
REKLAMA

Potem gra się wyrównała, ale to nie przyniosło żadnych korzyści dla drużyny lidera II ligi. Z boiska powiało nudą, za to z trybuny "pod zegarem" powiało... dymem z rac. Mecz został przerwany przez sędziego na około dwie minuty. Po krótkiej pauzie gra została wznowiona, ale nie na długo. Kibice Widzewa znowu odpalili race i spotkanie ponownie zostało przerwane. Tym samym fani łódzkiej drużyny wystawiają na próbę cierpliwość sędziego i delegata Polskiego Związku Piłki Nożnej. Bo kolejne przerwanie meczu może oznaczać... walkower na niekorzyść Widzewa!

Po kilku kolejnych minutach gra została wzowiona, ale na stadionie Widzewa kibice nadal nie oglądali interesującego widowiska. Gospodarze próbowali zagrozić bramce Łukasza Konefała, ale na próbach tylko się kończyło. Tymczasem goście grali coraz śmielej posyłając długie podania do grających w przodzie piłkarzy Stalówki. Gdy na tablicy była 45 minuta, sędzia przedłużył pierwszą połowę aż o dziewięć minut, podczas których Stal mogła i powinna objąć prowadzenie. Przy jednym z podań rywali Sebastian Zieleniecki źle obliczył lot piłki i były widzewiak Piotr Mroziński znalazł się sam na sam z Wolańskim. Bramkarz Widzewa zagrał jednak jak profesor, wyczuł intencje przeciwnika i nogą obronił strzał Mrozińskiego, ratując swój zespół przed utratą bramki.

Druga połowa zaczęła się od... reakcji trenera Mroczkowskiego na sytuację na boisku, bo szkoleniowiec Widzewa dokonał w przerwie dwóch zmian. Boisko opuścili Pięczek i Michalski, a ich miejsca zajęli Gutowski i Wełna. Ten drugi nie popisał się w 51 minucie, gdy przy akcji Stali zszedł do środka i został lewą stronę wolną co wykorzystał Michał Mistrzyk. Pomocnik Stali doszedł do podania i uderzył na bramkę Wolańskiego, któremu dopisało szczęście, bo piłka trafiła w poprzeczkę. Goście na tym nie poprzestali. W kolejnych minutach na bramkę Widzewa strzelali Michał Trąbka i wprowadzony w 54 minucie Michał Kitliński.
REKLAMA

Po upływie godziny gry wreszcie ożywili się widzewiacy, ale z kilku sytuacji nic nie wyniknęło. Najlepszą okazję miał w 62 minucie Daniel Mąka, który dobrze wyszedł do prostopadłego podania, ale trafił prosto w bramkarza Stali. W odpowiedzi znowu zrobiło się groźnie pod bramką Widzewa. Gospodarze zostawili dużo miejsca rywalom przed polem karnym i w 67 minucie Przemysław Stelmach oddał strzał, po którym piłka dosłownie o centymetry minęła słupek bramki łodzian.

Po tej akcji gości z trybun zaczęły dobiegać dobrze ostatnio znane okrzyki "Widzew grać, k...a mać!" Te okrzyki początkowo nie podziałały na widzewiaków, bo po kolejnej akcji gości Wolański wespół z obrońcami o mało nie sprezentowali gola Stali. Kilka minut później wreszcie kibice Widzewa mieli moment emocji, gdy po strzale Marka Zuziaka zza pola karnego piłka wylądowała na poprzeczce bramki drużyny ze Stalowej Woli. To jednak nie zmieniło ogólnego obrazu gry gospodarzy. Widzewiacy męczyli swoją grą siebie i kibiców. Za to goście coraz odważniej atakowali bramkę łodzian. W 81 minucie w dobrej sytuacji chybił rezerwowy Dziubiński, a niedługo potem Wolański miał kłopoty z dośrodkowaniem z rzutu wolnego.

Tak na dobrą sprawę to Widzew zaczął grać dopiero w doliczonym czasie gry. Najpierw Konefał z trudem wybronił strzał Zuziaka, a potem jeden z obrońców Stali ofiarnie przeciął podanie Mihaljevicia pod bramką gości i... na tym się skończyło. Po słabym występie widzewiacy kończą rundę jesienną bezbramkowym remisem ze Stalą Stalowa Wola, która była lepszym zespołem w tym spotkaniu. To pierwszy rywal łodzian w tym sezonie, któremu Widzew nie pottrafił strzelić gola w obu meczach. Skoro już jesteśmy przy liczbach, jest to piąty z rzędu mecz bez wygranej podopiecznych trenera Mroczkowskiego. Przynajmniej do jutra Widzew pozostanie liderem II ligi.

Widzew Łódź - Stal Stalowa Wola 0:0

Składy:
Widzew: Wolański - Kozłowski, Zieleniecki, Sylwestrzak, Pięczek (46, Gutowski) - Mąka (74, Świderski), Kristo, Gibas (84, Ameyaw), Michalski (46, Wełna), Zuziak - Mihaljević.
Stal: Konefał - Waszkiewicz, Czajkowski, Janiszewski, Sobotka - Mroziński, Stelmach, Mistrzyk, Dadok (62, Dziubiński), Trąbka - Trubeha (54, Kitliński).

Kartki:
Gibas (Widzew), Mroziński (Stal)

Sędzia:
Damian Sylwestrzak (Wrocław)

Widzów:
15726.