REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kosa76 145
2 magi 141
3 robert77u 132
4 cypek1910 127
5 OdZawsz... 127
6 EGON72 123
7 Papay 123
8 wiesia 121
9 rafi4414 121
10 bromba59 121
REKLAMA
REKLAMA
 
Który z nowych zawodników okazał się najlepszy?
Michael Ameyaw
 27
Przemysław Banaszak
 153
Mikołaj Gibas
 12
Grzegorz Gibki
 6
Konrad Gutowski
 1092
Sebastian Kamiński
 32
Nika Kwantaliani
 23
Filip Mihaljević
 274
Damian Paszliński
 10
Simonas Paulius
 14
Tomasz Wełna
 36
Ogółem oddano 1679 głosów.
REKLAMA
 
Pilarz: "Nasz obecny bilans chluby nie przynosi"
 
Czwartek, 8. listopada 2018, godz. 11:31

Przed zbliżającym się meczem z Olimpią Elbląg porozmawialiśmy z Krzysztofem Pilarzem, bramkarzem gospodarzy, z którym mieliśmy okazję zamienić kilka słów też przed startem rozgrywek. W rozmowie poruszyliśmy temat kontuzji golkipera, zapytaliśmy o  klimat w zespole po odejściu trenera Borosa oraz oczywiście o najbliższy mecz z Widzewem. 

- Podczas naszej rozmowy pół roku temu był Pan bardzo pozytywnie nastawiony do gry w Olimpii, potem przydarzyła się kontuzja i przerwa w grze. Jak to wygląda teraz?
Krzysztof Pilarz:
- Na pewno na początku odczuwałem to trochę inaczej, bo nie miałem urazu, zdrowie dopisywało, forma była równa, więc było w porządku. Potem przydarzyła się kontuzja, psikus od losu, ale wiadomo, że takie rzeczy się zdarzają. Co do naszego zespołu i miejsca, które zajmujemy, to nikt takiego scenariusza nie przewidywał. Chcieliśmy być wyżej i włączać się do walki o te najwyższe miejsca. Teraz musimy skupiać się na tym, by wyjść ze strefy spadkowej. 
REKLAMA

- No właśnie, z czego wynika Wasze miejsce w tabeli? Te różnice punktowe między zespołami z dołu są oczywiście niewielkie, ale gdy kończy się rundę na przedostatnim miejscu, to na pewno można czuć niedosyt.
- Tak, niedosyt jest duży. Trzeba jednak pamiętać, że mamy w zespole dużo kontuzji. Oprócz mnie na urazy narzeka jeszcze chyba czterech zawodników, którzy grali w podstawowym składzie od początku. To dla nas duże osłabienie. Teraz liczę na to, że uda się nam zdobyć trochę punktów. Przed nami super-ciężki mecz z Widzewem, ale liczę że chłopcy się sprężą i wywalczą trzy punkty.  

- Mimo niskiej pozycji  w tabeli, jako zespół nie czujecie się chyba gorsi od Resovii, Skry Częstochowa, czy Pogoni Siedlce?
- Na pewno nie, nie ma takiej możliwości i nikt nie przyjmuje czegoś takiego do wiadomości. Mam nadzieję, że ten dorobek punktowy po najbliższych czterech kolejkach będzie większy i uda nam się uciec ze strefy spadkowej. 

- Zawodnicy raczej nie lubią negatywnie wypowiadać się o szkoleniowcach, szczególnie w sytuacji gdy dochodzi do ich zmiany w trakcie rozgrywek, ale nie ma co ukrywać, że po zmianie trenera coś w Was zaskoczyło i tych punktów zaczęło wpadać więcej. Potrzebowaliście jakiegoś nowego bodźca, resetu?
- Ciężko powiedzieć, bo ja uważam trenera Borosa za bardzo dobrego szkoleniowca i fajnie mi się z nim współpracowało. Niestety, może po drodze coś w tej drużynie się wypaliło i przyszedł nowy trener. Po jego przyjściu udało się zdobyć kilka punktów, zaliczyliśmy za jego kadencji tylko jedną porażkę, więc mamy fajny wynik. To co było, to było. Teraz jest nowy trener i liczę, że we wszystkich meczach do przerwy zimowej będziemy punktować, bo punkty są nam bardzo potrzebne. Niestety nasz obecny bilans chluby nie przynosi.
REKLAMA

- Nie mogę nie zapytać. Co się stało podczas wyjazdowego meczu w Radomiu z Panem w składzie (Olimpia przegrała 0:5 - przyp. JD)?
- Ciężko powiedzieć, to była wysoka porażka. Może wkradł się jakiś marazm, niemoc. Po prostu byliśmy słabsi i przegraliśmy, niestety wyraźnie. 

- Teraz na bramce Olimpii występuje głównie młody Sebastian Madejski, który ma dopiero 21 lat. Jeszcze młodszy jest Dawid Kapłon, bo to ledwie szesnastolatek. Stara się Pan im jakoś doradzać, wspierać?
- Na pewno staram się pomóc, jeśli któryś z młodych chłopaków o coś poprosi. Młody Dawid też już zaliczył kilka występów w lidze, podobnie Paweł Rutkowski ostatnio w Pucharze Polski. To moi młodsi koledzy i jeśli tylko mogę, to mogę im pomóc, bo zdobyłem jakieś doświadczenie, które może im się przydać. 

- Wspomniał Pan wcześniej  o meczu z Widzewem. Co doradziłby Pan kolegom przed starciem z liderem?
- Nie ma co ukrywać, że szykuje nam się bardzo ciężki mecz. Gramy jednak na własnym stadionie, a takie mecze mogą być naprawdę fajne, bo każdy chce ograć lidera, pokazać się z jak najlepszej strony i go przystopować. Mam nadzieję, że chłopcy zepną się w sobie i skutecznie stawią czoło Widzewowi.

JD