REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kosa76 118
2 robert77u 114
3 magi 113
4 Papay 107
5 OdZawsz... 104
6 cypek1910 101
7 Arek1973 101
8 EGON72 100
9 bromba59 99
10 Krzysiek74 98
REKLAMA
REKLAMA
 
Którego z piłkarzy, którzy ostatnio odeszli z Widzewa brakuje Ci najbardziej?
REKLAMA
 
Łódzki wicelider podejmuje Błękitnych
 
Piątek, 14. września 2018, godz. 08:01

W dziesiątej kolejce drugiej ligi w sobotę o godz. 19.10 Widzew (18 pkt) podejmuje Błękitnych Stargard (11 pkt). Gospodarze są faworytami choćby dlatego, że po efektownej wygranej 3:0 z Łęczną zostali wiceliderami. Do tego na wypełnionym kibicami stadionie przy Al. Piłsudskiego nie przegrali żadnego meczu od 4 listopada 2017 roku (1:2 z ŁKS Łomża). Są jednak argumenty, by nie lekceważyć gości ze Stargardu.

Tylko drugoligowcy trzech klubów potrafili w tym sezonie wygrać po dwa mecze wyjazdowe. Są to zespoły lidera tabeli Olimpii Grudziądz, Znicza oraz właśnie Błękitnych, którzy wygrali w Elblągu 1:0 oraz w Pruszkowie 2:1.
REKLAMA

Od 22 czerwca gości prowadzi doświadczony trener Adam Topolski, były wieloletni obrońca Legii, pod którego wodzą Błękitni stracili 8 goli, czyli dokładnie tyle, ile widzewiacy. Tylko jeden mecz przegrali różnicą dwóch bramek (w Wejherowie 0:2), a w pozostałych walczyli do końca. Jedenasta lokata wynika także z tego, że goście mają rozegrane jedno spotkanie mniej (mecz dziewiątej kolejki z Elaną w Stargardzie odbędzie się dopiero 19 września).

Rywale mają przewagę drugoligowego ogrania, bo występują na tym szczeblu rozgrywek od sezonu 2013/2014. W poprzednim sezonie Błękitni potrafili pokonać mistrza II ligi 1:0 i zremisować w Jastrzębiu 0:0. Wprawdzie nigdy nie grali w ekstraklasie, ale furorę zrobili w Pucharze Polski 2014/2015, kiedy po wyeliminowaniu Cracovii (2:0 i 2:1) pokonali w półfinale Lecha 3:1 i w rewanżu w Poznaniu prowadzili 1:0, ale przegrali po dogrywce 1:5.
REKLAMA

Przed obecnym sezonem Błękitni przeszli rewolucję kadrową. M.in. pozyskali ze zdegradowanej Gwardii Koszalin aż 4 piłkarzy (Przemysława Brzeziańskiego, Adriana Kwiatkowskiego, Japończyka Junpei Shimmurę i Patryka Baranowskiego, który powrócił do Stargardu i został kapitanem). Z Lecha Poznań przyszli pomocnik Michał Cywiński i napastnik Piotr Kurbiel (był wypożyczony do Olimpii Elbląg, dla której strzelił 6 goli).
  
W ósmej kolejce sobotni rywale łodzian przegrali w odległym o 810 km Rzeszowie 0:1 z Resovią. Najlepszym zawodnikiem był 34-letni bramkarz Mariusz Rzepecki (197 cm wzrostu), którego pokonał jedynie były widzewiak Sebastian Zalepa. Już w 20. minucie boisko opuścił kontuzjowany lider defensywy Patryk Baranowski, którego występ w Łodzi jest zagrożony. W 64. minucie wykluczony został 20-letni obrońca Jakub Ostrowski. Będzie musiał pauzować za 4 kartki, podobnie jak Japończyk Shimmura. Debiutował 20-letni młodzieżowiec Mikołaj Napora, który zaczynał karierę w młodzieżowych zespołach Legii.
REKLAMA

Problemy z defensywą sprawiły, że 9 września Błękitni uprawnili do gry środkowego obrońcę Wojciecha Błyszko, który w 15 października kończy 19 lat. To mierzący 196 cm były junior Pogoni Szczecin, a ostatnio TSV Eintracht Braunschweiger.

Z młodzieżowców najczęściej grali: 20-letni napastnik Adrian Kwiatkowski oraz 18-letni pomocnik Błażej Starzycki (reprezentant Polski U-19). W obecnych rozgrywkach po 2 gole strzelili Mateusz Kwiatkowski i Przemysław Brzezieński.

Dobrym informatorem o plusach i minusach Błękitnych wydaje się być pomocnik Widzewa Maciej Kazimierowicz, który jeszcze jesienią 2016 roku grał w klubie ze Stargardu.
REKLAMA

Wygląda na to, że zgranie i automatyzm w grze nie będzie atutem obu drużyn w sobotnim spotkaniu. Przecież w tym sezonie łodzianie nie rozpoczęli jeszcze dwóch spotkań z rzędu tą samą jedenastką wyjściową. Na szczęście nie jest to wymuszone kartkami czy poważniejszymi kontuzjami, a raczej szukaniem optymalnego ustawienia i wprowadzaniem do gry nowych piłkarzy, którzy trafili do Widzewa tuż przed zamknięciem okienka transferowego, a nawet po (np. Nika Kwantaliani). Udany mecz z Łęczną potwierdził, że trener Radosław Mroczkowski potrafi to robić. Liczymy na efektowną wygraną. Widzewscy fani mają nadzieję, że już do końca rozgrywek ich ulubieńcy nie stracą pozycji lidera klasyfikacji najbardziej bramkostrzelnych drużyn.

Bogusław Kukuć