WIDZEWIAK.PL: Jak wygląda sytuacja z pracami na stadionie Widzewa?
REKLAMA
REKLAMA
 
Największe wzmocnienie Widzewa przed rundą wiosenną?
Robert Demjan
 3848
Dario Kristo
 3737
Jakub Mikołajczak
 52
Marcin Pieńkowski
 261
Michał Przybylski
 64
Karol Stanek
 35
Marek Zuziak
 279
Ogółem oddano 8276 głosów.
REKLAMA
 
Jak wygląda sytuacja z pracami na stadionie Widzewa?
 
Piątek, 10. sierpnia 2018, godz. 09:34; źródło: Gazeta Wyborcza

Krzysztof Maciaszczyk, prezes Miejskiej Areny Kultury i Sportu, czyli zarządcy stadionu Widzewa, tłumaczy dlaczego jeszcze nie zmodernizowano sektora gości. Przypomnijmy, że bez tych prac każdy mecz domowy łodzian będzie imprezą masową o podwyższonym ryzyku. To z kolei sprawia, że klub traci duże kwoty.

- Trzeba powiedzieć otwarcie, że to nie MAKiS projektował ten stadion, a Widzew uczestniczył w całym procesie, miał wpływ na wiele spraw, m.in. na powierzchnie komercyjne. To byli inni ludzie, ale przecież ten sam klub. Przy odbiorze stadion przeszedł pełną weryfikację, a policja nie miała żadnych zastrzeżeń. Pojawiły się one dopiero później, a przecież klub otrzymał licencję na grę w drugiej lidze, więc stadion spełnia wymogi PZPN - stwierdza Maciaszczyk w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. 
REKLAMA


Wyjaśnia zarazem, że zastrzeżenia policji pojawiły się dopiero w tym roku, a Widzew wiosną, w kwietniu, zwrócił się do MAKiS o realizację poprawek. Według szefa organu reakcja była natychmiastowa, jednak… - By inwestować, musimy mieć zgodę właściciela, przebudowę musi zaakceptować gwarant, czyli Mosty Łódź, po trzecie trzeba mieć zgodę architekta i w końcu trzeba znaleźć źródło finansowania. Niemniej jednak MAKiS, nie czekając na odpowiedzi, przygotował kosztorysy i w momencie, kiedy właściciel zaakceptował wyceny, zaczęliśmy szukać wykonawcy.

Maciaszczyk wyjaśnia, że Mosty Łódź odmówiły prac, ponoć kilka innych firm także. Umowa w końcu została zawarta, ale MAKiS, ze względu na liczne zlecenia firmy, musi poczekać w kolejce. Przekonuje także, że ze strony spółki nie ma niechęci do podejmowania działań, ale obowiązują je określone procedury. I kończy uzupełnia, że "głosy mówiące, że nie chcemy, są niesprawiedliwe i mocno krzywdzące spółkę".

PK