REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kosa76 100
2 robert77u 99
3 magi 98
4 Krzysiek74 92
5 Papay 92
6 EGON72 90
7 OdZawsz... 90
8 cypek1910 87
9 Arek1973 86
10 jacekz 85
REKLAMA
 
Miller: "Zostaję w Widzewie. Zobaczycie innego Michała"
 
Czwartek, 9. sierpnia 2018, godz. 08:01

Wiele ostatnio mówi się o dyspozycji najlepszego piłkarza poprzedniej rundy jesiennej w Widzewie, Michała Millera. Ubiegły rok napastnik czerwono-biało-czerwonych kończył jako lider klasyfikacji kanadyjskiej, wyprzedzając o trzy gole bądź asysty Mateusza Michalskiego i Daniela Mąkę. Zimą Franciszek Smuda zmienił mu pozycje, wiosną próbował na kilku. Teraz Miller walczy o powrót do ataku, choć o najwyższą formę i miejsce w składzie nie jest łatwo...

Bartłomiej Stańdo: - Przyszłość Michała Millera maluje się w czerwono-biało-czerwonych barwach, czy też może szykuje się powrót pod skrzydła Sławomira Majaka i gra w barwach Sokoła Aleksandrów Łódzki?
Michał Miller:
- Na razie zostaję w Widzewie. Mam ważny kontrakt, jestem zawodnikiem Widzewa i chcę tutaj powalczyć o skład. Wiem, że trener Majak kontaktował się z działaczami Widzewa, ale moja decyzja jest taka, że chcę zostać i walczyć. Rozmawiałem o tym z prezesem Klementowskim i powiedziałem mu o swoich zamiarach. 
REKLAMA

- Broniłem cię w ostatnim felietonie, bo znam twój potencjał, ale zgodzimy się, że nie pokazujesz go ostatnio na boisku w pełni. Mówi się o głowie czy typowej dla napastnika blokadzie. Dodałbym od siebie, że brakuje mi u ciebie trochę bycia skurczybykiem, który po okienku w Aleksandrowie Łódzkim będzie odpychał kolegów i podchodził choćby do rzutów wolnych.
- Wiesz, to nie jest mój charakter… Ale może skoro tamtemu Michałowi nie szło, czas zacząć walczyć o siebie? Stać się trochę egoistą? Mam nadzieję, że niedługo ty i kibice zobaczycie innego Michała. Na pewno muszę nabrać większej pewności siebie, to mi pomoże w następnych meczach. 

- W meczu z Zawiszą też mogłeś być egoistą i strzelić bramkę, ale zdecydowałeś się dograć do Konrada Bukowczana, który otworzył wynik meczu...
- Wyszedłem na to spotkanie z nastawieniem nastrzelania mnóstwa bramek i odblokowania się. Niestety, trudno było mi się poruszać, bo oberwałem mocno w biodro i trochę utykałem. Trener Mroczkowski zapytał, czy chcę zmianę, ale zdecydowałem się zacisnąć zęby i dograłem pierwszą połowę. Zależało mi na tym, naprawdę. Chwilę po tym zderzeniu w biodro była ta sytuacja, w której strzeliliśmy na 1:0. Wiedziałem, że w tamtym momencie Konradowi będzie łatwiej o gola, dlatego wysunąłem mu piłkę i prowadziliśmy. Później próbowałem strzelać, ale każdy strzał przychodził z bólem. To na pewno nie było to, co chciałbym grać. Ale ważne, że ta połówka była wybiegana i wywalczona. 
REKLAMA

- Dziś dwie asysty, bo zaliczyłeś ostatnie podanie również przed golem Marcina Kozłowskiego, a przed rzucaniem po pozycjach przez Franciszka Smudę było ich aż dziewięć tylko w rundzie jesiennej. Czas na bramki?
- Na pewno tak, choć asysty cieszą mnie równie jak gole. Najważniejsze jest przecież dobro drużyny. Fajnie, że udało mi się dograć najpierw Konradowi, a później Marcinowi. Mam nadzieję, że jak już rozwiąże swój worek z bramkami, to te gole się posypią. 

- Radosław Mroczkowski na ostatniej konferencji nie patyczkował się w ocenie twojego występu. Jak odebrałeś te słowa?
- Z trenerem sobie wyjaśniliśmy tę sytuację. Sprawa jest czysta. Co było, to było. Broń Boże się nigdy o takie rzeczy nie obrażam. Trener miał prawo wyrazić swoje zdanie. Przyjmuję to na klatę, to jest jeszcze większa motywacja do pracy. Aż dziwnie to zabrzmi, ale po tej sytuacji dostałem piłkarskiego kopa i wierzę, że uda mi się wyjść na prostą. Czuję, że będzie dobrze. 

Bartłomiej Stańdo