REKLAMA
 
Wolański: "Kibice byliby w szoku"
 
Niedziela, 8. lipca 2018, godz. 11:30; źródło: własne

- Szkoda, że nie było transmisji z tego spotkania, bo gdyby kibice zobaczyli ten mecz - byliby w szoku, że na tle Hiszpanów potrafiliśmy grać w piłkę, klepaliśmy piłkę, wygrywaliśmy pojedynki 3 na 2... - mówi Patryk Wolański, który w starciu z Reprezentacją AFE zagrał w drugich 45 minutach. 

- Za wami kolejny mecz kontrolny tego wyjątkowo krótkiego lata. Wynik wskazuje na to, że udany, ale to nie rezultat jest w sparingach najważniejszy. Wypada więc zapytać, czy odzwierciedla on to, co działo się na boisku? 
- Oczywiście wygrana cieszy, ale to był naprawdę dobry mecz. Graliśmy w piłkę i stwarzaliśmy sobie sporo sytuacji. Kibice, którzy po drugiej stronie oglądali mecz Lecha, przychodzili do nas na drugą połowę i mówili, że tutaj wygląda to zdecydowanie lepiej! Twierdzili, że tam jest kopanina, a tu się gra w piłkę. Tak trochę jest w Polsce, że w ekstraklasie - zamiast grać w piłkę - grasz tak, żeby sobie przeszkadzać, typowo "na wynik". 

- Z Hiszpanami mogliście pograć w piłkę, bo futbolówka przy nodze im nie przeszkadzała...
- W pierwszej połowię nawet trochę pobiegaliśmy za piłką, bo przeciwnicy świetnią nią operowali. Wówczas my skupiliśmy się na kontratakach, które całkiem nieźle wychodzimy. Druga połowa była już pod nasze dyktando. Więcej utrzymywaliśmy się przy piłce, co przekuwało się na więcej okazji bramkowych. Aż szkoda, że nie było transmisji z tego spotkania. Gdyby nasi kibice zobaczyli ten mecz - byliby w szoku, że na tle Hiszpanów potrafiliśmy grać w piłkę, staraliśmy się grać szybkimi podaniami, klepką, wygrywaliśmy pojedynki 3 na 2... Naprawdę dobrze się to oglądało. 
REKLAMA

- Znów zagrałeś 45 minut, tym razem w drugiej części spotkania. Rywalizacja o miejsce między słupkami z Maciejem Humerskim trwa w najlepsze?
- Walczymy o miejsce w składzie i każdy z nas musi grać po 45 minut, by złapać rytm meczowy. Już poprzednia runda pokazała zasadność takiego rozwiązania – złapałem kontuzję, do bramki wszedł Maciek i grał świetnie między innymi dlatego, że przed sezonem bronił w meczach kontrolnych. Pierwszy mecz zaczął "Humer", drugi ja, teraz znów Maciek. Kontuzje czy kartki się zdarzają, obaj musimy być „pod grą”.

- Wracasz pod skrzydła Andrzeja Woźniaka, pod okiem którego twój talent mocno eksplodował. Jak to jest wrócić pod skrzydła "drugiego ojca"?
- Znakomicie! Bardzo dobrze się czuję. Buduję też pewność siebie, która jest bardzo ważna na tej pozycji. Trener Woźniak zwraca uwagę na takie detale, jakich nie dostrzega żaden inny trener. Kiedyś mnie prowadził i byłem w niesamowitej formie, pokazałem się w Ekstraklasie na niezłym poziomie, więc pozostaje się tylko cieszyć na ponowną współpracę. Będę rósł z tygodnia na tydzień i będę coraz lepszym bramkarzem, jestem o tym przekonany.
REKLAMA

- Zawsze podkreślałeś, że współpraca z Andrzejem Woźniakiem to czysta przyjemność, natomiast za wcześniejszej kadencji trenera Radosława Mroczkowskiego nie grałeś. Zadebiutowałeś dopiero po jego odejściu, u trenera Artura Skowronka. Jak wasze relacje wyglądają obecnie?
- To było dawno temu, z jednym i drugim trenerem już o tym porozmawiałem. Wtedy panowały zupełnie inne realia. Byłem wiecznie kontuzjowany, a miałem muchy w nosie. Chciałem grać, gdy bronił Maciej Mielcarz, który jednocześnie przecież był kapitanem. Trudno mieć pretensje o to, że w miejsce Maćka trener nie postawił na młodego 21-latka, który się pchał do bramki za wszelką cenę, nosił głowę za wysoko i prześladowały go kontuzje. Przyszedłem do Widzewa z czwartej ligi i myślałem sobie „nie wiadomo co”, że z miejsca podbije świat. Trener jednak wiedział, co robi. Chciał dobrze dla mnie. Zupełnie inaczej na to patrzę teraz, z perspektywy czasu. Mam więcej lat i znacznie więcej meczów na koncie. Zachowuję się inaczej tak na boisku, jak i poza nim. Teraz ważna jest pokora, ciężka praca i walka o skład. Myślę, że trener widzi to podobnie.

- Na koniec musimy zapytać o kontuzję, przez którą straciłeś końcówkę ubiegłego sezonu. 
- Nie ma już po niej śladu. Dobrze przepracowałem rehabilitację. Wszystko poprawnie się zrosło i nie mam żadnych kłopotów z tą kostką. Do seznu będę przygotowany w stu procentach.

BS