WIDZEWIAK.PL: Mit runął
REKLAMA
REKLAMA
 
Największe wzmocnienie Widzewa przed rundą wiosenną?
Robert Demjan
 3848
Dario Kristo
 3737
Jakub Mikołajczak
 52
Marcin Pieńkowski
 261
Michał Przybylski
 64
Karol Stanek
 35
Marek Zuziak
 279
Ogółem oddano 8276 głosów.
REKLAMA
 
Mit runął
 
Wtorek, 12. czerwca 2018, godz. 12:56

Po sobotniej kolejce poznamy wszystkich nowych drugoligowców. Dotąd wiadomo, że jedynym beniaminkiem jest Resovia, która w przedostatniej kolejce zapewniła sobie pierwszą lokatę w grupie IV. 

Od dawna w trzeciej lidze największe zainteresowanie towarzyszy zmaganiom Widzewa. Czterokrotni mistrzowie Polski utrzymali z najwyższym trudem miano lidera grupy I, ale Lechia Tomaszów, mająca tyle samo punktów (po 71), może zepchnąć łodzian na drugie miejsce w ostatniej kolejce. Sytuację faworyta nr 1 rozgrywek komplikują zawirowania związane ze sztabem szkoleniowym, a właściwie Franciszkiem Smudą, którego już powszechnie uznaje się za głównego sprawcę niemocy zespołu na finiszu trzecioligowej rywalizacji. 
REKLAMA

Reakcje władz klubu są wyraźnie spóźnione, choć na sygnały o błędach i ich konsekwencjach można było reagować dużo wcześniej. Już po jedenastej kolejce 14 października w Wikielcu, po kompromitującym remisie 2:2, trener Smuda ostro zareagował na moją krytyczną ocenę. Kierownictwo Widzewa trzymało stronę legendarnego szkoleniowca, ulegając jego demagogicznym wywodom. 

Inna sprawa, że przedstawiciele Murapolu wywierali presję na sterników klubowych. Wszak Michał Sapota był nie tylko sprawcą zatrudnienia Smudy, spełniał jego finansowe, organizacyjne i personalne fanaberie (choćby z zatrudnieniem jako nadskauta Zdzisława Kapki), ale także zwyczajnym kibicem zakochanym w swoim idolu sprzed lat. To ostatnie jest najbardziej zrozumiałe, ale trzeba się tego wyzbywać. Bo w sporcie ten brak realizmu jest czasem poważną przeszkodą. Tak potężną, że nawet klub o obecnym potencjale Widzewa nie ma jeszcze gwarancji powrotu do rozgrywek szczebla centralnego.
REKLAMA

Zmiana ról Murapolu we współdziałaniu z Widzewem była niespodziewana i dokonana w fatalnym momencie. Ale pomogła w podjęciu odważniejszych działań. Różowe okulary zdjęło też tysiące kibiców. Presja zmian jest zrozumiała. Wykorzystuje się ostatnią szansę zachowania twarzy, uniknięcia blamażu, ale także kpin nie tylko ze strony fanów lokalnego rywala. W sukurs przyszedł sam Smuda odmawiający udziału w pomeczowych konferencjach, brnący o w błędach w prowadzeniu zespołu, zdobywający się na chamskie reakcje, niegodne byłego selekcjonera reprezentacji narodowej.

Przy całym szacunku dla dokonań byłego widzewiaka, a teraz trenera Lechii Bogdana Jóźwiaka i postępów Lechii, to jednak kwestia zdobycia pierwszej lokaty w tej grupie nadal zależy w decydującym stopniu od Widzewa. Któremu II ligę zapewnia każda wygrana w Ostródzie. Tę szansę legendarny klub musi wykorzystać. Nawet bez swojego legendarnego trenera. O jego zjazd na równi pochyłej od czasu kompromitacji w finałach Euro 2012, niech martwi się ktoś inny. Piątej szansy jaką mu dał Widzew, który przed laty tworzył jego mit, „Franz” nie wykorzystał. Smutne to, ale prawdziwe.

Bogusław Kukuć