REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kosa76 100
2 robert77u 99
3 magi 98
4 Krzysiek74 92
5 Papay 92
6 EGON72 90
7 OdZawsz... 90
8 cypek1910 87
9 Arek1973 86
10 jacekz 85
REKLAMA
 
Pokerowa zagrywka władz Widzewa!
 
Wtorek, 12. czerwca 2018, godz. 08:06

Końcówka sezonu jest w Widzewie niezwykle gorąca. Jeszcze nie opadły emocje związane z kompletnie nieudanym meczem z Lechią Tomaszów, a w poniedziałek wieczorem okazało się, że był to ostatni mecz Franciszka Smudy w roli trenera łodzian. 

To, że jego dni w klubie z al. Piłsudskiego są policzone, było jasne od kilku dni. W klubie trwały jednak gorączkowe narady, kiedy ma dojść do zmiany. Czy Smuda powinien jechać z zespołem do Ostródy, czy może zespół powinien w tym meczu poprowadzić ktoś inny, na przykład jego asystent Marcin Broniszewski. 
REKLAMA

Sam Smuda miał tego świadomość. Już w niedzielę powiedział zawodnikom, że nie wie, czy na ostatni mecz pojedzie z nimi. Jednak jeszcze w poniedziałek rano wydawało się, że władze klubu nie zdecydują się na radykalną zmianę przed ostatnią kolejką, tylko dopiero po zakończeniu sezonu. 

W trakcie dnia nastąpił jednak niespodziewany zwrot. Szefowie Widzewa zdecydowali się dokonać natychmiastowej zmiany. Po południu wykonali telefon do Radosława Mroczkowskiego, który – według nieoficjalnych informacji – wstępnie wyraził chęć objęcia zespołu. Formalności mają być załatwione we wtorek, tak by szkoleniowiec poprowadził wieczorny trening.
REKLAMA

Wybór Mroczkowskiego należy uznać za trafny. To doświadczony szkoleniowiec, który pracował na poziomie ekstraklasy, z Widzewem i Sandecją. Z tym drugim zespołem dokonał historycznego osiągnięcia, jakim był awans na najwyższy szczebel rozgrywkowy. Przy tym wciąż jest młody i głodny sukcesów. Warto stworzyć mu warunki do spokojnej pracy i obdarzyć go zaufaniem. 

Dyskusyjny jest jednak moment dokonania roszady. Czy zmiana trenera 4 dni przed ostatnim meczem, decydującym o awansie, to dobry pomysł? Trudno stwierdzić, jak zespół zareaguje na taką sytuację. Tym bardziej, że przykładów nie trzeba daleko szukać. Podobne zawirowania przed pierwszą kolejką bieżącego sezonu odbiły się czkawką. Pewnym jest, że włodarze Widzewa, dokonując tej pokerowej zagrywki, biorą na siebie olbrzymią odpowiedzialność za wynik końcowy tego sezonu. Oby intuicja ich nie myliła...
REKLAMA

A co ze Smudą? Wciąż ma przecież ważny kontrakt z Widzewem, który po awansie się przedłuża z automatu. Mimo że ostatnio Smuda dość mocno naraził się kibicom, to w sytuacji, gdy jego odejście jest przesądzone, warto pamiętać, że to jednak ikona tego klubu i autor wielkich sukcesów z lat dziewięćdziesiątych. Wypadałoby zakończyć z nim współpracę szybko i elegancko.

Tomasz Andrzejewski