WIDZEWIAK.PL: Bogusław Kukuć ocenia po meczu z Turem
REKLAMA
REKLAMA
 
Największe wzmocnienie Widzewa przed rundą wiosenną?
Robert Demjan
 3848
Dario Kristo
 3737
Jakub Mikołajczak
 52
Marcin Pieńkowski
 261
Michał Przybylski
 64
Karol Stanek
 35
Marek Zuziak
 279
Ogółem oddano 8276 głosów.
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po meczu z Turem
 
Wtorek, 15. maja 2018, godz. 08:00

Przed niedzielnym meczem w Bielsku Podlaskim ekipa Widzewa znała wszystkie rezultaty 28. kolejki. Wiadomo było, że do utrzymania pozycji samodzielnego lidera grupy I potrzebna była wygrana z Turem. To zadanie goście wykonali. A mimo to sympatycy legendarnego klubu mają zmartwione oblicza. 

Strzelenie tylko jednego gola przedostatniej drużynie tabeli, która straciła najwięcej bramek (aż 66), nie pozwala wystawiać wysokich ocen zwycięzcom. Tym bardziej, że gospodarze byli wyraźnie wystraszeni i w zasadzie tylko bronili się na własnej połowie.  Łodzianie nie potrafili odzwierciedlić bramkowo olbrzymiej przewagi. Seryjnie marnowali kornery oraz wolne. To piąty tegoroczny mecz, w którym Widzew strzelił tylko jednego gola. 
REKLAMA

Inna sprawa, że akcja, zapewniająca trzy punkty faworytom, była wyjątkowej urody. Rozpoczął ją Dario Kristo znakomitym technicznie prostopadłym podaniem do dublującego skrzydło lewego pomocnika. Marek Zuziak zaliczył asystę. Kacper Falon zwodem minął słoniowatego Tomasza Porębskiego i zdobył prowadzenie. Nic dziwnego, że cała trójka ma wyższe noty od kolegów z drużyny. Zwracam uwagę, że strzelec gola jest młodzieżowcem, który po raz trzeci w tym sezonie przesądza o wygranej łodzian (wcześniej jesienią w Łodzi z Olimpią i Pelikanem).  

Nie jest to pierwszy mecz rundy, w którym Widzew nie wykorzystuje limitu 4 zmian. Natomiast po raz pierwszy w tym sezonie łódzkich piłkarzy na boisko wyprowadzały dziewczynki.

Maciej Humerski – 3. Bramkarz gości nie miał okazji do poważniejszej interwencji. Podobnie jak w poprzednim meczu z Drwęcą jego nota jest oparta na średniej drużyny, która tym razem wygrała mecz wyjazdowy. To już piąte spotkanie w rundzie rewanżowej, w którym łodzianie nie tracą gola (z Victorią i Wartą bronił Patryk Wolański). 
REKLAMA

Marcin Kozłowski – 3. To był szósty wiosenny mecz, w którym „Cinek” grał od pierwszej do ostatniej minuty. Liczyłem, że na tle beniaminka, który zapewne zostanie zdegradowany, zobaczę prawego obrońcę grającego bardziej ofensywnie. Nie widziałem takich akcji. Być może takie były przedmeczowe założenia taktyczne. 

Radosław Sylwestrzak – 3. Wiosenny bilans tego stopera jest imponujący. Grał 4 mecze i wszystkie widzewiacy wygrali. W niedzielę prezentował się solidnie w defensywie. Ale nie tylko. W 50 minucie piłka pod jego strzale głową uderzyła w poprzeczkę.  Do dwóch jesiennych goli mógł dorzucić pierwsze wiosenne trafienie. Goście oszczędziliby sporo nerwów. 

Damian Kostkowski – 3. Po raz pierwszy od początku sezonu nie wystąpił Sebastian Zieleniecki. Brak kontuzjowanego kapitana wymusił roszady w defensywie. Po meczowej karencji „za błędy w Ursusie”, na środek obrony powrócił Kostkowski. Wykorzystał szanse. Groźny w pojedynkach powietrznych najskuteczniejszy strzelec miejscowych Rafał Babul, zdobywca 6 bramek wiosną, był zupełnie niewidoczny.

Marcin Pigiel – 3. Nie tak dawno pisałem, że młodzieżowcy mają wahania formy. W niedzielnym spotkaniu sinusoida formy Marcina była wyraźnie zwyżkująca. Miejmy nadzieję, że w następnym meczu z Wikielcem w Łodzi dublowanie lewego skrzydła przez tego obrońcę przyniesie efekty bramkowe. 
REKLAMA

Mateusz Michalski – 3. Kilka razy jak „włączył przerzutkę”, to zostawiał rywali kilka metrów z tyłu. Jakoś nikt nie potrafi wykorzystać szybkości Mateusza. Sam zawodnik bił kornery na zmianę z Zuziakiem. Przewaga łodzian w rogach była przygniatająca (18-1). A jakie były tego efekty? Żadne.

Dario Kristo – 4. To jedyny piłkarz Widzewa, który wiosną grał we wszystkich 11 spotkaniach od pierwszej do ostatniej minuty. Słusznie. Bo z pozyskanych zimą zawodników Chorwat jest najsolidniejszy i najbardziej wszechstronny. To podanie inicjujące bramkową akcję łodzian było wręcz godne Iniesty.

Maciej Kazimierowicz – 3. Tylko raz w rundzie rewanżowej Franciszek Smuda nie wystawił od początku meczu w środku drugiej linii duetu Kazimierowicz – Kristo. Było to przegrane 1:2 spotkanie w Nowym Dworze Mazowieckim. Może jest to najbardziej bezpieczny wariant. Ale żeby z przedostatnim zespołem nie zaryzykować gry jednym pomocnikiem destrukcyjnym?

Marek Zuziak – 4. Wobec kontuzji Marcina Pieńkowskiego powstał problem obsady lewej pomocy. Wybór padł na Słowaka. Był to jego trzeci pełny mecz w widzewskich barwach. Był bardziej widoczny niż w poprzednich spotkaniach. Zaliczył asystę przy golu, decydującym o wygranej. To zadecydowało o podwyższeniu noty.
REKLAMA

Robert Demjan – 3. Nie wykluczam, że podczas noclegu w Hajnówce Robert oglądał nocne transmisje meczów hokejowych mistrzostw świata w Danii, w których gra reprezentacja Słowacji. Miał wyraźne kłopoty z koncentracją. Zmarnował najwięcej czystych sytuacji bramkowych. Liczyłem, że powierzenie funkcji kapitana doświadczony Słowak uczci golem.  Tymczasem ujrzał pierwszą kartkę w czasie występów w łódzkim klubie. 

Kacper Falon – 5.  Po raz drugi tej wiosny zagrał w wyjściowej jedenastce. Efektownie potwierdził słuszność tej decyzji sztabu szkoleniowego. Strzelił swojego pierwszego wiosennego gola z zimną krwią i precyzją rutyniarza. Poza tym był najbardziej aktywnym piłkarzem gości. Mógł sam zdobyć więcej bramek. Trzymam się zasady dodawania punktu za strzelenie gola w pierwszym kwadransie. Widziałem jak dumna z Kacpra była najbliższa rodzina: rodzice i siostra. 

Michał Miller – 3. Znów był tylko zmiennikiem. Rzucanym na ciągle różne pozycje. O zgraniu i powtarzalności nie ma więc mowy. Jesienią najlepiej wypadał na lewym skrzydle, a później trener cofnął go na lewą pomoc. Na innych pozycjach klubowy król asyst sporo traci. Zespół też. W niedzielę był na liście tych, co zmarnowali wyborne sytuacje bramkowe. Oceniony ze średniej zwycięskiego zespołu. 

Daniel Mąka – niesklasyfikowany. Widzew rozpoczął mecz w Bielsku Podlaskim bez żadnego ze zdobywców 4 goli w jesiennym spotkaniu z Turem. Najbardziej zagadkowy był brak w osiemnastce meczowej Daniela Świderskiego. Ten rekonwalescent strzela gole w rezerwach. Czyli jest zdrowy. Mąka wprawdzie zagrał w niedzielę ostatni kwadrans, ale cały zespół gości myślał już wtedy o dowiezieniu do końca jednobramkowego prowadzenia. Gdyby wykorzystał wyśmienitą szansę bramkową byłby klasyfikowany.

Karol Stanek  – niesklasyfikowany. Junior zaliczył spotkanie, zmieniając w końcówce Falona. Liczyłem, że będzie się starał skopiować bramkowy wyczyn kolegi. Zawiodłem się. Zimowy nabytek tylko uzupełnił regulaminowy wymóg (dwóch młodzieżowców w drużynie).

Bogusław Kukuć