WIDZEWIAK.PL: Ktoś chciał ustawić mecz w Bielsku? PZPN wszczyna dochodzenie...
REKLAMA
REKLAMA
 
Największe wzmocnienie Widzewa przed rundą wiosenną?
Robert Demjan
 3848
Dario Kristo
 3737
Jakub Mikołajczak
 52
Marcin Pieńkowski
 261
Michał Przybylski
 64
Karol Stanek
 35
Marek Zuziak
 279
Ogółem oddano 8276 głosów.
REKLAMA
 
Ktoś chciał ustawić mecz w Bielsku? PZPN wszczyna dochodzenie...
 
Poniedziałek, 14. maja 2018, godz. 17:48

W niedzielę w mediach pojawiła się informacja o rzekomej propozycji korupcyjnej, która została złożona sędziemu Kamilowi Baranowskiemu, który miał prowadzić mecz Widzewa z Turem Bielsk Podlaski. Uznaliśmy te doniesienia za mało prawdopodobne, dlatego wcześniej nie pisaliśmy na ten temat.

Okazuje się, że coś jest na rzeczy. Potwierdził to Polski Związek Piłki Nożnej informując o wszczęciu dochodzenia w tej sprawie. Czy jednak mamy do czynienia z poważną sprawą? Nadal mamy wątpliwości.
REKLAMA

Wyjaśnijmy, o co chodzi. Według portalu, który w niedzielę opublikował tą informację, sędzia miał dostać propozycję łapówki w kwocie sześciocyfrowej, czyli 100 tys. lub więcej. Zgłosił to swoim przełożonym, ale ci nie zareagowali. Nie dokonali nawet zmian w obsadzie. Po czym sędzia otrzymał pogróżki i odmówił wyjazdu na mecz. Ostatecznie spotkanie prowadził inny arbiter. 

Brzmi dość poważnie, ale komunikat PZPN stawia sprawę w trochę innym świetle. Sędzia miał tą propozycję korupcyjną otrzymać za pośrednictwem... anonimowego e-maila. Według innych źródeł, miała to być wiadomość za pośrednictwem komunikatora w mediach społecznościowych. Tak czy inaczej, już nie brzmi to tak poważnie, jak w pierwotnym przekazie. I można zrozumieć, że szef obsady zbagatelizował to, zapewne uznając za kiepski dowcip. 
REKLAMA

Druga sprawa to pogróżki, które dostał sędzia po zgłoszeniu sprawy przełożonym. To już poważniejsza sprawa, bo wskazuje na to, że osoba składająca propozycję korupcyjną miała wiedzę, że sędzia zgłosił ten fakt przełożonym. 

Nigdzie nie zostało powiedziane, jakie intencje miała osoba składająca propozycję. Naszym zdaniem, trudno podejrzewać o to działaczy jednego z klubów. Tak duża łapówka za mecz murowanego faworyta z outsiderem? To byłoby bez sensu. Być może chodziło o zakład bukmacherski, choć musiałby to być zakład na bardzo dużą kwotę, który nie uszedłby uwadze firmy bukmacherskiej. Więc może było to po prostu działanie obliczone na wywołanie jakiegoś fermentu, rzucenie podejrzenia, bez pokrycia w rzeczywistości. 

Tomasz Andrzejewski