REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 RTSAdri... 215
2 rafi4414 211
3 lishinron1 207
4 Redisland 207
5 damian27 207
6 Galuszka 207
7 Bogdan 206
8 Victor 205
9 tomaszf... 204
10 proffi 204
REKLAMA
REKLAMA
 
Największe wzmocnienie Widzewa przed rundą wiosenną?
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po meczu z Legią II Warszawa
 
Poniedziałek, 16. kwietnia 2018, godz. 11:23

Wygrana 3:2 z rezerwami Legii w 23. kolejce jest piętnastym zwycięstwem Widzewa, a zarazem dziewiątym w Łodzi. Żaden zespół grupy I nie zdobywał kompletu punktów częściej. Potwierdziło się, że wypełniony gorąco dopingującymi kibicami nowy stadion będzie pomagał łodzianom utrzymać pozycję lidera, ale także wręcz zawstydzał nawet kluby czołówki ekstraklasy.

Mateusz Michalski poprawił widzewski rekord tego sezonu, strzelając gola już 3. minucie. Czwarte wiosenne trafienie Roberta Demjana jako żywo przypomniało mecz w Nowym Dworze Mazowieckim, gdzie Słowacki Sęp z taką samą bezwzględnością wykorzystał błąd bramkarza. Przepięknie skopiował swój wyczyn z Ełku Dario Kristo. Film po jego główce po rogu z prawej znów powinien być pokazywany juniorom. To czwarte trafienie Chorwata w czwartym meczu z rzędu i to w sytuacji, w której 11 legionistów było we własnym polu karnym.
 
Fajnie byłoby poprzestać na tych pochwałach. Niestety: goli padło pięć. O ile karny dla gości, podyktowany przez wnuczka Alojzego Jarguza, był dyskusyjny i raczej przypadkowy, o tyle wyrównująca bramka Roberta Bartczaka przed przerwą wpisuje się do coraz dłuższej listy poważnych wpadek łódzkiej defensywy. Tym bardziej, że do Łodzi zawitał zespół złożony w większości z mistrzów Polski juniorów i nazywanie go rezerwami Legii jest raczej nadużyciem. To ma prawo niepokoić sympatyków Widzewa.
REKLAMA

W rundzie rewanżowej łodzianie nie stracili goli tylko w meczach z dwoma beniaminkami Victorią Sulejów oraz Wartą Sieradz. Pozostałe zespoły kaleczą lidera, a dwie przeciętnie grające drużyny okręgu mazowieckiego (Świt i Legia II) zdobyły nawet po dwie bramki. To musi mieć odzwierciedlenie w indywidualnych ocenach za sobotni występ. 

To drugi mecz w tym roku, w którym Franciszek Smuda nie wykorzystał kompletu 4 zmian (wcześniej w Sieradzu). Mimo, tego „propagandowy cel” osiągnął: kończył spotkanie z trzema młodzieżowcami.  

Maciej Humerski - 5. To był czwarty mecz 33-letniego bramkarza łodzian. Wszystkie okazały się zwycięskie. Było to pierwsze spotkanie, w którym wychowanek Widzewa wpuścił dwa gole. Mimo tego, pierwszy raz grał na piątkę. Obronił gospodarzy przed stratą bramki przed przerwą, gdy wygrał pojedynek sam na sam z rywalem, a w nerwowej końcówce meczu, po trzecim rogu gości, wspaniałą robinsonadą wybił piłkę silnie uderzoną w górne okienko widzewskiej bramki. Był bliski obrony karnego. Ale może i dobrze, że padł gol, bo „szóstek” nie dajemy. I emocji byłoby mniej.
REKLAMA

Radosław Sylwestrzak - 2. Zastąpił na prawej obronie kontuzjowanego Marcina Kozłowskiego. W poprzedniej rundzie nie wystąpił tylko w jednym meczu, bo pauzował za kartki w spotkaniu z Łomżą. Po wyleczeniu kontuzji zagrał wiosną po raz pierwszy. Widać, że jest stoperem. Dodajmy niezbyt szybkim, co widać było w kilku pojedynkach biegowych. Nota byłaby wyższa gdyby wykorzystał świetną sytuację bramkową w 87. minucie.

Damian Kostkowski - 3. Jeden z czwórki łodzian, którzy zaliczyli 6 meczów tej rundy w całości. Nabrał pewności siebie. Grał twardo, ale tym razem uniknął kartki. Włącza się do pojedynków główkowych przy stałych fragmentach gry na przedpolu rywali. W końcu chyba zdobędzie gola w widzewskich barwach. W sobotę jeszcze się nie udało, choć okazje były.

Sebastian Zieleniecki - 2. Regres formy kapitana jest sporym zaskoczeniem. Wygląda jakby dodatkowo dźwigał ciężary. Przy wyrównującym golu był źle ustawiony, a później dał się ograć. Znów miał okazję do rehabilitacji za ten błąd, ale szansy na bramkę w 79. minucie nie wykorzystał.
REKLAMA

Marcin Pigiel - 5. W sobotę najmłodszy w defensywie był najlepszym obrońcą łodzian. Jego rajdy zakończone dośrodkowaniami lewą nogą były zaczynem dwóch bramek. Zwłaszcza przed przerwą był o klasę lepszy nie tylko od kadrowiczów różnych reprezentacji młodzieżowych. Prawego obrońcę reprezentacji U-19 Mateusza Bondarenkę wręcz ośmieszał. Czyżby przejął w łódzkim klubie berło króla asyst?

Mateusz Michalski - 5. Jako pierwszy z ubiegłorocznej drużyny strzelił wreszcie gola wiosną. Potwierdził, że skład na mecze z Legią należy zaczynać od niego. Rekordowo szybka bramka zapewniła prowadzenie, co podwyższa notę. Asysta z kornera przy golu Kristo też była wyborna. Dogonił na liście widzewskich strzelców Daniela Świderskiego (obaj po 5 bramek). 

Dario Kristo - 5. Chorwat ustabilizował formę na wysokim poziomie. Dzięki niemu, stałe fragmenty gry Widzewa mają teraz bramkowy wymiar. Do tego są to gole wyjątkowej urody. Trafienia w czterech meczach z rzędu wykluczają przypadkowość. Łódź podoba mu się coraz bardziej, a on słodzi Łodzi.     
REKLAMA

Maciej Kazimierowicz - 4. Pełna rehabilitacja po słabym występie w Ełku. Szukał gry, walczył, nie odpuszczał rywalom. Coraz lepiej współpracuje z Kristo. Przypominam, że pomocnicy nie tylko biegają, podają, ale także strzelają.

Daniel Mąka - 4. Grał w 22 kolejkach, ale wiosną dopiero drugi raz w wyjściowym składzie. To była chyba premia za dobrą zmianę w poprzednim meczu. Teraz też był widoczny, solidny i pomógł wygrać.

Robert Demjan - 4. Czasem niedostatki szybkościowe można zastąpić rutyną, umiejętnością przewidywania, sprytem. Efektem jest czwarty gol w szóstym meczu. To solidna proporcja, istotnie wzmacniająca siłę uderzeniową łodzian.

Karol Stanek - 2. Widać, że zdobył zaufanie trenera. Wychodzi po raz czwarty w pierwszej jedenastce i gra około godziny. Ma jeszcze juniorskie przyzwyczajenia, ale robi postępy. W drugiej lidze będzie strzelał więcej goli.
REKLAMA

Marcin Pieńkowski - 2. Po jego wejściu gra łodzian nabrała rozmachu, przyśpieszenia. Wtedy przytrafiła się nieszczęsna interwencja we własnym  polu karnym, po której goście strzelali jedenastkę. Na podobne przewinienie w innej strefie boiska nikt by nie zwrócił uwagi. Dobrze, że skończyło się wygraną. Ale nota musi być niższa. 

Michał Miller - niesklasyfikowany. To czwarty wiosenny mecz, w którym był tylko zmiennikiem. Po każdym z dwóch spotkań, gdy był w wyjściowej jedenastce, wydawało się, że Smuda znajdzie dla niego miejsce. Ma prawo być rozczarowany. Jego sympatycy także (a ma ich w Łodzi dużo).

Kacper Falon  - niesklasyfikowany. Wszedł w przedostatniej minucie doliczonego czasu gry. Fakt, że leczył uraz, ale Kacper zapewne liczył, że po odejściu młodzieżowców Adama Radwańskiego i Mateusza Ostaszewskiego, będzie grał więcej.  

Bogusław Kukuć