REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 RTSAdri... 157
2 proffi 150
3 marcin4992 148
4 damian27 147
5 lishinron1 147
6 rafi4414 146
7 Redisland 145
8 adik2000 142
9 zbynek 141
10 Arsza 139
REKLAMA
REKLAMA
 
Największe wzmocnienie Widzewa przed rundą jesienną?
Kacper Falon
 275
Daniel Gołębiewski
 29
Damian Kostkowski
 377
Aleksander Kwiek
 118
Michał Miller
 1706
Bartłomiej Niedziela
 87
Mateusz Ostaszewski
 17
Marcin Pigiel
 174
Bartłomiej Rakowski
 14
Radosław Sylwestrzak
 68
Daniel Świderski
 477
Ogółem oddano 3342 głosów.
REKLAMA
 
Smuda: "Gdy już awansujemy, to nikt nie powie, że weszliśmy kuchennymi drzwiami"
 
Sobota, 14. kwietnia 2018, godz. 21:55

Franciszek Smuda, trener Widzewa, bardzo przeżywał mecz z rezerwami Legii. Gestykulował, pokrzykiwał na swoich podopiecznych. A co mówił po spotkaniu?

- Tak jak za dawnych czasów, mecz z Legią jest ciekawy. Dzisiaj też trochę dramatu było. Przy stanie 3:1 wydawało się, że mamy sytuację pod kontrolą. Przytrafił się karny. Wszyscy mówią, że go nie powinno być, ale sędzia podyktował. Najważniejszy jest jednak końcowy wynik i trzy punkty - zaczął szkoleniowiec.
REKLAMA

Były selekcjoner odniósł się też do występu Radosława Sylwestrzaka na prawej stronie obrony i niedyspozycji Marcina Kozłowskiego: - Miał uraz, dostał zastrzyk. Zagrał za niego Sylwestrzak. Musieliśmy sobie jakoś poradzić.

- Powtórzyło się 3:2, jak w 1997 roku. Obyśmy zawsze wygrywali z nimi 3:2 i będzie pięknie - odniósł się do pytań o stracone dwa gole. 
REKLAMA

Smuda zakończył odniesieniem się do słów szkoleniowca gości: - Po meczu trener Legii powiedział, że to był ich najlepszy mecz. Gdyby tak grali ze wszystkimi, to by walczyli o awans. Ale tak jest w każdym meczu, nasi rywale zawsze z nami rozgrywają najlepsze mecze. Widocznie tak musi być. Przynajmniej gdy już awansujemy, to nikt nie powie, że weszliśmy kuchennymi drzwiami.

 
 
 
 
 
 
 
REKLAMA