REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 RTSAdri... 187
2 lishinron1 181
3 Victor 180
4 marcin4992 176
5 Redisland 176
6 proffi 176
7 tomaszf... 175
8 damian27 175
9 rafi4414 175
10 Bogdan 174
REKLAMA
REKLAMA
 
Największe wzmocnienie Widzewa przed rundą jesienną?
Kacper Falon
 275
Daniel Gołębiewski
 29
Damian Kostkowski
 377
Aleksander Kwiek
 118
Michał Miller
 1706
Bartłomiej Niedziela
 87
Mateusz Ostaszewski
 17
Marcin Pigiel
 174
Bartłomiej Rakowski
 14
Radosław Sylwestrzak
 68
Daniel Świderski
 477
Ogółem oddano 3342 głosów.
REKLAMA
 
Czerwiec: "Wybieram się do Łodzi na mecz z Sokołem"
 
Poniedziałek, 12. lutego 2018, godz. 08:06

W epoce Drugiego Wielkiego Widzewa (1992-1999) czołowym piłkarzem zespołu był reprezentacyjny pomocnik Ryszard Czerwiec, który rozegrał w klubie z Al. Piłsudskiego 140 meczów w ekstraklasie, strzelił 28 goli, zdobył tytuły mistrza Polski w 1996 i 1997 roku. Jako widzewiak grał w Lidze Mistrzów 1996. 

28 lutego Ryszard kończy 50 lat, więc wypada zacząć od pytania o zdrowie.
- Na kondycję i sprawność nie narzekam. Jeszcze w 2016 roku grałem w LKS Orzeł Ryczów. Teraz trenuję ten sympatyczny klubik w IV lidze wadowickiej. Grywam w różnych drużynach olbojów. W lutym w halowych mistrzostwach Polski w Zawierciu strzeliłem nawet 6 goli drużynie Widzewa. Ale mieszkam w Jaworznie, czyli tam gdzie zaczynałem przygodę z futbolem. Prowadzę wraz z ciągle tą samą żoną Kingą lokal „Club Corner”, gdzie przychodzą kibice oglądać ciekawsze transmisje meczów - zdradza były piłkarz RTS.
REKLAMA

Czerwiec był 4 razy mistrzem Polski, bo po opuszczeniu Łodzi wywalczył także dwa tytuły z Wisłą Kraków (1999 i 2001). Tak się złożyło, że trenerami wtedy byli późniejsi selekcjonerzy reprezentacji: w trzech przypadkach Franciszek Smuda i w jednym Adam Nawałka. Miał sporo szczęścia. 

- Pewnie, że od trenerów dużo zależało. Obaj potrafili wykorzystać potencjał zespołów, jakie prowadzili. Mieli autorytet, wykonywaliśmy ich polecenia treningowe i meczowe jak najdokładniej. Pamiętam, że Smuda bazował na intuicji. Miał nosa co do wyboru najlepszych zawodników na dany mecz, z reguły trafnie dokonywał zmian, choć przywiązywał się do składu. Nieraz wydało się, że ktoś grał słabo, ale jednak pozostawiał go na boisku i często ten zawodnik przesądzał o wygranej. Teraz rynek psują menedżerowie i wielu działaczy, bo wywierają nadmierną presję na trenerach. Mogę coś na ten temat powiedzieć, bo byłem w Wiśle skautem u Smudy i kierownikiem drużyny u Skorży. Mogę to porównać z dzisiejszymi czasami. Stąd też się biorą słabsze wyniki polskich klubów w pucharach - sugeruje Czerwiec.
REKLAMA

- Widzewskie czasy były dla mnie szczęśliwe. Nie tylko ze względu na sukcesy sportowe, ale także wyjątkowych kibiców. W życiu osobistym też było fajnie. Przecież moja dziś 23-letnia córka Jula jest właściwie łodzianką. Brakuje mi tylko Widzewa w ekstraklasie. Pamiętam, że nawet gdy widzewiacy grali w tym wieku coraz słabiej, to jednak na meczach w Krakowie potrafili skupić większą widownię, niż konkurenci. Legenda robi swoje. Z tego co wiem, to wszystko jest na dobrej drodze, by powrót do grona najlepszych był najszybszy. Swoje robi nowy stadion i niesamowita frekwencja na widowni. Chyba znajdzie się dla mnie jakieś miejsce, bo wybieram się do Łodzi 31 marca na mecz 21. kolejki z Sokołem Aleksandrów, czyli liderem półmetka w tej grupie.  Pamiętam, że karierę widzewską zacząłem wygraną Bytomiu z Szombierkami 1:0, a w debiucie przed łódzką widownią też zwyciężyliśmy Zawiszę 2:1 i nawet strzeliłem wtedy gola. Może teraz udanie zadebiutuję jako kibic - zapowiada wizytę w Łodzi były widzewski mistrz Polski. 

Bogusław Kukuć