REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 RTSAdri... 157
2 proffi 152
3 marcin4992 150
4 lishinron1 150
5 rafi4414 149
6 damian27 148
7 Redisland 146
8 adik2000 144
9 kosa76 142
10 zbynek 141
REKLAMA
REKLAMA
 
Największe wzmocnienie Widzewa przed rundą jesienną?
Kacper Falon
 275
Daniel Gołębiewski
 29
Damian Kostkowski
 377
Aleksander Kwiek
 118
Michał Miller
 1706
Bartłomiej Niedziela
 87
Mateusz Ostaszewski
 17
Marcin Pigiel
 174
Bartłomiej Rakowski
 14
Radosław Sylwestrzak
 68
Daniel Świderski
 477
Ogółem oddano 3342 głosów.
REKLAMA
 
Tlaga: "Wielkim przeżyciem było trafić do takiego klubu"
 
Czwartek, 11. stycznia 2018, godz. 21:31

Kamil Tlaga odchodzi z Widzewa, bo chce grać. Bez wątpienia 30-latek był jednym z ulubieńców fanów, piłkarzem, który nigdy nie odpuszczał. I bardzo mocno związał się z klubem z alei Piłsudskiego 138.

- Jak bardzo trudna była decyzja o odejściu z Widzewa?
Kamil Tlaga:
- Na pewno nie była łatwa. Była bardzo przemyślana. Rozmawiałem z trenerem, z prezesem i doszedłem do wniosku, że lepiej dla mnie będzie jak odejdę.

- Ale nie miałeś nadziei na skuteczną walkę o pierwszy skład?
- Nadzieja zawsze była, ale rozmawiając z trenerem i prezesem, usłyszałem, że mogę zostać, ale pewnie bym nie grał za bardzo. Lepiej było po prostu odejść i grać. Może coś się wydarzy za pół roku, nigdy nic nie wiadomo. Różnie może być.
REKLAMA

- Ktoś, kto Cię nie zna, mógłby stwierdzić, że za łatwo się poddajesz, ale prawda jest chyba trochę inna… 
- Powiem tak, mógłbym zostać w Widzewie, bo jest to Widzew Łódź. Jest fajny stadion, który jest zawsze wypełniony wspaniałymi kibicami, ja bym sobie siedział na trybunach…

- Zarabiał pieniążki.
- Tak, zarabiał pieniążki, zbijał piątki z kibicami, ci by mówili, że powinienem być na boisku i tak dalej. Uważam, że ten klub coś mi dał. Dał mi spełnić marzenia, lecz stwierdziłem że nie, to nie o to chodzi. Też mam ambicje, żeby grać w pierwszym składzie, rozwijać się, bo nie jestem w niewiadomo jakim wieku, że miałbym się skłaniać ku zakończeniu gry. Dla mnie to jest taka sprawa, a nie kwestia siedzenia i brania pieniędzy, siedzenia na trybunach, pokazywania się, że jestem w Widzewie. Tak to mogę siedzieć jako kibic. Dla mnie to jest prosta sprawa. Sądzę, że takie moje myślenie, to bardzo fajne myślenie. Nie wiem, czy innym się to spodoba.
REKLAMA

- Wiesz, mogę powiedzieć o sobie. Ja to cenię. OK, ale co dalej? Podobno jesteś już dogadany z Lechią Tomaszów Mazowiecki.
- Jakieś tam negocjacje trwały dłuższy czas. Głośno o tym nie mówiłem. W Tomaszowie też się fajnie zachowali, że i tam głośno nie mówili. To była ciężka decyzja, bo to emocje…

- Ale wiesz, Tomaszów kibicowsko, to niezły wybór. 
- No tak, emocjonalnie podchodzę do tego, gdzie grałem. Oczywiście, każdy klub jest moim pracodawcą. Staram się odwdzięczyć jak najlepiej grając. Żeby podpisać kolejne umowy, no i też lepiej zarabiać, bo to jest też praca.  Jest Lechia, to też fajna drużyna z bardzo dobrymi zawodnikami i trenerem. Będziemy chcieli pewnie namieszać w rozgrywkach Widzewowi i nie tylko. 

- Z Łodzi się wyprowadzasz, czy będziesz dojeżdżał? 
- Będę dojeżdżał. W Łodzi zostaję. Łódź mi się spodobała. Miasto jest fajne. Narazie się stąd nie ruszam, tym bardziej, że mam też dziewczynę z Łodzi. Jest mi tu dobrze. 
REKLAMA

- Wiesz jak to jest, ludzie, którzy przyjeżdżają do naszego miasta powtarzają, że Łódź jest fajna, ciekawa. Ci co tu mieszkają od dziecka często narzekają, że góruje tu szarość i ponurość… A Łódź się rozwija.
- Oczywiście, że tak jest. Mogę tylko potwierdzić. 

- Podsumujmy, nie raz oddawałeś serce za Widzew. Który moment wspominasz najlepiej? Taki jeden, który zapamiętasz na zawsze.
- Trochę ich było. Najmilszy to ta feta po awansie do trzeciej ligi. Kurcze, nie wiem, czy jak będzie awans w tym roku to dojdzie do czegoś takiego. Czy zarząd zorganizuje to chłopakom, żeby zobaczyli jak to wygląda. Ja takie coś przeżyłem i zabieram to do grobu. To jest coś wspaniałego. W telewizji się oglądało jak w klubach zagranicznych fetują, mają przemarsze z kibicami. Dla mnie to było mega przeżycie. Ale wielkim przeżyciem było też trafić do takiego klubu. Tutaj dużo zawdzięczam poprzednim prezesom, zarządowi i trenerowi Płusce, który postawił na mnie. Nie żałuję żadnej sekundy w Widzewie. 
REKLAMA

- Cóż, to nie mówimy sobie do widzenia, a do zobaczenia. 
- Kto wie, może w jakiejś innej roli? Nigdy nic nie wiadomo. Ciesze się, że mam jakiś tam dobry odbiór w środowisku kibicowskim. To jest miłe, że doceniają. A czy będą pamiętać za kilka lat? Zrobiłem tylko jakiś tam awans z czwartej do trzeciej ligi w Wielkim Widzewie. 

- Myślę, że będą. Ci co mają to będą.
- Właśnie. Ja będę wracał na mecze, będę obserwował i sobie oglądał… swojego rywala teraz. 

PK