REKLAMA
REKLAMA
 
Oceniamy jesień Widzewa - bramkarze
 
Wtorek, 5. grudnia 2017, godz. 11:03

Podsumowanie pierwszej rundy rozgrywek grupy I trzeciej ligi w wykonaniu Widzewa rozpoczynamy od bramkarzy. Ich udziału w wygraniu klasyfikacji na najmniej straconych goli nie sposób kwestionować (Widzew i Polonia Warszawa straciły tylko 13 bramek w 17 kolejkach). 

Stracone gole wpływały na rezultaty widzewiaków w większym stopniu, niż strzelone bramki. Wymyśliłem nawet pewną formułę, którą widzewiacy popsuli w ostatniej kolejce jesieni kompromitującym 0:0 z Sokołem Ostróda w Łodzi. Oto łodzianie nigdy nie wygrali meczu, gdy rywale strzelili 2 gole (1:2 w Sulejówku, 2:2 w Wikielcu i 1:2 z Łomżą w Łodzi). Kiedy przeciwnicy zdobywali jedną bramkę, to widzewiacy nigdy nie przegrali. Gdy bramkarze RTS zachowali czyste konto, to Widzew zawsze wygrywał (tak było do ostatniej kolejki, gdy zespół Sławomira Majaka wywiózł punkt z al. Piłsudskiego).
 
REKLAMA

Ogółem bramkarze Widzewa nie wpuścili żadnego gola w 7 meczach. Zarówno Patryk Wolański (16 meczów), jak i Maciej Humerski (1 spotkanie) mają ważne i rzadkie atuty: byli już wcześniej widzewiakami, a do tego doświadczenie zdobywali w rozgrywkach wyższych klas. Wolański ma nawet w CV 16 występów w Widzewie w ekstraklasie oraz w lidze duńskiej (13 spotkań), a Humerski przed rokiem grał w II lidze w Olimpii Zambrów, a wcześniej m.in. w Dolcanie Ząbki i Piaście Gliwice. To upoważnia do stawiania im wysokich wymagań, tym bardziej, że obaj nie są młodzieniaszkami (Patryk ma 26 lat, a Maciek 32 lata). Trener łódzkich bramkarzy Zbigniew Małkowski też ma bogate doświadczenie (175 meczów w polskiej ekstraklasie oraz występy w lidze holenderskiej i szkockiej). Obsada bramki powinna zapewniać przewagę Widzewa nad konkurentami do awansu do II ligi, którzy na tej pozycji desygnują często młodzieżowców. 

Trener Franciszek Smuda w roli pierwszego bramkarza pozostawił Wolańskiego, a formę meczową Humerskiego utrzymywał poprzez desygnowanie go do bramki we wszystkich 4 meczach Pucharu Polski, jakie rozgrywał pierwszy zespół. 19-letni Konrad Reszka grał tylko w rezerwach.  
REKLAMA

Odebranie opaski kapitana Wolańskiemu miało podstawy w zbytniej  pewności siebie, chęcią rządzenia w zespole i wręcz w klubie. Te zawirowania miały wpływ na dyspozycję bramkarza i nie widziałem postępów w grze tego nieco zestresowanego zawodnika. Zwłaszcza, gdy się pamięta, jak bronił w ekstraklasie, a nawet w kilku meczach wiosną w trzeciej lidze. Stres minął, gdy trener w końcówce rundy zapowiedział, że do końca sezonu nie planuje zmian w kadrze bramkarzy.

Ponieważ powróciłem do pomeczowych ocen w "Widzewiaku" stwierdzam, że przyznawanie punktów bramkarzom jest najtrudniejsze. Moim zdaniem czyste konto strat bramkowych nie zmusza oceniającego do wystawiania najwyższych not bramkarzom, bo przez cały mecz mogą nie mieć okazji do poważniejszej interwencji, albo rywale mogą pudłować. Wtedy daję średnią drużyny i dużo zależy od końcowego rezultatu. Wyższe oceny są wtedy, gdy bramkarz wyjdzie zwycięsko z kilku trudnych sytuacji. Zdarza się nawet absurdalne nieco określenie, że "bramkarz wygrał mecz". 
REKLAMA

Wolański chętnie podejmuje dyskusje na temat not. Ostatnio zarzucił mi, że stosuję miarę z poprzedniego wieku Widzewa, czyli anachroniczną. Na jego miejscu bym się zastanowił: porównania do Burzyńskiego, Młynarczyka, Bolesty, Woźniaka, Szczęsnego, Onyszki są dla Patryka bolesne. Chętnie dokonam takich porównań. Ale Wolański musi bronić o wiele lepiej. Trochę pokory by się przydało. 

Bogusław Kukuć
 
 
 
 
 
 
 
REKLAMA