REKLAMA
REKLAMA
 
"Cinek" mistrzem dryblingu
 
Poniedziałek, 13. listopada 2017, godz. 15:05

Kibice Widzewa, którzy oglądali niedzielny mecz z Lechią w Tomaszowie, byli nie tylko usatysfakcjonowani zwycięstwem łodzian. Zaskoczeniem była gra w zasadzie wszystkich piłkarzy gości, zupełnie nie dająca się porównać z kilkoma poprzednimi występami. Uderzała choćby postawa Marcina Kozłowskiego w akcjach ofensywnych. 

- Rzadko oglądam mecze, w których najlepszym dryblerem jest obrońca – zagadnąłem po meczu popularnego „Cinka”. 
REKLAMA


- Czułem, że mam dobry dzień. Byłem jakoś optymistycznie nastawiony, żądny zwycięstwa i miałem dość takich marnych not, jakie zbierałem ostatnio. Poza tym nie miałem kłopotów z wyłączeniem z gry tomaszowian, którzy pojawiali się w pilnowanej przeze mnie strefie obrony. Moje dryblingi prawą stroną boiska okazały się skuteczne, bo zdenerwowani naszym prowadzeniem gospodarze zaczęli popełniać błędy także we wzajemnej asekuracji - przyznaje Kozłowski.

- Już w 28 minucie sprzed linii końcowej blisko bramki podałem do „Mączki”, który z bliska mógł podwyższyć wynik. Szansę na gola miał dzięki podobnym dryblingom także „Świder” i to dwukrotnie. Podobnie zaatakowałem jeszcze kilka razy, choć przyznaję, że nie pamiętam, kiedy udało się minąć aż czterech rywali, którzy byli wyraźnie zaskoczeni taką odważną, bezczelną szarżą. Myślę, że należy mi się wyższa nota choćby za wszechstronność – kończy prawy obrońca Widzewa. 

Po takim meczu „mówisz – masz”. Zajrzysz do not, to się przekonasz.

BK
 
 
 
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
 
 
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu. Bądź pierwszy i skomentuj!
 
 
REKLAMA
//