REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 RTSAdri... 215
2 rafi4414 211
3 lishinron1 207
4 Redisland 207
5 damian27 207
6 Galuszka 207
7 Bogdan 206
8 Victor 205
9 tomaszf... 204
10 proffi 204
REKLAMA
REKLAMA
 
Największe wzmocnienie Widzewa przed rundą wiosenną?
REKLAMA
 
Smuda nie chce więcej wypożyczeń. Nie wszystkim to się podoba...
 
Sobota, 11. listopada 2017, godz. 15:35

W czwartek na łamach "Gazety Wyborczej" trener Franciszek Smuda zapowiedział, że nie chce już wypożyczać utalentowanych młodzieżowców, tylko pozyskiwać ich definitywnie. Wydawać by się mogło, że taka postawa żadnych kontrowersji nie wzbudzi. Ale w gronie działaczy Widzewa są tacy, którzy to odebrali jako krytykę dotychczasowej polityki transferowej. Pojawiły się dziwne głosy, żeby lepiej trener zajął się trenowaniem, bo o transferach będzie decydował zarząd. 

To zaskakujące, bo przecież Smuda w żaden sposób nie krytykował działań klubu z przeszłości. To przecież oczywiste, że lepiej utalentowanych zawodników pozyskiwać definitywnie i ogrywać dla siebie, a nie dla kogoś. Pod warunkiem, że klub na to stać. Jak nie stać, to jest zmuszony brać to, co jest w jego zasięgu, tj. albo zatrudniać słabszych zawodników, albo wypożyczać lepszych z klubów, które stać na ich zatrudnienie. Kiedyś Widzew miał gorszą sytuację finansową. Teraz ma do dyspozycji większe środki, dzięki sprzedaży dużej ilości karnetów i dzięki inwestorowi, który pojawił się kilka miesięcy temu. Smuda chce po prostu te pieniądze inwestować, a nie przejadać na bieżąco. I trzeba temu przyklasnąć. 
REKLAMA


Tak naprawdę, to te słowa Smudy bardziej niż jakiekolwiek jego deklaracje pokazują, że chce się związać z Widzewem na dłużej, a nie tylko do czasu pojawienia się lepszej oferty pracy. W innym przypadku, nie przejmowałby się tym, na jakich warunkach klub pozyskuje piłkarza. Zależałoby mu tylko na zbudowaniu jak najsilniejszej drużyny tu i teraz. Skupiałby się na wywalczeniu najbliższego celu sportowego. Skoro deklaruje, że nie chce już wypożyczeń, to znaczy, że godzi się na trudniejsze warunki budowania drużyny.  Na to, że niektórych zawodników, których może by chciał, nie dostanie. Bo dzięki lepszej sytuacji finansowej, Widzewowi łatwiej o zawodników rywalizować, ale wciąż jeszcze nie będzie klubem pierwszego wyboru dla wszystkich. 

Naiwnym jest też oczekiwanie, że Smuda nie będzie się zajmował transferami, tylko pozostawi to działaczom. Skoro były selekcjoner, wielokrotny mistrz Polski, przychodzi pracować do trzeciej ligi, to po to, żeby wnieść do Widzewa wartość dodaną w postaci wiedzy i doświadczenia, wprowadzić klub na wyższy poziom, nie tylko na wyższy szczebel rozgrywkowy. To do niego będzie należało ostatnie słowo w sprawie transferów. To oczywiste i słuszne. 

Tomasz Andrzejewski