REKLAMA
REKLAMA
 
Broniszewski: "We Włoszech trenuje się prosto. Bardzo prosto"
 
Czwartek, 9. listopada 2017, godz. 17:16

Asystent trenera Franciszka Smudy - Marcin Broniszewski - przez tydzień przebywał we Włoszech, na stażu trenerskim w Chievo Werona. O swoich wrażeniach opowiedział w rozmowie z "Widzewiakiem".

- Ten wyjazd to było tylko wypełnienie obowiązku licencyjnego, czy czegoś ciekawego też się pan tam dowiedział?
Marcin Broniszewski: - Będąc na kursie UEFA PRO każdy z kursantów musi obowiązkowo odbyć tygodniowy staż zagraniczny. Miałem o tyle szczęście, że udało mi się załatwić staż w klubie, w którym są Polacy. To ma znaczenie. Więcej można się dowiedzieć. Nie zawsze trenerzy czy dyrektorzy sportowi chcą wszystko mówić osobie z zewnątrz. Tutaj Mariusz Stępiński i Paweł Jaroszyński mogli mi przekazać więcej. 

- Dowiedział się pan czegoś nowego, co trener Smuda mógł od razu wprowadzić tutaj w Widzewie?
- Trener wiedział doskonale, jak praca we Włoszech wygląda, bo wielokrotnie jeździł tam z drużynami na obozy. Widział, jak się tam trenuje. A trenuje się prosto. Bardzo prosto. Zawodnicy mają więcej jakości, ale zdają sobie też sprawę, jaką rolę w klubie pełnią. Skupiają się na tym, żeby być w optymalnej dyspozycji i realizować zadania nakreślone przez trenera. 

- Inaczej, niż w Polsce? 
- Mam wrażenie, że w polskich klubach czasem ludzie biorą się za sprawy, które nie leżą w ich kompetencjach. Zdarza się tak, że działacze chcą się zajmować trenowaniem, czy ustawianiem składu. Piłkarze też się biorą za różne inne rzeczy. We Włoszech tego nie ma i Mariusz to potwierdził. Każdy piłkarz skupia się tam na tym, żeby jak najlepiej się zaprezentować i jak najlepiej wypaść w meczu. Nikt nie pyta trenera, dlaczego tak zespół trenuje, a nie inaczej. 
REKLAMA

- Co znaczy, że trenują tam prosto? 
- To jest zaskakujące, ale treningi tam są nieskomplikowane. My czasem staramy się urozmaicić piłkarzom zajęcia. Zademonstrować swój warsztat, żeby piłkarzom zaimponować. Tam jest krótka rozgrzewka, ćwiczenia wprowadzające. Ale bardzo mocno widoczne było też to, że mają tam innej klasy piłkarzy. Po prostu lepsi do tej ligi trafiają. Szczególnie, jeśli chodzi o cechy motoryczne. Tempo jest tam zupełnie inne. 

- Przyglądał się pan tylko pracy pierwszej drużyny, czy był też czas, żeby zobaczyć, jak funkcjonuje akademia?
- Nie, tylko pracy pierwszej drużyny. Jak jadę gdzieś oglądać coś, to skupiam się na swoim zadaniu i chcę z tego jak najwięcej wyciągnąć. Nie zaprzątam sobie głowy wszystkim dookoła. Jak jechałem z Mariuszem do klubu na godz. 8:30 to wychodziliśmy około godz. 15-16, a jak były dwa treningi, to wracaliśmy do domu około godz. 20-21. 

- Co włoscy piłkarze robili między treningami?
- Przede wszystkim, odpoczywali. Ale jeśli były dwa treningi, to odstęp między nimi nie był duży. To miał być dzień największej intensywności i obciążenia miały się nakładać. Taka jest tam filozofia pracy. 

- Kilku trenerów w Widzewie chciało już wprowadzać tutaj te zachodnie standardy, żeby piłkarz przychodził do klubu rano, a wychodził po południu. Tylko nigdy nikt nie był w stanie określić, co mają piłkarze w klubie jeszcze robić. 
- No właśnie. Tam jest odpowiednia baza treningowa. Są pokoje, gdzie piłkarze między treningami mogą odpocząć, nawet zdrzemnąć się. To jest fundament. Ale też nikt nie wymyśla tam, żeby piłkarza trzymać osiem godzin w klubie. Jest trochę inna świadomość. Zawodnicy sami świetnie wiedzą, co dla nich dobre. Po treningu piłkarze poświęcają czas czy to na masaż, czy to na ćwiczenia regeneracyjne. Nie mogę jednak powiedzieć, w Polsce też idzie to w tym kierunku. 

- Jak wygląda kwestia żywienia się piłkarzy? W Widzewie pół drużyny jest na diecie pudełkowej. A we Włoszech?
- Jest tam piłkarzom stwarzana możliwość zjedzenia w klubie śniadania czy obiadu, ale na ogół nie jest to obligatoryjne, poza niektórymi dniami, gdy trener to określa. Diety pudełkowej nikt tam nie stosuje. Piłkarze trzymają się jakichś ram, wiedzą, co jest wartościowe dla nich, ale nie wydziwiają. Czasami trzeba mieć też tą przyjemność z jedzenia. Nie można tego przewartościowywać. Profesjonalizm to nie jedzenie w pudełkach, ale przede wszystkim dbanie o to, żeby być lepszym piłkarzem. Czasem lepiej, niż zjeść ryż z pudełka, jest zostać chwilę dłużej po treningu i poćwiczyć nad elementami koniecznymi do poprawienia. Nie chcę mówić, że dieta pudełkowa jest zła, ale w Polsce widzę zachwianie tych proporcji. Jednak praca na treningach jest najważniejsza. 

- Brał pan udział w odprawach itd.?
- Aż tak gościnni nie byli, żeby pozwalać wejść do szatni. Nie dziwi mnie to. Są trenerzy, którzy szatni się chcą udostępniać. Ja nie wiem, czy ja sam bym się na to zdecydował. Nie wchodziłem do ich szatni, ale sporo słyszałem od Mariusza. Czułem się, jakby uczestniczył w tym wszystkim.

- Mariusz pytał o to, co się dzieje w Widzewie?
- Mariusz na bieżąco wie, co się dzieje. Ogląda wszystkie transmisje i jeszcze kolegom z drużyny demonstruje, jaka jest atmosfera na trybunach. Nie wierzą, że to się dzieje w trzeciej lidze. Oczywiście, po piłkarskich zagraniach widzą, że poziom jest niższy, ale są pod wrażeniem tego wszystkiego, co dzieje się na trybunach. Mariusz bardzo żyje tym, co tu się dzieje. Zna wszystkie kibicowskie piosenki, które w dniu meczu z Pelikanem śpiewał w domu od samego rana. 
REKLAMA

- Wybiera się na mecz do Łodzi?
- Na pewno będzie chciał. Zresztą, ma karnet, korzysta z możliwości zwolnienia miejsca na trybunach. W końcu jednak na jakiś mecz przyjedzie. Pewnie na wiosnę. 

- We Włoszech radzi sobie dobrze.
- Zaszedł daleko, a myślę, że zajdzie jeszcze dalej. Znam Mariusza jeszcze z czasów Wisły Kraków.  To właśnie jest przykład faceta, który nie szarżował z pudełkami, a wiedział, czego chce. Ciężko pracował, zostawał nieraz po treningach i doskonalił to, czego mu brakowało. To go doprowadziło tam, gdzie jest teraz.

- W Widzewie są dziś tacy zawodnicy?
- Powoli się ujawniają. Zachęcamy ich, żeby dbali o siebie i doskonalili swoje umiejętności. Zawsze mogą liczyć na naszą pomoc. 

- Pracuje pan w Widzewie już kilka miesięcy. Zadomowił się pan już?
- Czuje się tu bardzo dobrze. 

- Nie żałuje pan, że nie trafił do Łodzi kilka miesięcy wcześniej?
- Miałem takie przemyślenia. Widocznie tak musiało być, że musiałem zaliczyć samodzielną pracę przez chwilę, żeby przyjść do Widzewa z większym bagażem doświadczeń. 

- Za pierwszym razem miał pan przyjść jako pierwszy trener, a Franciszek Smuda miał być dyrektorem sportowym. 
- Tak miało być. To się dynamicznie działo. Musieliśmy jednak odczekać jakiś czas. Nie ma co się patrzeć za siebie. Teraz jestem w Widzewie i razem musimy wszystko zrobić, żeby awans wywalczyć. 

Tomasz Andrzejewski
 
 
 
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
 
 
Piątek, 10. listopada 2017 godz. 09:17
nawet to bardzo prosto to dla naszych kopaczy zbyt duzo. oni tez trenuja na parkiecie w Disco, w Play Station -tam sa mistrzami. coz tatuaze swiadcza o ich inteligencji... kiedys czlowiek z tatuazami to byl synonim wieznia. teraz to Standard.... ale jak ulal pasuja do blachar z tipsami
Autor: donic506 (użytkownik: 34653, komentarzy: 48)
 
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
 
 
Czwartek, 9. listopada 2017 godz. 22:06
Zgoda buduje, niezgoda rujnuje ;)
Bardzo fajny program i okazja dowiedzieć się co nieco o atmosferze w drużynie.
Będzie dobrze :)
Autor: listek2000 (użytkownik: 9998, komentarzy: 13)
 
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
 
 
Czwartek, 9. listopada 2017 godz. 21:21
Na szczęście po 5 min wyłączyłem neta. Dowiedziałem się, że chłopaki za dużo się uczą a moze za mało trenują. A My się glowilismy czemu grają taka kiche.
Autor: rademenes1 (użytkownik: 34775, komentarzy: 8)
 
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
 
 
Czwartek, 9. listopada 2017 godz. 20:48
Widziałeś te pytania co on im zadawał?! Ogólnie było słodko i cudownie. Stolar kiedyś prowadził doping i był Kozakiem a teraz dla paru groszy i dla sławy zrobi wszystko! Wlazli w dupe tym kopaczom aż się nie dobrze robi i na wymioty zbiera.
Autor: Destro2 (użytkownik: 34430, komentarzy: 473)
 
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
 
 
Czwartek, 9. listopada 2017 godz. 20:35
Ktoś się odwazyl przyjść do studia z tych patalachow. Pomyslalem, bedzie goraco. Sądząc po atmosferze w programie to wsio było ustalone przed nim.
Autor: rademenes1 (użytkownik: 34775, komentarzy: 8)
 
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
 
 
 
 
REKLAMA
//