REKLAMA
REKLAMA
 
Widzew Łódź - Świt Nowy Dwór 2:0 (0:0)
 
Sobota, 12. sierpnia 2017, godz. 20:58

W pierwszym spotkaniu pod wodzą trenera Franciszka Smudy zespół Widzewa Łódź pokonał Świt Nowy Dwór Mazowiecki. To był piąty debiut "Franza" w roli szkoleniowca łódzkiej drużyny i dopiero pierwszy zwycięski. 

Nowego trenera Widzewa powitał okrzyk "Franek, Smuda!". W pierwszej połowie łodzianie prezentowali się jednak tak, jak za starego trenera, Przemysława Cecherza. Grali wolno, niedokładnie, przewidywalnie. Lepiej prezentowali się goście z Nowego Dworu Mazowieckiego. Wynikało to nie tyle z dobrej gry gości, co z niewymuszonych błędów widzewiaków. Zakończyć się to mogło stratą bramki, dobrze jednak interweniował Patryk Wolański, po strzale Krystiana Pomorskiego. Łodzianie potrzebowali piętnastu minut, by poważniej zagrozić bramce strzeżonej przez Mateusza Prusa. Michał Miller z kilku metrów trafił jednak w golkipera Świtu.
REKLAMA

Później na boisku działo się niewiele ciekawego. Zespół Widzewa próbował atakować, ale czynił to dość wolno. Obrońcy gości spokojnie mogli się ustawić. Dośrodkowania ze stałych fragmentów gry również były dalekie od ideału. Łodzianie obudzili się w końcówce pierwszej połowy. Być może impulsem dla nich było staranowanie Smudy, przez piłkarza Świtu. Szkoleniowiec, popchnięty przez Mariusza Gabrycha, wpadł na bandę reklamową. Chwilę później widzewiacy mogli objąć prowadzenie. W doskonałej sytuacji znalazł się ponownie Miller, który ponownie nie zdołał pokonać Prusa.

Nie wiadomo, co w szatni powiedział zawodnikom Smuda, ale drugą połowę rozpoczęli zdecydowanie lepiej, niż pierwszą. Niestety po raz kolejny Miller spudłował. A powinno być 1:0! Łodzianie prezentowali się zdecydowanie lepiej, niż do przerwy, ale wciąż szwankowała skuteczność. W 65. minucie Smuda zdjął Aleksandra Kwieka, a w jego miejsce posłał na boisko Daniela Świderskiego. Chwilę później widzewiacy objęli prowadzenie. Miller zagrał piętą do Mateusza Michalskiego, a ten nie dał żadnych szans na skuteczną interwencję bramkarzowi Świtu. W 72. minucie mogło być 2:0, ale nie było. Strzał głową... Millera, przeleciał obok bramki. Okazję miał również Świderski, lecz nie zdołała zaskoczyć Prusa.

Jak udanie wykończyć akcję Millerowi pokazał Daniel Mąka. Skrzydłowy wymanewrował obrońcę i bramkarza Świtu i trafił do pustej bramki. Akcja, stadiony świata! Widzew w drugiej połowie zagrał tak, jak oczekują od niego kibice. Szybko, z pomysłem. Oby w kolejnych spotkaniach zawodnicy tak długo już się nie rozkręcali.


Widzew Łódź - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 2:0 (0:0)

Bramki:
1:0 Michalski (69)
2:0 Mąka (78)

Składy:
Widzew: Wolański - Kozłowski, Sylwestrzak, Zieleniecki, Pigiel - Kazimierowicz, Radwański (77, Ostaszewski) - Mąka, Kwiek (66, Świderski), Michalski - Miller.
ŚwitPrus (83, Antoniuk) - Dara, Drwęcki, Dankowski, Przysowa - Pomorski (55, Basiuk), Kozłowski, Steć, Wolski, Wiśniewski (83, Pałczyński), Gabrych - Cuch.

Żółte kartki:
Kozłowski, Pigiel, Miller (Widzew) - Wolski (Świt)

Sędzia:

Grzegorz Kujawa (Olsztyn)
Widzów:
15 300

 
 
 
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
 
 
Wtorek, 15. sierpnia 2017 godz. 19:35
sedzia tragedia,bramkarz gosci opoznial od samego poczatku wznowienie gry a tamten udawal ze nie widzi nic.dobrze ze wpakowaliscie mu te dwie bramki bo juz w drugiej polowie zaczynali wzyscy ze switu przewracac sie pod byle pretekstem.
Autor: tkm-rock (użytkownik: 24336, komentarzy: 122)
 
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
 
 
Niedziela, 13. sierpnia 2017 godz. 04:32
Gra po przerwie przyzwoita ale potrzeba jeszcze sporo pracy żeby wyglądało to tak jak powinno. Jeszcze jedno zaznaczę, ten sędzia podniósł mi ciśnienie do granic możliwości.
Autor: red white red (użytkownik: 34542, komentarzy: 10)
 
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
 
 
Niedziela, 13. sierpnia 2017 godz. 00:31
Brawa dla Smudy za zwycięstwo w debiucie. Myślę, że powinno to wyglądać coraz lepiej, tylko nie grajmy już jednym napastnikiem.
Autor: Redisland (użytkownik: 24857, komentarzy: 1342)
 
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
 
 
 
 
REKLAMA