REKLAMA
REKLAMA
 
Michniewicz: "Kibice na derbach? Klasa!"
 
Czwartek, 18. maja 2017, godz. 15:59

Czesław Michniewicz, były trener Widzewa, w środę na żywo obserwował 64. derby Łodzi. Szkoleniowiec był pod wrażeniem nie tyle gry łodzian, co oprawy zorganizowanej przez kibiców.

Maciej Nowocień: - Do Łodzi przyciągnęły pana derby?
Czesław Michniewicz:
- Tak. Nie miałem jeszcze okazji być na nowym stadionie Widzewa. Kilka razy się wybierałem, ale się nie udawało. W tym tygodniu miałem trochę czasu, więc się pojawiłem. Szkoda, że Widzew tego spotkania nie wygrał, ale było bardzo wyrównane i trudne dla ekipy z al. Piłsudskiego. Podobnie zresztą, jak dla ŁKS.

- Podobała się panu gra Widzewa?
- Widać kilku ciekawych zawodników, np. Mateusza Michalskiego czy Daniela Mąkę, ale akurat drugiego z nich znałem wcześniej. Pozostali byli dla mnie nowością, może jeszcze oprócz Patryka Wolańskiego. Widać, że trudno im się gra przy tak wymagającej publiczności, która chce tylko zwycięstw i to przekonujących. ŁKS postawił trudne warunki, bo to też nieźle zorganizowana drużyna. Zabrakło trochę atutów w polu karnym, żeby stworzyć sytuacje. Jest jeszcze kilka meczów do końca i trzeba walczyć o ten awans.

- To był jeden z najmniej ciekawych meczów przy al. Piłsudskiego w tej rundzie.

- Być może, nie wiem jak wyglądały wcześniejsze mecze. Na pewno był ciekawy, jeśli chodzi o oprawę i to, co się działo na trybunach. Byłem pod wielkim wrażeniem dopingu dla Widzewa. To niespotykane, żeby cały stadion żywiołowo wspierał swoją drużynę i to w różnorodny sposób. Dobór przyśpiewek, napis na trybunie... Klasa!
REKLAMA

- Sześć punktów do odrobienia, pięć meczów do końca. Widzew awansuje do II ligi?
- W piłce wszystko jest możliwe, zwłaszcza na takim poziomie rozgrywkowym. Sytuacja jest jednak trudna, tym bardziej, że trzeba wyprzedzić dwa zespoły. Ale problem nie powstał dlatego, że Widzew zremisował trzy mecze wiosną, ale to pokłosie kiepskiej jesieni. Ale spokojnie. Wiem, że każdy oczekuje szybkiego awansu do ekstraklasy, ale to jest proces. Czasami trzeba będzie przezimować w którejś z lig. Wiadomo, że im niżej, tym bardziej szkoda tych straconych lat. Na pewno trudno będzie awansować już do samej ekstraklasy, bo tam jest sporo chętnych. W niższych ligach kibicom marzy się, żeby przejść przez nie suchą stopą... Trzeba walczyć do końca, wspierać drużynę i trenera, bo wszystko może się zdarzyć.

- Czytałem dziesiątki komentarzy, żeby wrócił pan do Widzewa...
- Nie, to nie ten moment. Cieszę się, że mój przyjaciel Przemek Cecherz, u którego zresztą byłem świadkiem na weselu, jest w Widzewie. Problemem klubu nie jest trener. Ten zespół został zimą kompletnie przebudowany. Przyszło wielu piłkarzy, a dobrze o tym wiem, bo byłem z Przemkiem w stałym kontakcie. Potrzeba trochę czasu, paru meczów... Nie zawsze też się wygra. Uważam, że Przemek robi dobrą robotę, a ta drużyna z każdym meczem będzie grała coraz lepiej. Trzeba dać trenerowi czas i zaufanie.


Maciej Nowocień
 
 
 
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
 
 
REKLAMA