REKLAMA
REKLAMA
 
Krzywicki: "Cieszę się z miejsca w składzie"
 
Czwartek, 18. maja 2017, godz. 19:15

Jeszcze tydzień temu Marcin Krzywicki przebywał w Krakowie i robił wszystko, by wrócić na boisko tydzień po zerwaniu więzadeł krzyżowych. Udało się.

Napastnik Widzewa w poniedziałek wrócił do treningów z drużyną i zaledwie po dwóch jednostkach dostał miejsce w osiemnastce na derby Łodzi. Co więcej, wszedł w końcówce i rozegrał dziewięć minut. - Szczerze mówiąc, to przecierałem oczy ze zdumienia, że mam miejsce w składzie - mówi Krzywicki. - Czuję się dobrze, jak widać - stoję. Wiem, jak żyć z tymi kolanami. Przez tydzień zrobiłem taką pracę, że byłem w stanie wyjść na boisko. Cieszę się, że zagrałem w derbach, ale z wyniku nie jestem zadowolony.
REKLAMA


Przypomnijmy, że widzewiacy bezbramkowo zremisowali z ŁKS. - Nie wygraliśmy mecz, a to był nasz cel. Dlatego nie możemy być zadowoleni - mówi napastnik. - ŁKS mógł sobie pozwolić na remis, my niekoniecznie. Mieliśmy jedną dogodną sytuację, ale to zdecydowanie za mało. Brawa należą się za to kibicom, bo to, co działo się na trybunach, jest niemożliwe. Powtórzę raz jeszcze: Liga Mistrzów w trzeciej lidze.

Kiedy Paweł Pyciak dostał czerwoną kartkę, wydawało się, że Widzew rzuci się na rywala i strzeli zwycięską bramkę. Kibice domagali się też bardziej ofensywnej taktyki, ale Krzywicki wszedł dopiero na dziewięć minut przed końcowym gwizdkiem. - Był plan, że wejdę wcześniej, ale potem się to pozmieniało - mówi zawodnik. - Cieszę się, że miałem miejsce w osiemnastce i wszedłem na boisko. Było sporo innych piłkarzy, którzy przez tydzień ciężko trenowali z drużyną i nie zagrali. A czy wszedłem za późno? Nie mnie to oceniać, bo to decyzja trenera.

Wszystko wskazuje na to, że Krzywicki już do końca sezonu nie będzie narzekał na kolano. - Na razie trenuję bez bólu i mam nadzieję, że uniknę operacji - mówi. - Na razie mnie nic nie boli, chociaż grałem tylko kilka minut i to bez jakiegoś brutalnego zderzenia z rywalem. Nic nie spuchło, więc mam nadzieję, że będzie tak dalej.

Maciej Nowocień
 
 
 
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
 
 
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu. Bądź pierwszy i skomentuj!
 
 
REKLAMA