REKLAMA
REKLAMA
 
Krzywicki: "Moja medialność jest bronią obosieczną"
 
Czwartek, 20. kwietnia 2017, godz. 08:35

Marcin Krzywicki przyszedł do Widzewa w ostatniej chwili zimowego okienka transferowego. Miał pomóc drużynie w ofensywie, a na razie spotyka się ze sporą krytyką.

Maciej Nowocień: Ostatnio nie widać cię na boisku. Nie martwi cię to?
Marcin Krzywicki:
- Oczywiście, że martwi. Ale Widzewa to nie martwi, bo Widzew zdobywa komplet punktów, gra ładnie i to się liczy.
 
- Indywidualnie jesteś zawiedziony?
- Doskonale znam swoją wartość. Ale Piotrek Okuniewicz daje dobre zmiany, więc gdybym był trenerem, to też bym siebie nie wpuszczał. Muszę czekać na swoją szansę. Najbliższa przyjdzie w sobotę. A jeśli nie w sobotę, to w środę w Pucharze Polski. Wiem, na co mnie stać i zdaję sobie sprawę, że mogę przerosnąć tę ligę. Zdaję sobie sprawę, że w pierwszych trzech meczach byłem rozliczany tylko i wyłącznie z bramek. Ale przychodząc do Widzewa zdawałem sobie z tego sprawę. Jeśli Kowalski zepsuje pięć sytuacji sam na sam, a Krzywicki jedną, to Krzywicki będzie zawsze najgorszy. Tak rzeczywiście jest... Na pewno trochę boli mnie, że nie gram. Ale powtórzę raz jeszcze: Piotrek daje dobre zmiany, więc muszę czekać na szansę.

- Trener Przemysław Cecherz mówił o blokadzie psychicznej. Rzeczywiście coś takiego jest?
- Ciężko powiedzieć... Zdaję sobie sprawę, że wszyscy liczą na moje bramki. W pierwszych trzech meczach brałem udział we wszystkich akcjach bramkowych na 1:0. Ale brakuje tych bramek... Ludzie nie patrzą na to czy dobrze podam czy zasuwam z jednej strony boiska na drugą... Liczą tylko bramki. Widzę i wiem, jaka krytyka na mnie spływa. Ale liczę się z tym. Moja medialność jest bronią obosieczną. Zdaję sobie sprawę, że sporo osób wychodzi z założenia „skoro nie idzie, to trzeba jechać z Krzywickim”. Mój brak skuteczności może jest tego powodem. Mam nadzieję, że jedna bramka wywoła lawinę kolejnych. Brakuje tylko tej pierwszej... Nikt nie będzie mnie chwalił za ładne zagrania czy pomoc drużynie w obronie, ale za bramki. Ja o tym wiem i mam nadzieję, że niedługo 

- W meczu z Motorem Lubawa zagrałeś nieźle, zabrakło tylko goli. Czarę goryczy przelał mecz z Concordią.
- Faktycznie, to był słabszy mecz. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem świętą krową, że zagram w siedemnastu kolejkach i nie strzelę żadnej bramki. Szansę dostali inni. Piotrek Okuniewicz ją wykorzystał, strzelił ostatnio bramkę i dalej trzymam za niego kciuki. I niech strzeli ich z 50. Tak naprawdę dla wszystkich powinno liczyć się dobro Widzewa, a nie to czy Krzywickiemu powinie się noga czy nie. Liczy się dobro zespołu, a to na razie jest, bo straciliśmy tylko dwa punkty.
REKLAMA

- Gwizdy kibiców przy nieudanych zagraniach nie pomagają?
- Wiadomo, że to nie pomaga. Ja nie gram w piłkę od dwóch tygodni. Wiem, że tak będzie. Jestem medialny i mam wrażenie, że wymaga się ode mnie dwa razy więcej. To ma też swoje plusy, natomiast czy jest to powód do tego, by siedzieć w kącie i płakać czy rozpaczać? Nie! Biorę się do ciężkiej roboty i muszę zacząć spełniać oczekiwania, które we mnie położono.

- Czyli Marcin Krzywicki jeszcze odpali?

- Odpali, bo zna swoją wartość, bo skoro potrafił być najlepszym strzelcem w PGE GKS Bełchatów czy wcześniej w Dolcanie Ząbki, to dlaczego nie może być postacią, która może decydować o losach Widzewa i to w III lidze? Ale mam wrażenie, że im niżej się schodzi, tym jest trudniej. W takich ligach jest mniejsza kultura gry, piłka lata w powietrzu, trzeba wygryźć zwycięstwo. Nie zawsze o wygranej decydują umiejętności piłkarskie, ale też determinacja, walka, zaangażowanie i tryskająca krew na boisku. Ale... Tak, „Krzywy” jeszcze odpali!


Maciej Nowocień
 
 
 
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
 
 
REKLAMA