REKLAMA
REKLAMA
 
Okuniewicz: „Widzew to tylko beniaminek? Teraz możemy powiedzieć, że...”
 
Środa, 19. kwietnia 2017, godz. 13:03

Piotr Okuniewicz nareszcie się odblokował i strzelił swoją pierwszą bramkę dla Widzewa.

Napastnik ustalił wynik spotkania z Legią II Warszawa na 3:0. Wcześniej prezentował się dużo słabiej, jeśli chodzi o wykorzystywanie szans. W sobotnim meczu miał dwie dobre okazje. Jedną zmarnował, ale przy drugiej już się nie pomylił. - Każdy z nas czeka na te bramki - mówi Okuniewicz. - Bardzo się cieszę, że w końcu i mnie udało się strzelić. Zrobiliśmy fajny wynik przed świętami i mogliśmy rozjechać się na nie w dobrych humorach. Zagraliśmy bardzo dobry mecz, najlepszy do tej pory i to z klasowym przeciwnikiem, który nie miał nic do powiedzenia. Naprawdę w tym meczu od napastnika, przez pomocników aż do obrońców każdy pracował bardzo dobrze. Mieliśmy kilka klarownych sytuacji, z czego wykorzystaliśmy trzy i to jest najważniejsze.
REKLAMA


Okuniewicz zdobył ładną bramkę. Umiejętnie wywalczył sobie pozycję i uderzył w długi róg pokonując bramkarza Legii. - Chciałem wyjść przed obrońcę. To była moja pierwsza myśl - mówi Okuniewicz. - Dostałem dobre, mocne podanie. Przy pierwszej sytuacji to podanie było lżejsze, więc zdecydowałem się nie kombinować, tylko pewnie uderzyć. W drugiej miałem większy komfort. Wiadomo, że przy jakimś kontakcie fizycznym rywal dostałby czerwoną kartkę, a przy wyniku 0:2 już niewiele by zrobił. Bramkarz wyszedł do przodu, a ja uderzyłem po długim roku. Udało się, wreszcie dopiąłem swego!

Czy ta pierwsza bramka rozwiąże worek z kolejnymi? - Oby! - uśmiecha się Okuniewicz. - Brak goli ciąży w głowie każdemu napastnikowi. Z każdym kolejnym trafieniem jest lżej, gra się lepiej. Mam nadzieję, że to wpłynie na moją przyszłą formę.

Kilku zawodników było bardzo zmotywowanych na sobotni mecz, co przełożyło się na agresywną grę. Okuniewicz starał się zachować spokój. - Ja podchodzę do tego z automatu. Najważniejsze są trzy punkty - mówi piłkarz. - Przyjechała do nas Legia, ale to tylko jej rezerwy. I tak jak trener rywali mówił przed meczem, że Widzew to tylko beniaminek, to my możemy teraz powiedzieć, że to tylko rezerwy Legii. Nic ciekawego nie pokazali.


Maciej Nowocień
 
 
 
 
 
 
 
REKLAMA