REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kosa76 145
2 magi 140
3 robert77u 131
4 OdZawsz... 127
5 cypek1910 126
6 EGON72 123
7 Papay 122
8 bromba59 121
9 wiesia 120
10 rafi4414 120
REKLAMA
 
Jak komuniści oszukali Widzew ze stadionem
 
Wtorek, 30. kwietnia 2013, godz. 09:30
Jeśli komuś wydaje się, że nieporozumienia na linii Widzew - władze miasta, są bezprecedensowe, to jest w błędzie. Okazuje się, że już w drugiej połowie lat czterdziestych XX wieku ówcześni włodarze łódzkiego klubu mieli niezbyt miłe doświadczenia z rządzącymi miastem. Otrzymali od nich obietnicę budowy stadionu na 50 tysięcy miejsc, która nie została nigdy dotrzymana! Brzmi znajomo?

W 1948 roku, przed rozegraniem pierwszego meczu widzewiaków w ekstraklasie, w prasie pojawiły się informację na temat planów budowy nowego stadionu Widzewa. Z treści wynika, iż nie była to sprawa nowa. Robotniczy klub ponownie, jak w latach 20-tych, był bezdomny. Mecze rozgrywał na Wimie (gra tu do dziś), ówczesne tereny RTS-u wraz z boiskiem zostały przeznaczone pod miejskie inwestycje i powstała tam chłodnia. Nowy stadion, zlokalizowany na Widzewie, miał mieć przynajmniej 50 tysięcy miejsc. Obok Związków Zawodowych w realizacji budowy obiektu miały pomóc nomen omen... władze Łodzi! W ciągu sezonu widzewiacy w pierwszej lidze grali na obiektach przy al. Unii. Ale sprawa nowego obiektu wcale nie przycichła.
REKLAMA


Artykuł z Dziennika Sportowego z 1948 roku »

Obietnica budowy nowego stadionu była swoistym wabikiem, który miał przekonać działaczy Widzewa do fuzji z dwoma innymi klubami z widzewskiej dzielnicy. Pod patronatem Związków Zawodowych Pracowników Włókienniczych miał powstać jeden potężny klub pod nazwą Związkowy Włókienniczy Klub Sportowy "Widzew". Chodziło o fuzję RTS Widzew, KS Podgórze i KS Wima. Działacze Widzewa byli sceptyczni. Zgodzili się, ale warunek był jeden - klub miał mieć nowy stadion na Widzewie. Tylko pod takim warunkiem na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Członków Widzewa podjęto uchwałę o fuzji. Tymczasowo nowy klub miał prowadzić działalność sportową na obiektach Wimy. Życie okazało się przewrotne, bo Widzew pozostał tam na niemal 65 lat, czyli do dnia dzisiejszego.

Protokół z Walnego Zgromadzenia z dnia 20. listopada 1948 roku »

Nowy stadion, którego Widzew wtedy się nie doczekał, miał powstać na 7-hektarowej działce przy stawach scheiblerowskich, na osi ulic Emilii i Fabrycznej. Budowa miała potrwać kilka lat. Jak dowiadujemy się z treści protokółu nr 26 z zebrania zarządu RTS Widzew z 3. lutego 1949 roku, już 30. października 1948 roku podpisano z Zarządem Miejskim Łodzi umowę na dzierżawę wspomnianych terenów i dlatego uchwała Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia RTS Widzew z jesieni 1948 roku weszła w życie. Czyli warunek, iż Widzew będzie miał nowy stadion na dzielnicy Widzew, nigdzie indziej, został przez rządzących zaakceptowany! Na początku 1949 także władze Wojewódzkiego Urzędu Kultury Fizycznej planowały nową inwestycję. Po wybudowaniu nowego stadionu dla Widzewa, obiekty Wimy miał przejąć łódzki Kolejarz.

Protokół z posiedzenia zarządu z dnia 3. lutego 1949 roku »
Protokół ze spotkania klubów robotniczych z dnia 12. lutego 1949 roku »

Wydaje się, że można pokusić się o wniosek, że skoro spadkobiercami tamtych władz, po grubej kresce z 1989 roku, już w wolnej Polsce są obecne rządzący w Łodzi, to może warto do nich zaapelować, by wywiązały się już z raz danego słowa? No chyba, że chcą iść już raz obraną po 1948 roku drogą kłamstwa i oszustwa? Zastanawiamy się też, jak pod względem prawnym wygląda kwestia owej przyrzeczonej dzierżawy? Czy sprawa została jakoś rozwiązana, a może Widzew (w tym przypadku najpewniej stowarzyszenie RTS Widzew), ma wciąż prawa do działki, o których dawno zapomniano?

Włodzimierz Gawroński